Jest tak sobie

33. Warszawskie Spotkania Teatralne

Warszawskie Spotkania Teatralne odbijają stan polskiego teatru. Tegoroczna 33. edycja festiwalu zapamiętana zostanie jako przejściowa. Jego organizacją zajął się na powrót Teatr Dramatyczny, a nie -jak w ostatnich pięciu latach - Instytut Teatralny, co wzbudziło niechęć części środowiska

Wiadomo: Tadeusz Słobodzianek zamiast Macieja Nowaka. Nie podzielam tych pretensji, bo pod nowym kierownictwem przegląd przestał nareszcie być imprezą o zabarwieniu przede wszystkim ideologicznym. Dość przypomnieć, że poprzednie Spotkania upłynęły pod znakiem erupcji akcji "Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem". O przedstawieniach dyskutowano znacznie mniej. W dodatku - idę o zakład - gdyby festiwal pozostał pod skrzydłami Nowaka, zapewne jakieś 70 proc. programu zostałoby niezmienione. Zobaczylibyśmy prawdopodobnie jeden lub dwa tytuły z Wałbrzycha, może jeszcze silniejszą reprezentację miałby wrocławski Teatr Polski. Ot i różnica.Inna sprawa, że tegorocznemu festiwalowi zabrakło wyrazistości. Chcąc zaprezentować to, co najchętniej nagradzane i oglądane w kraju, skupił się przede wszystkim na głównym nurcie, eliminując w sporym stopniu projekty ryzykowne, wręcz bezczelne. Nie twierdzę, że ryzyko zawsze jest wartością samą w sobie, ale temperatura przeglądu nieco się przez to obniżyła. Każdy, kto na co dzień ogląda spektakle w kraju, mógłby ułożyć sobie własny program Spotkań. Selekcjoner Jacek Rakowiecki chciał połączyć ogień z wodą, z jednej strony stawiając Klatę oraz Strzępkę z Demirskim, a z drugiej Mikołaja Grabowskiego. Kłopot w tym, że w ostatnim sezonie przygotowali oni swoje słabsze inscenizacje albo na słabsze wskazał selekcjoner. W efekcie zwycięzcą przeglądu okazał się łódzki Teatr Jaracza, który pokazał "Posprzątane" Mariusza Grzegorzka oraz "Króla Ryszarda III" Grzegorza Wiśniewskiego, a największym zaskoczeniem - "Filoktet" Sofoklesa z wrocławskiego Teatru Polskiego. Barbara Wysocka wykroiła z antycznej tragedii współczesny traktat o winie i odpowiedzialności, stawiając na jasność i lakoniczność przekazu. Choć oczywiście każdy układa sobie własny ranking. Z czasem Spotkania w nowej formule okrzepną. Mimo niesprzyjającej atmosfery już teraz przestały być ciekawostką dla wtajemniczonych, otwierając się na szeroką publiczność. A że zabrakło emocji? Te dają arcydzieła, a ich zabrakło. Taki czas. Taki sobie.

Jacek Wakar
Dziennik Gazeta Prawna
11 maja 2013

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia