Karaluch powie ci, co zrobiłeś z życiem

"Pan Mautz" - reż. Andrzej Majczak - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Bohater sztuki Sibylle Berg "Pan Mautz" (Artur Steranko) zmaga się z pytaniem, które wcześniej czy później dopadnie każdego: co zrobiłeś ze swoim życiem? Niedzielny spektakl "Pan Mautz" w reżyserii Andrzeja Majczaka na Scenie Margines Teatru Jaracza byl polską prapremierą sztuki Sibylle Berg. Jako pierwsi mogliśmy obejrzeć ją w polskim tłumaczeniu autorki urodzonej w 1962 roku w Weimarze, a więc jeszcze w NRD, dziś obywatelki Szwajcarii.

Berg bawi się formą teatralną. To kardynalne pytanie stawiają... karaluchy, które dopadają bohatera godzinę przed śmiercią, w dusznym pokoju hotelowym gdzieś w Azji. Karaluchy nie są okropne, są zabawne. Z jednej strony mają cechy karalusze, z drugiej ludzkie, zmieniają się w osoby bliskie Panu Mautzowi. Scenograf Urszula Czernicka ubiera aktorów grających karaluchy w surduty i cylindry. Przypominają w nich żałobników wyprawiających nieboszczyka na tamten świat. Realizacja spektaklu... na medal. Z jednej strony na scenie obecna jest proza życia i gruboskórność w stylu niemieckim, z drugiej liryzm i delikatność. Przedstawienie toczy się wartko, aktorzy przebierają się na oczach widzów, forma splata się integralnie z treścią. Tempo podkręca muzyka Marcina Rumińskiego. Artur Steranko w roli egoisty jest wspaniały, ale młodzi aktorzy nie ustępują mu pola. Marcin Tyrlik jako Mistrz Ceremonii, a także tercet karaluchów: Paweł Parczewski (we wtorek zastąpi go Radosław Hebal), Aleksandra Kolan oraz najmłodszy Przemysław Niedzielski, student drugiego roku Studium Aktorskiego. Pies w jego wykonaniu jest psi do imentu. Na tym nie koniec. Aktor w pewnej chwili wisi na ścianie jako człowiek pająk. Jest co oglądać...

Marek Barański
Gazeta Olsztyńska
15 maja 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...