Kiedy kabaret przełamie złą passę?

Dobrych żartów z całego konkursu 24. Przeglądu Kabaretów PAKA wystarczyłoby na jeden zaledwie program godny Grand Prix.
W zakończonym wczoraj konkursie o ten przyznany po raz ostatni w 2003 r. laur walczyło osiem zespołów z różnych stron Polski. Żaden nie pokazał klasy kabaretu Potem, Konia Polskiego czy Quasi - Kabaretu Rafała Kmity. Żadnemu nie wystarczyło talentu na drugie miejsce (przyznano tylko pierwsze i trzecie). Nikt zdaniem jury nie stawił czoła nietolerancji (stała nagroda PAKI) i nie przeprowadził kabaretowego śledztwa z prawdziwego zdarzenia (nagroda fundowana przez "Gazetę Wyborczą"). Poziomem znacząco przewyższali resztę tylko zdobywcy pierwszego miejsca (ex aequo): Widelec i Świerszczychrząszcz. Ci pierwsi pokazali różnorodny program wsparty kilkoma dobrymi pomysłami, jak ten na skecz o skeczu, którego uczestnicy zamiast prowadzić dialog, zaznaczają jedynie intencje: "Zapowiedź skeczu/Początek skeczu/Powitanie/Komplement/Wołanie po imieniu!/Wulgaryzm/Przekleństwo!/Niedowierzanie/Propozycja/Zauważalny wzrost szacunku!" i tak do puenty. Domeną dwuosobowego kabaretu Świerszczychrząszcz ze Szczebrzeszyna jest z kolei pantomima wsparta rekwizytami i profesjonalną oprawą dźwiękowo-muzyczną. To trochę Ireneusz Krosny, ale na inną skalę, czy też - jak skomentował w kuluarach stały bywalec PAKI Henryk Sawka - w jakości telewizyjnego show typu "Taniec z gwiazdami". Jak wiele było w tym stwierdzeniu prawdy, dowiedli telewidzowie, którzy podczas transmitowanego przez TVP 2 w sobotę koncertu galowego PAKI w SMS-owym głosowaniu wybrali właśnie Świerszczychrząszcza. Może już niebawem doczekamy się programu w stylu "Gwiazdy robią kabaret"? Rozmowa z Rafałem Kmitą* Agnieszka Kozik: Piąty rok z rzędu nie przyznaliście Grand Prix Rafał Kmita: Pytanie o Grand Prix pada z ust Jacka Fedorowicza zawsze na początku obrad. I od razu widać skrzywioną twarz Lucjana Suchanka, niezadowolenie Stanisława Tyma Czasami ktoś namawia, że może by jednak przyznać, bo to pieniądze dla kabaretu. Wtedy wkraczam ja, bo Grand Prix to jednak Grand Prix. Niech nie będzie go nawet przez 15 lat! Za szesnastym razem to dopiero będzie czad i wielka radość kabaretu, który przełamie złą passę. Jurorzy nie tracą nadziei? - Wierzymy, że w kabarecie nie zostało jeszcze powiedziane wszystko. Według regulaminu główna nagroda PAKI przyznawana jest za program wybitny. Od wielu lat nie pokazano w Krakowie programów tak spójnych formalnie jak niegdyś spektakle Formacji Chatelet, Mumio czy Krosnego. To, co zrobili tegoroczni zwycięzcy, ocierało się jednak o Grand Prix. Niewykluczone, że na przykład Świerszczychrząszcz, który zaczyna dopiero karierę, za rok lub dwa zdobędzie tę nagrodę. Co cię w nich urzekło? - Dla mnie miarą jakości jest to, czy chciałbym mieć dany numer w repertuarze. Zdobywcy pierwszej nagrody pokazali kilka takich rzeczy. Atuty Świerszczychrząszcza to doskonale przygotowany dźwięk, sprawność ruchowa, świetne pomysły. Ich żółwie z Galapagos to perełka! Widelec mnie zaskoczył. Na PAKĘ przyjeżdżają od wielu lat, ale wszystko, co dotychczas pokazywali, było siermiężne. A w tym roku zrobili pierwszoligowy program! Wyskoczyli o trzy klasy wyżej - literacko i aktorsko. Wielkie brawa! Nie znalazłem w ich programie słabszego punktu, a niektóre skecze, jak ten z opisem intencji zamiast dialogu Sam chciałbym wpaść na coś takiego. * Rafał Kmita jest jurorem PAKI, autorem tekstów kabaretowych, reżyserem teatralnym i liderem Grupy Rafała Kmity Źródło: Gazeta Wyborcza W Berlinie dzieje się tak wiele, że oficjalne media nie nadążają. Wspomaga ich lotny patrol plastycznych wydarzeń.
Monika Małkowska
Rzeczpospolita
21 kwietnia 2008
Portrety
Rafał Kmita

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia