Kain, ty psycholu!

"Ja, Kain" - reż: Jitka Stokalska - Warszawska Opera Kameralna

Multimedialna oprawa, muzyka sięgająca do najlepszych wzorców XX w. oraz uniwersalność starotestamentowej przypowieści o Kainie i Ablu to atuty niedawnej operowej prapremiery w Warszawie "Ja, Kain" Edwarda Pałłasza.

To właśnie opera nakłada na śpiewaków najwyższe standardy wokalnego i scenicznego kunsztu, wymagając absolutnej, totalnej wszechstronności. Nie inaczej było w Warszawie. Bohaterów kreowali Jan Monowid i Andrzej Klimczak. Kompozytor obciążył ich niemal do granic artystycznej wytrzymałości, nie tylko powierzając trudne frazy, ale zmuszając do tytanicznego wysiłku umysłowego, trzeba bowiem wielkiej odporności psychicznej, aby te niemające nic wspólnego z lekkimi operowymi ariami frazy wykonać bezbłędnie. I tutaj brawa dla odtwórców głównych ról za kunszt. Nie mniej odpowiedzialną rolę mają również śpiewaczki, kontrapunktujące rozmyślania i rozterki głównych bohaterów. A jaka jest sama muzyka? Edward Pałłasz (rocznik 1936) to jeden z najbardziej wszechstronnych polskich kompozytorów, równie swobodnie operujący formą symfoniczną, kameralną, co wokalno-instrumentalną. W dorobku ma również liczne partytury teatralne, filmowe, tworzył dla STS-u i Olgi Lipińskiej. W muzyce "Ja, Kain" tę swobodę w operowaniu stylami i gatunkami słychać. Pałłasz bawi się też barwami, szczodrze odwołując się do licznych, nieczęsto wykorzystywanych w muzyce instrumentów. Ta wielopłaszczyznowość musi się podobać i zwyczajnie przypada melomanom do gustu. Nie mniej niż wyrafinowana, multimedialna scenografia (Marlena Skoneczko). Zmieniające się obrazy na tle ascetycznych schodów dopełniają spektaklu, bywa, że wręcz stają się narratorem. Atutem opery jest też ponadczasowe libretto Joanny Kulmowej, które pozostawia widza z dylematem: ile w każdym z nas jest Kaina, a ile Abla. Gdzie zaczyna się ludobójstwo, a kończy obrona konieczna w myśl wyższych idei? Co jest usprawiedliwione, a co nie? Słuchacza może szokować zaprzęgnięcie języka potocznego, często odwołującego się do slangu. Jak chociażby zawarty w naszym tytule zwrot "ty psycholu". Jak widać, opera jest wciąż gatunkiem "w drodze", żywym i poszukującym. Dla wyznawców Mozarta czy Verdiego może to być szokiem. Ale uspokajam, szokiem umiarkowanym. Spektakl wyreżyserowany przez Jitkę Stokalską prowadzi dyrygent Tadeusz Karolak.

Piotr Iwicki
Gazeta Polska
21 marca 2012

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...