Kiedy mam przerwę, to szyję

rozmowa z Anną Chudek

- Inspirację czerpię z życia. Weźmy "Komisję biesiadną", spektakl oparty na działaniach różnych sejmowych komisji - Rywina, hazardowej, do spraw nacisków. Śledząc historię tych komisji, ma się czysty, żywy kabaret! - rozmowa z ANNĄ KATARZYNĄ CHUDEK, aktorką Teatru Baj Pomorski i Teatru Impresaryjnego Afisz.

Jarosław Wadych: Widzowie Baja Pomorskiego znają Panią z występów w przedstawieniach dla dzieci jak też skierowanych do młodzieży i osób dorosłych. Gra Pani również w spektaklach, firmowanych przez Teatr Impresaryjny "Afisz". Czym dla Pani są te sceniczne aktywności?

Anna Katarzyna Chudek: Są moją pasją, sięgającą swoimi korzeniami czasów nauki w szkole podstawowej, kiedy to występowałam na różnych akademiach "ku czci". Potem, w liceum ogólnokształcącym trafiłam do teatru amatorskiego "Umbo" w Domu Kultury w Braniewie. Tam, z panią Bożeną Sielewicz, przygotowywaliśmy i graliśmy spektakle, z którymi jeździliśmy po Polsce. Po studiach w szkole teatralnej pasja połączyła się z zawodem i życiem - stała się drogą życiową i swego rodzaju służbą.

Na scenie często Pani śpiewa...

- To moja druga pasja, bardzo związana z teatrem. Razem z przyjaciółmi tworzymy spektakle kabaretowe, wykraczające poza stricte kabaret. Mają one formę teatralnych spektakli - z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem. Pojawiające się w nich piosenki dopowiadają treść spektaklu. Inna teatralna pasja to pisanie scenariuszy do przedstawień.

Skąd czerpie Pani inspirację?

- Z życia. Weźmy "Komisję biesiadną", spektakl oparty na działaniach różnych sejmowych komisji - Rywina, hazardowej, do spraw nacisków. Śledząc historię tych komisji, ma się czysty, żywy kabaret!

Wieść niesie, że zajmuje się Pani także szyciem. Co Pani szyje?

- Bardzo różne rzeczy - ubrania, torby, elementy ozdobne typu wyszywane poduchy dla przyjaciół, które daję im na urodziny lub jako prezenty gwiazdkowe. Robię poduchy z aniołami lub z jakimś osobistym emblematem, związanym z daną osobą. Jest to bardzo pracochłonne. Szyję na przykład w czasie przerw pomiędzy próbami - siadam do stoliczka i wykonuję moje rękodzieło. Wtedy koledzy mają ze mnie ubaw.

Czy samodzielnie wykonuje Pani także swoje teatralne kreacje?

- Szyję pewne rzeczy, w które ubrane są grane przeze mnie postacie. Oczywiście, jest to amatorskie szycie, ale ja te ubrania noszę, więc chyba nie wychodzi aż tak źle. To moje krawiectwo daje mi poczucie materialnego działania, bardzo potrzebne aktorowi. Ja ciągle działam w sferze teatru, jestem bardzo mocno zanurzona w ten nurt i czasem mam wrażenie pustki - bo teatr jest bardzo ulotny, dzieje się teraz, w tym momencie. A jak się coś zrobi własnymi rączkami, to jest materialne, istnieje fizycznie!

Podobno pomaga Pani dzikim zwierzętom?

- Interesuję się rysiami. Działam w Fundacji WWF na rzecz ochrony tych przepięknych kotów - między innymi sprowadzamy rysie z Estonii do Polski, do Puszczy Piskiej, aby znów mieszkały w mazurskich lasach. A w domu mam małego rysia, czyli kota dachowca Toffiego.

Czy ma Pani jeszcze inne pasje?

- Jest ich kilka. Na własny użytek interesuję się psychologią, bardzo lubię czytać książki, słucham muzyki folkowej - nieprzetworzonej.

Jarosław Wadych
Nowości
13 lipca 2013
Portrety
Anna Chudek

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia