Jestem tym, który ukrywał się przed wojskiem

Paweł Koncewoj - pierwszy solista Polskiego Baletu Narodowego

Paweł Koncewoj - pierwszy solista Polskiego Baletu Narodowego - opowiada w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" o Białorusi, w której nieprzerwanie trwają protesty powyborcze. Ludzie gromadzą się na ulicach, wyrażając tym samym niezadowolenie z wyników wyborów prezydenckich. - Przyszło młode pokolenie, które chce lepszego życia - powiedział.

- Ziemowit Szczerek: białoruska rewolucja to rewolucja normalsów
- Swietłana Aleksijewicz do prezydenta Białorusi: odejdź, póki nie jest za późno
- "Łańcuch solidarności" i Łukaszenko jako karaluch. Białoruska artystka haftuje sceny z protestów

Koncewoj, który urodził się w Berezynie, uczył się w Mińsku i Krasnodarze w Rosji, od lat mieszka w Polsce - tańczył najpierw Lublinie, a potem w balecie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. Gdy był młodszy, chciał wyjechać do siostry w Stanach, ale nie dostał wizy. - Byliśmy zamknięci jak w klatce - mówił w rozmowie z "GW".

Chociaż Koncewoj nie mieszka już na Białorusi, została tam jego mama. Jak mówi w wywiadzie, nie mógł się z nią skontaktować przez parę dni, udało się to dopiero w środę, trzy dni po wyborach.

- Władza odcięła internet, nie było też telefonicznych połączeń. Nie mieliśmy z żoną żadnego kontaktu z mamą, nie wiedzieliśmy, co się dzieje - powiedział. Gdy już udało się nawiązać kontakt, opowiedziała im, że na ulicach jest dużo milicji i słyszy krzyki w nocy. Bała się, było niebezpiecznie.

Przez chwilę nawet była obserwowana przez służby. - Zobaczyła, że jedzie za nią milicyjne auto. Nie wiedziała, czy ją śledzą, i w ogóle, o co im chodzi, bo na ulicy było spokojnie. Jak dojechała do domu, to odjechali. Martwimy się o nią - dodał Koncewoj. I wyjaśnił, że ze względu na pandemię, nie jest możliwe, by sprowadzić ją do Polski.

- Przyszło młode pokolenie, które chce lepszego życia. Kiedyś Białoruś była krajem zamkniętym na świat. Teraz to się trochę zmieniło. Jest możliwość pojechania do krajów Unii Europejskiej, ludzie mają wreszcie szansę zobaczyć, jak naprawdę wygląda świat. I widzą, że w porównaniu z tymi krajami Białoruś jest straszliwie zacofana, nie ma żadnych zachodnich inwestycji, ma za to przestarzałą technologię - powiedział. Wspomniał także, że "już samo pojawienie się Swiatłany Cichanouskiej jako kontrkandydatki świadczy o olbrzymiej zmianie". - Godność się w ludziach obudziła - dodał.

Mówił także o warunkach, jakie panują na Białorusi, w tym o drożyźnie. Jego mama, gdy jest w Polsce, kupuje m.in. proszek do prania czy pastę do zębów. - W Polsce te rzeczy są trzy razy tańsze - podsumował.

Do tego wszystkiego dochodzi wątek osobisty. Koncewoj nie ma uregulowanego stosunku do służby wojskowej. - Nie ma możliwości uchylenia się od tego. Gdybym wszedł w kamasze, zmarnowałbym życie - powiedział. Dodał, że to byłby koniec jego kariery jako baletmistrza. Wyjechał do Rosji, gdzie zdobył dyplom, potem do Lublina i Warszawy.

Okazuje się jednak, że to jest powodem, że sam do Białorusi pojechać nie może. - Jestem polskim obywatelem i musiałbym się ubiegać o białoruską wizę, ale jej nie dostanę. Dla władzy jestem tym, który ukrywał się przed wojskiem. W kraju oficjalnie jestem ścigany i grozi mi za to kara więzienia lub grzywny. Od wielu lat nie byłem w domu. Nie chcę ryzykować, mam żonę i troje dzieci - powiedział.

(-)
Onet.Kultura
22 sierpnia 2020
Portrety
Paweł Koncewoj

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia