Karamazowskie studium człowieka

"Karamazow" - reż. Jacek Orłowski - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Od porównań w tym przypadku uciec się nie da. Jacek Orłowski próbuje zmierzyć się z największym dziełem Dostojewskiego niemal półtora roku po głośnej i szeroko nagradzanej premierze Janusza Opryńskiego. Dla wielu widzów przedstawienie Teatru Provisorium jest najdoskonalszą realizacją rosyjskiej powieści ostatnich sezonów. Można by więc spodziewać się od twórców z łódzkiego Jaracza jakiejś polemiki, dialogu, odpowiedzi. Nic takiego nie ma jednak miejsca. Więcej tutaj różnic niż podobieństw, choć to jeszcze nie przesądza o ostatecznym wyniku.

Reżyser stawia przede wszystkim na "męskie granie". W jego adaptacji występują Fiodor, Dymitr, Alosza, Iwan i Smierdiakow. Zarówno Gruszeńka jak i Katarzyna Iwanowa pojawiają się jedynie w opowieściach. Mężczyźni grają w dwóch przestrzeniach sceny - jedna z nich to salon w mieszkaniu Fiodora, druga stanowi salę sądową, na której każdy z bohaterów dokonuje swoistej spowiedzi. Poznajemy różne wersje wydarzeń minionych dni i emocjonalne rozedrganie każdego z braci.

Największą rolą tego przedstawienia jest Dymitr Przemysława Kozłowskiego. To aktor wysokiej klasy i znacznie wyróżnia się na tle pozostałych wykonawców. Jego Dymitr jest uparty, zawzięty i agresywny, tłumiący wielką nienawiść do ojca, który go odtrącił i który konkuruje z nim o miłość do tej samej kobiety - Gruszeńki. Ale Dymitr, oprócz złych emocji, ujawnia także skrywaną w sobie wrażliwość.

Postać Aloszy jest pozbawiona istotnego wyznania miłosnego młodziutkiej Lizy Chochłakow, a bez tego wiele działań bohatera nabiera zupełnie nowego oblicza. To jedna z niewielu pozytywnych postaci u Dostojewskiego. Wybrał posłannictwo w życiu świeckim, występując z klasztoru. Hubert Jarczak jako Alosza dojrzewa w każdym kolejnym starciu z braćmi lub ojcem, ale też doskonale ujawnia swoje wewnętrzne rozdarcie w monologach. Jarczak bardzo powściągliwie buduje swoją postać, co owocuje scena po scenie. W konfrontacjach z ojcem jego emocje widać najlepiej.

Iwan jest nihilistą i ateistą, odważnie głoszącym, że Bóg nie istnieje. Marek Nędza potrafi przykuć uwagę widza, jego monologi obnażają go najbardziej ze wszystkich bohaterów, są mieszanką tłumionych w nim emocji, które doskonale wybrzmiewają na scenie.

Smierdiakow (Radosław Osypiuk) jest najbardziej zagadkową postacią tego przedstawienia. Młodzieniec z nieprawego łoża, początkowo bardzo pewny siebie, na końcu drżący ze strachu i opętania przez współudział w zbrodni.

Fiodor (Bronisław Wrocławski) pojawia się dopiero w drugiej części spektaklu. Zasiada przy stole ze swoimi synami i osacza każdego z nich nachalnością w niemal trzech odsłonach. Największy dystans ma do Dymitra. Boi się go i unika tak otwartej konfrontacji jak na przykład z Iwanem, z którego kpi na każdym kroku. Fiodor Wrocławskiego jest pijakiem, despotą i tyranem, który gnębi i obraża swoich synów. Ani na chwilę nie wzbudza w odbiorcy pozytywnych uczuć czy choćby litości. Życzymy mu jak najgorzej. To postać narysowana grubą kreską.

U Dostojewskiego na pierwszy plan wysuwa się motyw ojcobójstwa, zamieszanych w zbrodnię bohaterów i wszystkie pytania związane z egzystencją człowieka, które wyrastają wokół tragedii. Pytania o dobro i zło, o granice wiary, o Boga, o ateizm, o pieniądze i miłość. U Orłowskiego wszystko to wybrzmiewa, ale na pierwszy plan wysuwa się zdecydowanie kwestia wiary i Boga, ale także miłości - walki o kobietę.

Spektakl pozbawiony jest jednak tych emocji najwyższych, najważniejszych, tych karamazowskich. Z wydobyciem ich na powierzchnię nie poradziła sobie ani forma adaptacji, ani zaprezentowane aktorstwo. Długie dialogi sprawiają, że duża część fabuły zostaje po prostu opowiedziana i siła przekazu ulatuje, ustępując miejsca nużącym historiom. Wiele napięć zbyt szybko się rozpada. Uważam, że obecność kobiet byłaby w tym przedstawieniu zbawienna. Jednak u Orłowskiego, mimo wszystko, nie zabrakło ważnego studium człowieka, gdzie bestia budzi się pod wpływem katowanej ofiary.

Dagmara Olewińska
Teatr dla Was
1 lutego 2013

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia