Jest bosko!

"Balladyny i romanse" - reż. Konrad Dworakowski - 8. Międzynarodowy Festiwal Lalka też Człowiek

Spektakl „Balladyny i romanse" w reżyserii Konrada Dworakowskiego, na motywach nagrodzonej paszportem „Polityki" powieści Ignacego Karpowicza, wydobywa z literackiego pierwowzoru to, co najlepsze. Jest w nim i soczysty język, i przewrotna obrazoburczość. Nie brakuje także mnogości odniesień kulturowych oraz oryginalnej, eklektycznej narracji.

Połączenie gry w planie lalkowym i aktorskim pozwala na wydobycie z tekstu powieści wielu poziomów znaczeń. Świat ludzi reprezentowany jest przez lalki, bogowie zaś występują w żywym planie. Dzięki temu metafora człowieka jako zabawki w rękach bóstw staje się bardzo wyrazista. W pierwszych scenach spektaklu bogowie, kierujący losem ludzi, występują w czarnych szatach, ukrywając swoją obecność. Przed oczyma widza rozgrywa się szereg milczących scen z udziałem lalek, animowanych przez kilku aktorów (dłonie aktora są równocześnie dłońmi lalki, co pozwala na jeszcze doskonalsze „ożywienie" postaci). Słowny komentarz do owych „pantomimicznych" etiud zostanie wygłoszony dopiero w drugiej części przedstawienia – po zstąpieniu bogów na ziemię (aktorzy występują wówczas w białych szatach, nie chowają się za lalkami).

Bohaterami spektaklu są wywodzący się z rozmaitych kultur bogowie, postaci mityczne i literackie (w niebie obok Ateny czy Ozyrysa ma swoje miejsce również Balladyna). Zestawienie wielu tekstów kultury na jednej scenie owocuje fascynującymi grami znaczeń. Jedną z postaci okazuje się Narracja (świetna rola Anny Makowskiej), pojawiająca się na scenie także jako jedna z mojr, snujących nić (wątek?) życia. Bogom, zstępującym na ziemię, odbiera się jakikolwiek wymiar sakralny: bóstwo okazuje się jedynie kulturowym znakiem, wypełnianym rozmaitymi treściami.

Postaci bóstw to, dzięki genialnej grze aktorskiej, plejada oryginalnych, tragikomicznych charakterów. Jezus („ksywka Ichtis") kłóci się z Bogiem Ojcem o własną wizję zbawienia świata; Eros dorasta w „patologicznej" rodzinie z dwoma ojcami, Atena głosi feministyczne hasła, a Afrodyta, naiwna bogini miłości, wątpi w miłość. Sceny ich przedziwnych dyskusji skrzą się sarkazmem i pozwalają dostrzec smaczki powieściowego stylu Karpowicza.

Przedstawienie jest ciągiem bardzo dynamicznie zmieniających się scen, rozgrywających się w skromnej scenografii (czarna ruchoma platforma, na której pojawiają się lalki; wanna na kółkach, zmieniająca się z kanapę, zwisające z sufitu foliowe zasłony). Niepokojące dźwięki muzyki Piotra Klimka od początku budują sceniczne napięcie. W spektaklu wykorzystano też multimedialne projekcje (które pozwalają na wprowadzenie najbardziej niewiarygodnych spośród narratorów, m.in. chińskiego ciasteczka).

Na wysoki poziom przedstawienia składają się przede wszystkim znakomita gra aktorska i kunszt lalkowej animacji. Lalki w istocie wyobrażają tu człowieka w ogóle, którego gesty i czyny odpowiednio wzmocnione, wręcz przerysowane, pozwalają dostrzec wszystko, co w ludziach najbardziej ulotne i kruche.

„Balladyny i romanse" to spektakl żywy, dobrze zagrany, różnorodny. Aktualizując na scenie eklektyczność powieści Karpowicza, pozwala na ukazanie zalet jego tekstu w pełnej krasie. Bawi, szokuje, skłania do kulturowej refleksji. Udowadnia przy tym, że boskość od człowieczeństwa dzieli tylko krok. A „lalka też człowiek"...

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny Wrocław
17 października 2013

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Malta Festival Poznań ...
Michał Merczyński
Dziś ogłaszamy kolejne wydarzenia, kt...