Jadę do ciebie mój Kocie, w darze przywożę ci mysz

Czarny Kot Rudy obchodził swój jubileusz

Czarny Kot Rudy bawił programem poetyckich i humorystycznych treści. Trochę już za dobrze znanych

Po raz 13. zespół kabaretowej sceny Teatru Polskiego, ruszył w wir trwającej cały weekend urodzinowej zabawy.

W sobotę "siłą napędową" programu było trzech najbardziej wypróbowanych na tutejszej scenie kabaretowej tuzów.

Andrzej Poniedzielski i Artur Andrus, którzy w hełmach zaśpiewali porywającą interpretację kołobrzeskiego szlagieru "Chabry z poligonu" rozpoczynającego się od pamiętnych słów "Jadę do ciebie dziewczyno...". A potem okazało się, że do tej melodii świetnie pasuje im: "Jadę do ciebie mój Kocie w darzę przywożę ci mysz, mam z tą podróżą sto pociech, jadę przez Kutno i Krzyż. Jadę do ciebie z daleka, z miasta, gdzie rząd jest i sejm. Przed codziennością uciekam..."

Nie mogło zabraknąć też Stanisława Tyma, który wykonał świetny monolog przedstawiający Konstytucję V RP ("uczelnie artystyczne mają obowiązek dbać o wizerunek prezydenta i jego brata").

Dużo było tego wieczoru żartów dotykających sfery polityki, co też zwiastuje nadchodzące wybory. Guru szczecińskiej satyry Henryk Sawka omawiał rysunki, np. z komentarzem "Mamy haka na Sikorskiego, kłamie że zginął nad Gibraltarem".

Do lokalnej władzy dobrał się Piotr Renard posyłając szelmowskie spojrzenie w stronę widowni, gdzie nieoczekiwanie zasiadł, dotychczas rzadko odwiedzający teatr prezydent Piotr Krzystek. - W roku 2050 prezydent Piotr Krzystek będzie obchodził 77. urodziny - mówił satyryk (gromki śmiech publiczności). - Na ten też rok zaplanowany jest koniec wdrażania strategii wizji rozwoju miasta Szczecina pod hasłem Floating Garden ("Pływających ogrodów"). Mieszkańcy wyspy Puckiej wyrażają stanowczy protest przeciwko takiej strategii miasta, powołując się na doświadczenia z października 2009, kiedy to ogrody na Wyspie Puckiej pływały razem z altankami (...) Znani szczecińscy wróżbici, dopatrują się pomyłki w dacie 2050, twierdzą, że całość pomysłu mogła powstać pod wpływem spotkania pana prezydenta z posłem Cezarym Atamańczukiem.

Po raz pierwszy na urodzinach pojawił się za to reżyser Jerzy Gruza. Na scenę wkraczał w rytm piosenki ze swego serialu "Czterdziestolatek".

Teraz Gruza to kapitalny anegdociarz. I dalej króluje na scenie. Prawiąc komplementy poprzednikom, przywołał historię o rywalizujących ze sobą w Teatrze Syrena Adolfie Dymszy i Tadeuszu Olszy. Kiedy przychodził czas oklaskiwania Dymszy, temperamentny Olsza chodził spuszczać głośno wodę w toalecie. - Też miałbym na to ochotę, ale w tym teatrze to niemożliwe. To chyba najnowocześniejsze toalety na świecie - pokpiwał (po niedawnym remoncie toalet Teatr Polski ma wodę w umywalkach uruchamianą na fotokomórkę).

Publiczności czterogodzinny program bardzo się podobał, było dużo gromkiego śmiechu i owacja na stojąco. Ale ja chciałabym się podzielić refleksją. Czarny Kot Rudy wychowuje widza na przedstawieniach składających hołd twórczości Brassensa, Monty Pythona, Tuwima, Kofty, którzy wysoko stawiali poprzeczkę w rozrywce. Tymczasem od kilku lat na Urodzinach Czarnego Kota Rudego panuje toporny schemat. Bo przy całym szacunku dla ich stylistycznego wyrafinowania i inteligentnego dowcipu tuzów kabaretu, ich wystąpienia to elementy, którymi urodzinowe wieczory Kota błyszczą tym samym blaskiem od kilku lat. Może już czas szukać dla urodzin nowej formuły widowiska?

Ewa Podgajna
Gazeta Wyborcza Szczecin
23 lutego 2010

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...