Jestem jednak racjonalistą

Rozmowa ze Zdzisławem Derebeckim.

Zapraszam widzów na komedię opartą na tekście, na dialogu, żarcie słownym. W żartobliwy sposób opowiada ona o relacjach damsko-męskich. Cóż, między mężczyznami, a kobietami, niezależnie od tego, czy są... żywi, czy też są duchami, relacje się nie zmieniają.

Ze Zdzisławem Derebeckim, dyrektorem Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie, reżyserem spektaklu "Seans" rozmawia Joanna Krężelewska.

Joanna Krężelewska: Wierzy pan w duchy? Pytam absolutnie poważnie.

Zdzisław Derebecki: - Wierzę, że istnieje rzeczywistość o wiele bogatsza niż ta, którą postrzegamy. Na razie, z powodu braku odpowiednich narzędzi, nie jesteśmy w stanie jej zbadać. Czy w tej rzeczywistości mieści się coś takiego, jak duch? Być może. Nie mówię nie ani tak. Mimo że pracuję, mówiąc kolokwialnie "w sztuce", jestem jednak racjonalistą i jestem przekonany, iż nasza wiedza o świecie wciąż jest znikoma.

Zakładam, że w seansie spirytystycznym nie brał pan udziału.

- Raz w nim uczestniczyłem! Było to wiele lat temu, kiedy zdałem do szkoły teatralnej. Z grupą studentów pierwszego roku wywoływaliśmy ducha aktora Jana Kreczmara, rektora Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Zadawaliśmy pytania, czy ktoś zagra Hamleta, czy będzie pracował w stolicy, czy w innym mieście. O ile pamiętam... nic się nie sprawdziło (śmiech).

Spektakle, które pan reżyserował miały bawić, czasem sprawić, że lico się zaczerwieni. Tym razem, sztuką "Seans", ma pan w planie widza przestraszyć?

- Skądże! Zapraszam widzów na komedię. Komedię opartą na tekście, na dialogu, żarcie słownym. W żartobliwy sposób opowiada ona o relacjach damsko-męskich. Cóż, między mężczyznami, a kobietami, niezależnie od tego, czy są... żywi, czy też są duchami, relacje się nie zmieniają.

Czytając o tekście Noela Cowarda natknęłam się na informację, że nie tylko stroi on sobie żarty z mody na spirytyzm, ale chce też widza uczyć.

- Moralizowania w tej historii nie ma ani odrobiny. Coward pokazuje nas samych, ludzi w środku przeróżnych relacji, tych naszych, które oto możemy zobaczyć z pewnej perspektywy. Tu jak ulał pasuje cytat z Gogola: "Z czego się śmiejecie? z siebie samych się śmiejecie!" Patrzymy na scenę, na ekran i dostrzegamy siebie. Wtedy możemy - z naciskiem na możemy, a nie musimy - podejść do tego refleksyjnie. Czy robimy coś dobrze, czy nie, czy może warto coś zmienić, zrobić inaczej. Daleki jestem jednak od dydaktyzmu w teatrze. To najgorsza z możliwych opcji.

Ale ostrzeżenie w spektaklu będzie widać jak na dłoni: nie wywołuj wilka, przepraszam, ducha z lasu, bo nie wiesz, kto cię odwiedzi...

- Coward napisał tekst w latach 40. ubiegłego wieku. Wtedy modne były seanse spirytystyczne, dziś też tak jest, choć są nieco unowocześnione. Dramaturg pokazał seans w krzywym zwierciadle. Śmieje się z niego, ale jednocześnie przyznaje, że duchy są. I lepiej ich nie przywoływać, bo może na przykład... przyjść była żona. I nie chcieć już wrócić w zaświaty!

"Seans" - komedia Noela Cowarda to pretekst do zabawy odwiecznymi damsko-męskimi konfliktami. Karol, popularny pisarz, dla poszerzenia spektrum doświadczeń organizuje seans spirytystyczny. Madame Arcati, ekscentryczne medium, sprowadza do jego domku nową-starą lokatorkę... Premiera w sobotę o godz. 19.00 w BTD.

Joanna Krężelewska
Głos Koszaliński
27 stycznia 2016

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia