Jeden cal kontra Mount Everest oczekiwań

"Calineczka" - reż. Przemysław Jaszczak - Teatr im. Andersena w Lublinie

Jakim cudem istotka, która mieści się w kieszeni, może udźwignąć pragnienia tłumu osób? "Calineczka" w reżyserii Przemysława Jaszczaka w Teatrze Andersena jest mądrą przypowieścią dla dzieci, aby nie bały się samodzielności, oraz dla rodziców, którzy traktują dzieci jako remedium na własną samotność.

Kwiat z egoizmu

Jaka jest historia narodzin Calineczki? Trawiona melancholią kobieta przychodzi po pomoc do zielarki. Nie może spać, ma napady lęku, niepokojące myśli kłębią się w jej głowie i nie chce jej się żyć. Dostaje ziarenko, z którego ma wyrosnąć mała dziewczynka. Calineczce zatem już zawczasu wyznaczono życiowy cel - ma być pocieszeniem dla mamy, czymś co nada sens jej pustej egzystencji. Żyje zatem nie dla siebie, a dla kogoś. To jarzmo towarzyszy jej losom cały czas. Czarna rozpacz wdzięcznie upostaciowiona przez Śmierć-Urszulę Pietrzak przypomina, że taka motywacja zamiast ukoić samotność sprawia, że staje się ona podwójna.

Gryzonie i robaki

Odrażający ropuch i zblazowany kret (genialnie zabawny Bartosz Siwek) oczekują od Calineczki w zasadzie tego samego - że poświęci dla nich swoje życie.

Śliczna, filigranowa dziewczynka będzie idealną, bezwolną żoną. Nie w tym zresztą sęk, czy będzie czyjąś małżonką, kwiatkiem w doniczce, manekinem dla ubrań, czy śpiewającą muzą. Każda ze spotkanych osób traktuje jako naturalną oczywistość, że jej życie zostało zaprojektowane po to, aby służyć innym. Nieprzypadkowo w niewolę biorą ją wyjątkowo oślizgłe istoty - ropuchy, insekty i podziemne gryzonie. Odzwierciedlają przykre uczucia dziewczynki. Ale - trzeba to przyznać - z wyjątkowym humorem. Co Calineczkę aż wzdraga, widza śmieszy. Chapeau bas za fantazyjne kostiumy (szczególnie baśniową zielarkę, kuriozalną żabią rodzinę i kabaretową szczurzycę) oraz za wstrętno-robaczą ekspresję aktorów. Kto, zobaczy, ten w mig zrozumie, o co chodzi.

Końcówka z morałem

Ostatecznie Calineczce udaje się wyzwolić od chęci zadowolenia innych i rozpoczyna życie na własny rachunek. W jej postaci możemy dostrzec dziecko, które dojrzewa, ale i każdego, kto obawia się ryzyka, jakie niesie przejęcie odpowiedzialności za własne losy.

Sylwia Hejno
Polska Kurier Lubelski
19 października 2013

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia