Jazda w kierunku marzeń

"Zbuntowany autobus, czyli..." - Teatr "Ateneum" w Katowicach

"Zbuntowany autobus, czyli jazda bez trzymanki" to historia o marzeniach o innym jutrze, poszukiwaniu przeznaczenia i walce z (jak to zwykle bywa) okrutną rzeczywistością

Autobus linii nr 7 codziennie przewoził pasażerów. Podjeżdżał na przystanek, otwierał drzwi, wpuszczał pasażerów do środka, po czym drzwi się zamykały i Autobus odjeżdżał, udając się w kierunku następnego przystanku. Powyższe czynności się wciąż się powtarzały. Do tego dochodziło zmaganie się z pasażerami, którzy niszczyli siedzenia, malowali okna czy rozbijali butelki po piwie wewnątrz Autobusu. Na koniec dnia, zmęczony i zdewastowany Autobus udawał się na zajezdnię by odpocząć, napełnić bak i zrobić przegląd. I tak codziennie, od poniedziałku do niedzieli, czy to latem, czy zimą, w pogodzie czy niepogodzie. Nic dziwnego, że któregoś dnia Autobus powiedział  - „dość”. 

Rzucić pracę i ruszyć w świat, przeżycie niezapomnianej przygody i odnalezienie swego przeznaczenia   – to z pewnością marzenie niejednego człowieka, . Pamiętać jednak trzeba, że taka decyzja przynosi poważne zmiany, a nasze plany nie zawsze układają się tak, jak sobie tego życzymy. Przekonał się o tym nasz bohater, który miał już dość monotonni oraz ciągłych narzekań pasażerów. Ruszył więc w świat, przed siebie, z dala od zgiełku miasta i koszmarów, które co dzień go zadręczały. Za miastem wszystko było dlań inne, nowe, a on sam w końcu poczuł się wolny. Na łonie natury znalazł nawet swego pierwszego przyjaciela – wróbelka. Zaprzyjaźnił się także z traktorem, sympatycznym ciągnikiem, który, mimo ciężkiej pracy w polu nie narzekał. Autobus, czując, że może wszystko, chciał pomóc traktorowi. Wjechał w pole i … ugrzązł w błocie. Wtedy to zaczęły się pierwsze niepowodzenia i rozczarowania, okazało się, że świat nie jest idealny. 

W tej historii jest takich zdarzeń kilka i nie zawsze kończą się dobrze dla naszego Autobusu - po udziale w wyścigach Formuły 1 zostaje odholowany do warsztatu. Tam mechanik przestrzega go, że jeżeli dalej będzie się tak zachowywał, to skończy na złomowisku. Nie zniechęca to jednak "numeru 7", który nie bacząc na przeszkody, dalej próbuje żyć po swojemu, czując się wolny. Jest na tyle pewny siebie, że pomagając strażakom, sam gasi pożar i staje się bohaterem. Pociąga to za sobą kolejne zmiany – Autobus zakochuje się - ale niestety ogień zostawia na nim ślady rdzy i grozi mu złomowanie. 

Czy, gdyby Autobus poddał się i nie zdecydował na zmiany, jego życie byłoby lepsze? Czy gdyby dalej woził pasażerów i codziennie obsługiwał tą samą trasę miałby szansę na przeżycie tego, co przeżył i czy uniknął by złomowiska? 

Podejrzewam, że każdy na co dzień boryka się z podobnymi pytaniami i zastanawia się jakby wyglądało jego życie, gdyby dane mu było coś zmienić lub też postąpić inaczej. Ja to zwykle bywa, bajki niosą ze sobą konkretny morał, który ma uczyć i wychowywać, w prosty sposób przekazać najważniejsze wartości życiowe. Nie inaczej jest i w tym przypadku.

„Zbuntowany autobus…” ma nam pokazać, że warto jest czasami zaryzykować i zbuntować się, zrobić coś dla siebie i spełniać swe marzenia. Może to sprawi, że spotkamy swojego wróbelka, czyli wiernego przyjaciela lub może będzie nam dane ugasić jakiś pożar, pomagając komuś w potrzebie. Oczywiście, niewykluczone, że przydarzy nam się po drodze coś złego – wpadniemy w błoto lub pokryje nas rdza. Jednak, czy nie warto zaryzykować? Czy uczucie spełnienia i satysfakcji z życia nie jest warte odrobiny ryzyka? W końcu Autobus odnalazł miłość, która uchroniła go przed złomowaniem.  

Po raz kolejny okazało się, że pozorna bajka dla dzieci może śmiało być także lekcją życia dla dorosłych, dzwoneczkiem, który alarmuje, że warto walczyć o marzenia i być sobą. Nie mam wątpliwości, że dzieci zrozumiały ten przekaz i wiedzą teraz, że szczęście nas samych jest zależne od naszych decyzji i że warto podejmować walkę z przeciwnościami.

Oprócz przekazów moralnych „Zbuntowany autobus…” to także godzina dobrze spędzonego czasu i okazja do dobrej zabawy. Z przyjemnością ogląda się, jak aktorzy w kolorowych i ciekawych kostiumach ganiają po scenie (i nie tylko), w zabawnych i konkretnych dialogach przekazując nam całą historię.

Barbara Brzoska
Dziennik Teatralny Katowice
7 maja 2011

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia