Jerzy Karaszkiewicz (1936 - 2004)

Aktor teatralny, filmowy, telewizyjny i radiowy.

Urodził się 1 stycznia 1936 w Warszawie. Zmarł 18 grudnia 2004 w Warszawie.

Studia aktorskie ukończył w roku 1960 w Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Jego profesorami byli Marian Wyrzykowski, Stanisława Perzanowska, Maria Wiercińska i Ludwik Sempoliński.

Inteligentny, błyskotliwy, uzdolniony aktorsko a także literacko. Świetny felietonista i gawędziarz. Miał znakomite pióro. Jego książka "Pogromca łupieżu" zrobiła furorę. Zebrał za nią doskonałe recenzje. Grał na scenach teatrów warszawskich Powszechnego, STS-u, Dramatycznego, Polskiego, Rozmaitości i Nowego. A także Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. Wystąpił w licznych filmach i serialach telewizyjnych. Obsadzano go w drugoplanowych rolach. Grywał w nich przeważnie postacie "szemranych" - jak się o nich wyrażał. Cwaniaczków i żuli. Nazwano go mistrzem epizodu. Zawsze pogodny i uśmiechnięty. Był typowym "bratem łatą". Człowiekiem o szalonych pomysłach i specyficznym poczuciu humoru. Nie wszystkim ten humor przypadał do gustu. Toteż mówiono o nim, że jest niegroźnym "oszołomem" i "wariatem". Nie zawsze też traktowano go poważnie. Niesłusznie. Nie był ani "wariatem", ani "oszołomem". Był po prostu innym człowiekiem. Dobrym i przyzwoitym. Z kompleksami. Inteligentnym i szalenie wrażliwym. Obracał się w kręgu znajomych i przyjaciół wywodzących się ze środowisk kulturalno- intelektualnych. Aktorów, filmowców, dziennikarzy, pisarzy i literatów. Spotykał się z Haliną Mikołajską, Boguszem Bilewskim, Elżbietą Czyżewską, z którą był na roku w Szkole Teatralnej, jej mężem - amerykańskim dziennikarzem Davidem Halberstamem, Agnieszką Osiecką, Andrzejem Jareckim, Ryszardem Praczem, Januszem Głowackim, Stanisławem Tymem, Krzysztofem Teodorem Toeplitzem i wielu innymi. Wszyscy oni lubili nocne życie i spotkania towarzyskie. Byli młodzi. Balowali w słynnym "Klubie Aktora", w "Hybrydach" i w "Spodku" u Filmowców.

Karierę aktorską Jurek Karaszkiewicz rozpoczynał w szalonych latach sześćdziesiątych - jak je nazywał - od Teatru Powszechnego, kiedy dyrektorem była Irena Babel. Zagrał u niej Rosenkrantza w "Hamlecie" Szekspira. Tam po raz pierwszy spotkał się z Adamem Hanuszkiewiczem, u którego później był Jaśkiem w jego pierwszej inscenizacji "Wesela" Wyspiańskiego na scenie Teatru Powszechnego. Występował w Studenckim Teatrze Satyryków STS. Pracował z wybitnymi twórcami i reżyserami. W filmie między innymi z Andrzejem Wajdą, a w Teatrze Dramatycznym z Ludwikiem Rene i Aleksandrem Bardinim. W STS-ie z Jerzym Markuszewskim i Jerzym Dobrowolskim. Grał z Ireną Eichlerówną w sztuce Caldwela "Jenny", którą reżyserował Witold Skaruch.

Poznałem Jurka w latach 70-tych w Teatrze Rozmaitości, który połączył się z STS-em pod dyrekcją Andrzeja Jareckiego. Był sympatycznym kolegą. Uprzejmym i dobrze wychowanym. Każdą wolną chwilę w teatrze, w czasie próby czy przedstawienia, spędzał w bufecie. Opowiadał barwnie anegdoty, znajdując licznych słuchaczy. Graliśmy razem w kilku sztukach. W "Hultaju" Gottesmana i Jareckiego, w "Awansie" Redlińskiego, w "Merci czyli wodewilu z myszką" Bułata Okudżawy, w "Straconych wakacjach" i w " Ryszardzie III" Szekspira. Potem widziałem go w kilku dobrych rolach za dyrekcji kolejnego dyrektora Teatru Rozmaitości Andrzeja Marii Marczewskiego. Grał Merkucja w "Romeo i Julii" Szekspira, Hioba w "Promieniowaniu ojcostwa" Karola Wojtyły i Sitkę w"Na czworakach" Tadeusza Różewicza. W roku 1986 wyjechał do Płocka, do Teatru im. Jerzego Szaniawskiego. Po dwóch latach powrócił do stolicy. Związał się Adamem Hanuszkiewiczem i jego Teatrem Nowym przy ul. Puławskiej. Ta współpraca przyniosła doskonałe rezultaty. Grał u niego dużo i duże role. Udowodnił, że nie jest tylko "mistrzem drugiego planu". Role z tego okresu to między innymi Król Wacław w "Ubu król" Alfreda Jarry, Ignacy Rzecki w "Pannie Izabeli" według "Lalki" Bolesława Prusa, Św.Gwalbert w "Lilli Wenedzie" Juliusza Słowackiego, Dulski w "Moralności pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej, dr. Szmigielski w "Miesiącu na wsi" Turgieniewa, Pustelnik w "Balladynie" Juliusza Słowackiego i dr. Ostermark w sztuce Strindberga "W imię ojca".

Ostatni raz pojawił się na scenie w roku 2004 w sztuce Jacka Kaczmarskiego "Tunel".

Zmarł nagle na zawał serca 17 grudnia 2004 roku, mając lat 68. Pozostawił żonę Elżbietę, kostiumologa i projektantkę wnętrz, z którą był szczęśliwy i która była jego dobrym duchem.

Witold Sadowy
E-teatr
2 stycznia 2019

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia