Jesteśmy twórcą i tworzywem

Rozmowa z Mają Kleszcz i Wojtkiem Krzakiem

Założyciele okrzykniętego muzycznym objawieniem ostatnich lat projektu IncarNations, a wcześniej długoletnie filary Kapeli ze Wsi Warszawa - nominowana do Fryderyka 2013 w kategorii debiut roku Maja Kleszcz i multiinstrumentalista Wojtek Krzak stworzyli właśnie oprawę muzyczną do nowej sztuki teatralnej Agaty Dudy-Gracz.

"Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko", czyli rzecz o Wojnie Trojańskiej to spektakl inspirowany "Troilusem i Kresydą" Williama Szekspira. Premiera odbędzie się już 9 maja w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, a już teraz Maja i Wojciech dzielą się z nami doświadczeniami z pracy z wizjonerską reżyserką.

Dziennik Polski: Powiedzcie jak doszło do tego, że to akurat Wy robicie muzykę do tego spektaklu?

Wojtek: Z Agatą Dudą-Gracz poznaliśmy się już jakiś czas temu. Najpierw zaprosiła nas do nagrania kilku ścieżek do spektaklu Złesny zrealizowanego w Łodzi, później pojawiliśmy się we Wrocławiu przy okazji "Ja, Piotr Riviere, skorom już zaszlachtował siekierom swoją matkę, swojego ojca, siostry swoje, brata swojego i wszystkich sąsiadów swoich..." Tam musieliśmy podjąć decyzję czy w ogóle wchodzimy w teatr Agaty (śmiech). A ponieważ nam się podobało, bo to co robi Agata jest bardzo swoiste, to zgodnie stwierdziliśmy, że praca przy takim teatrze będzie dla nas największą przyjemnością.

Maja: Nie wiemy dokładnie kiedy i jak jej się w głowie zrodziła taka decyzja, ale kiedyś Agata wspomniała, że przy pracy nad jednym z jej spektakli towarzyszyła jej nasza pierwsza płyta IncarNations "Radio Retro"...więc może już wtedy o tym myślała? Nie wiem, mogę tylko powiedzieć że odczuwam olbrzymią satysfakcję i w końcu czuję, że jestem na właściwym miejscu. Nie jestem osobą, która spełnia się w sensie estradowym, nawet gdy po prostu stoję na scenie i śpiewam piosenki, szukam w tym głębszych kontekstów. Tutaj mam na to szansę.

Dziennik Polski: Jaka jest główna myśl przyświecająca muzyce w spektaklu i jak duży wpływ na jej kształt miała Agata Duda - Gracz? Czy da się w ogóle określić w kilku zdaniach muzykę w "Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko..."?

Wojtek: Agata doskonale wie, co chce w spektaklu usłyszeć. Opowiada nam o tym w sposób obrazowy a my te jej impresje odczytujemy, podążamy za jej wskazówkami i ubieramy to w muzykę. Z pewnością jest to muzyka różnorodna. Odgrywa bardzo ważną rolę w spektaklu, nie jest tylko tłem. Tutaj współgra ona z treścią spektaklu, wpływa na wydarzenia, jak również one wpływają na nią.

Maja: Moim zdaniem ta muzyka jest po prostu wpisana w tekst spektaklu. Najbardziej nas zachwyciło to, jak niesamowicie kompletną wizję tej sztuki ma Agata. Sama zresztą mówiła, że nigdy jeszcze nie wiedziała tak dobrze i dokładnie, co chce zobaczyć w efekcie końcowym. Nasza rola polega na odczytaniu tego co jest przez nią zapisane w tekście, kostiumach, scenografii i zrobienie z tego muzyki. Założenie Agaty było takie, że muzyka ma być pulsem i sercem w tym spektaklu. I taka właśnie jest. Nie jest to wbrew pozorom muzyka antyku, nie jest czysto ilustracyjna, pojawia się w bardzo zaskakujących kontekstach, jest bohaterem spektaklu.

Dziennik Polski: Czy muzyka w spektaklu będzie miała cokolwiek wspólnego z tą, jaką do tej pory tworzyliście, czy to w Kapeli ze Wsi Warszawa czy w IncarNations, czy może będzie to zupełnie coś innego niż to, do czego przyzwyczailiście fanów?

Wojtek: Na pewno tym wspólnym pierwiastkiem będzie głos Mai. Myślę, że współpracujemy ze sobą już na tyle długo, że we wszystkim co robimy można dostrzec coś w rodzaju naszego "charakteru pisma", więc pewnie znajdzie się on i w tym spektaklu. Ale nie jest to ani muzyka KZWW, ani IncarNations. Jest to po prostu nasz nowy gatunek - muzyka teatralna (śmiech). Chociaż z pewnością też po części Agata akurat nas zaprosiła do współpracy, bo to co robimy jest charakterystyczne i chciała żebyśmy zrobili tą muzykę po swojemu. Składa się to w efekcie na muzykę, która, mamy nadzieję, świetnie pracuje z założeniami Agaty, a jednocześnie wciąż jest "nasza".

Dziennik Polski: Poza stworzeniem muzyki, pojawiacie się na scenie w gościnnych rolach. Jakie inkarnacje tym razem przybierzecie?

Maja: Ja jestem Kasandrą. Agata dała mi tyle wolności, że mogę robić tutaj rzeczy których nie miałam okazji zrobić nigdzie indziej, a zawsze chciałam je zrobić - ekscentryczne, awangardowe, które nie mieściłyby się nigdzie indziej, a tutaj znalazło się na nie miejsce. To bardzo ekscytujące zadanie wokalne. A Wojtek jest druidem...(śmiech)

Wojtek: Tak... moja postać jest nieco obok, bo nie należy ani do świata Trojan, ani Greków. Moją rolą jest przede wszystkim granie na instrumentach - specjalnie do spektaklu nauczyłem się grać na dudach, a poza tym gram na skrzypcach, lirze korbowej, gitarach, różnych zestawach perkusyjnych...jest tego dużo. W przeciwieństwie do Mai, która miała ku temu okazje na przeglądach piosenki aktorskiej, ja po raz pierwszy w życiu stanąłem przed tego typu zadaniem. Jest to dla mnie zupełnie coś nowego i cóż... zobaczymy jaki będzie efekt końcowy.

Dziennik Polski: Maja, w muzyce już sporo zawojowałaś, czyżbyś się przymierzała do zawojowania równie wiele w aktorstwie?

- Nie czuję się aktorką i nigdy nią nie będę - nie mam wykształcenia ani predyspozycji. U mnie to strona wokalna wlewa się w aktorstwo. To wynika z pewnej fizjologii śpiewania - ja się cały czas widzę wyłącznie jako osobę która śpiewa, a aktorstwo pojawia się poprzez moje poszukiwanie głębszych kontekstów dla muzyki. Dlatego też nazwaliśmy się IncarNations, bo to muzyka powoduje, że wcielam się w różne postaci i czasami to się dzieje zupełnie mimowolnie. Śmiejemy się z Agatą Dudą - Gracz, że ona mnie praktycznie nie reżyseruje, tylko chwali po tym jak coś zaśpiewam. Na co ja zawsze mówię, że dzięki, ale to w ogóle nie było zagrane!

Dziennik Polski: Czy możecie powiedzieć kilka słów, bo więcej pewnie i tak nie możecie się wygadać, czego możemy się spodziewać po spektaklu Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko...?

Wojtek: Tego nie powiemy, bo po prostu sami jeszcze nie wiemy. (śmiech) Chodzi o to, że jesteśmy za bardzo "w środku" , jesteśmy zarówno twórcą i tworzywem. Ciężko nam osądzić to wszystko od zewnątrz. Żeby zobaczyć jaki to generalnie ma smak i kolor, trzeba spektakl po prostu zobaczyć na żywo.

Dziękuję za rozmowę.

(-)
Dziennik Polski
7 maja 2013

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...