Kiedy ludzie grają lalki

"Statek dla lalek" - reż. Ana Nowicka - Teatr BARAKAH w Krakowie

29. października w krakowskim teatrze Barakah odbył się premierowy pokaz "Statku dla lalek" w reżyserii Any Nowickiej, według sztuki serbskiej pisarki Mileny Markovič. W piwnicy Klezmer-Hois, w której przedstawienie miało miejsce, zjawiłam się w ostatniej chwili, przenosząc się w sam środek teatralnej akcji

Już sama scena może intrygować: Kazimierz, ulica Szeroka. Podziemie jednej z restauracji, zaaranżowane na potrzeby spektaklu. Niemal całość niewielkiego pomieszczenia zastawiona krzesłami dla publiczności, tylko skrawek sali jest przestrzenią zarezerwowaną dla aktorów. Wszystko zamyka się pomiędzy dwoma wejściami, z wykorzystaniem rzędu starych, kinowych foteli, stołu i krzesła.

Markovič jest artystką młodego pokolenia (ur. 1974). W Polsce w wydaniach książkowych jej teksty ukazały się w dwóch antologiach: "Postpolityczność. Antologia nowego dramatu serbskiego" i "Serbska ruletka. Dramat serbski po 1997". Tekst, po który sięgnęli autorzy przedstawienia, to opowieść o wyniszczonej przez życie kobiecie, wpisany w schemat znanych baśni. Bohaterkę poznajemy jako nastoletnią dziewczynę i w migawkowych ujęciach towarzyszymy jej aż do śmierci. Jak czytamy na stronie internetowej teatru:

To sztuka o dojrzewaniu - w artystycznym i czysto ludzkim wymiarze. Bohaterka, przeżywając swe przygody, przechodzi kolejne stopnie wtajemniczenia w życie, a zarazem zyskuje doświadczenie niezbędne w pracy twórczej. Jej sztuka nabiera przez to wyrazu i dramatyzmu, ale bohaterka płaci za to ogromną cenę. Pryzmat bajki jest tu niezwykle ważny; dzięki niemu opowieść jest świeża i artystycznie ciekawa.

Tym, co urzeka najbardziej, jest prostota proponowanych rozwiązań i dynamika gry. Mimo że przedstawienie trwa blisko dwie godziny, nie odczuwa się nudy. Niewielki zespół aktorski (Lidia Bogaczówna, Monika Kufel, Michał Chołka, Jan Mancewicz, Sławomir Sośnierz) płynnie przechodzi od roli do roli, za każdym razem odnajdując inną interpretację dla kolejnej z odgrywanych postaci. Człowiek z nizin w jednej chwili zmienia się w ojca dobrego domu ubranego w elegancki smoking, by w finale stać się (!) młodym chłopakiem przychodzącym do głównej bohaterki z prośbą o radę. Rozwiązania zaproponowane przez aktorów poprowadzone są w sposób niewątpliwie konsekwentny i interesujący. Jeżeli chodzi o realizację, atutami są także muzyka (Piotr Lewicki) i pomysłowość w rozwiązaniach scenicznych.

Tematyka spektaklu jest niezwykle aktualna: to opowieść o dojrzewaniu w społeczeństwie kreującym zakłamany obraz rzeczywistości: krzywdzącym i zarazem oskarżającym, wykorzystującym i odrzucającym. Reakcją ochronną głównej bohaterki jest przedwczesna dojrzałość i cynizm, na które zdominowany przez mężczyzn świat patrzy ze strachem i uznaje za zagrożenie. Dziewczyna, która zostaje w brutalnej rzeczywistości zmuszona do bycia brutalną - jest za to piętnowana. By poradzić sobie z samą sobą i zbudować poczucie własnej wartości, bohaterka ucieka w sztukę - zostaje artystką, jej sztandarowe dzieło to właśnie tytułowy Statek dla lalek (nie mogę zdradzić, co symbolizuje, nie wyjawiając fabuły spektaklu).

Z przerażeniem odkrywa jednak, że również tutaj nie jest traktowana w sposób poważny, a protekcja w artystycznym świecie jest kolejnym sposobem psychicznego uzależniania słabszych od mocniejszych.

Charakterystycznym rysem spektaklu jest wszechobecna wulgarność - o świecie, w którym kobieta jest jedynie przedmiotem erotycznej fascynacji i "zdobyczą" nie da się mówić w inny sposób. A jednak można odnieść wrażenie, że przerysowanie jest wyraźną skazą dla potencjalnego odbiorcy. Obraz proponowany przez Markovič nie pozostawia złudzeń i nadziei - nie ma ludzi dobrych, każdy działa wyłącznie z egoistycznych pobudek, mężczyźni dążą jedynie do zaspokojenia seksualnego popędu, a ich wyrachowane partnerki starają się zmusić główną bohaterkę do pogodzenia z tym. Momentami tak jaskrawe zarysowanie akcji nie jest wolne od stereotypów i uproszczeń.

Niezależnie od tego zarzutu stwierdzić należy, że Barakah jest teatrem młodym i kreatywnym, niebojącym się silnego głosu w kwestiach społecznych i obyczajowych. Sięga po współczesne dramaty zagraniczne, niewystawiane w Polsce. Nade wszystko jest zaś sceną żywą, co świetnie widać w innych jego inicjatywach, jak choćby w serii warsztatów Dramatorium. Już chociażby z tego względu warto zobaczyć Statek, któremu nie sposób odmówić wyrazistości.

Róża Poświata
E-splot
16 listopada 2011

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia