Kiedy rodzi się bunt

"La Pasionaria" - reż. Karolina Szczypek - Teatr Współczesny w Szczecinie

Pasja. Jak się rodzi? Jak dominuje nasze życie? Jak przeradza się w obsesję, która może stopniowo niszczyć nasze życie? Historia Dolores Ibárruri Gómez, hiszpańskiej działaczki komunistycznej, na małej scenie Teatru Współczesnego w Szczecinie stała się opowieścią o pasji.

Autentyczna historia Dolores Ibárruri Gómez, słynnej hiszpańskiej działaczki politycznej, autorki antyfaszystowskiego zwrotu "No pasarán!" budzi duże emocje. Czy Dolores – córka górników, żona socjalisty, żarliwa katoliczka, matka sześciorga dzieci, niedoszła nauczycielka – nazwałaby dziś siebie aktywistką? Co dzieje się, kiedy kiełkujące od dzieciństwa poczucie nierówności przeradza się w gniew, którego nie mamy już siły tłumić? Jakie działania napędza i do czego doprowadza?

Bohaterka, grana przez dwie aktorki, przechodzi różne etapy w swoim życiu. Wydawałoby się, że jej los został przypieczętowany już w chwili urodzenia. Jako ósme z jedenastu dzieci biednego górnika i niepracującej matki, nie mogła się kształcić. Jej przeznaczeniem było wyjść za mąż i powielać biedę. W dzień zapracowana matka kilkorga dzieci szyciem utrzymuje rodzinę, w tym niepracującego męża. Widzi niesprawiedliwość, chciwość bogaczy, biedę pracowników, podział na klasy. W takim społeczeństwie musi znaleźć sobie jakiś wentyl bezpieczeństwa. Musi znaleźć coś, co usprawiedliwi taki podział ról ziemi. I znajduje wytłumaczenie... w niebie.

Jako gorliwa katoliczka tłumaczy sobie świat "po bożemu". Inaczej nie umie. Mąż ją wyśmiewa, ale ona ma tak silną wiarę, że nic nie jest w stanie jej zachwiać. A jednak. Zachwieje ją sam ksiądz. Ignorujący potrzeby biednych, wyróżniający bogatych. Ta jawna niesprawiedliwość i zakłamanie budzą w kobiecie bunt. Pasja i żarliwość, z jaką oddaje swoją duszę katolicyzmowi, zaczynają słabnąć.

Młodą Dolores gra Maria Dąbrowska. Aktorka, znana ze swojej scenicznej energii, umiejętnie pokazuje siłę i spokój wynikające z głębokiej wiary Dolores. Sceny w kościele przy figurze Matki Boskiej i dyskusje z mężem ateistą to kwintesencja siły, jaka się rodzi z głębokiej wiary i przekonania o swoich racjach. Ale pełnię swoich umiejętności aktorskich Maria Dąbrowska pokazuje, kiedy z cichej, posłusznej katoliczki przemienia się w aktywistkę polityczną. Jej pełne pasji przemówienia, wzorowane na nowym idolu bohaterki - Marksie, w pełni oddają zapał prawdziwej Dolores. Stąd przydomek La Pasionaria. Aktorka przyciąga uwagę także w scenach rozmów w biurze partii, z towarzyszami, z nowymi członkami, przełożonymi. Widać, że nowa religia - komunizm - wciągnęła bohaterkę. Jest jej oddana całym sercem. Chociaż stopniowo to serce traci.

Ewa Sobiech jako dojrzała Dolores, jest już typową partyjną urzędniczką. Nadal przekonana o wyższości komunizmu nad innymi ideologiami, całkowicie podporządkowana partii, traci gdzieś serce. Jest sztywna, zasadnicza, nieprzejednana w osądach. Ubrana w czarny kostium i ciasno upięty kok, wciąż wielbiona przez towarzyszy, nie zauważa, że powoli nie ma jej już za co wielbić. Pranie mózgu już się dokonało, przekroczona została granica rozsądku, emocje zostały stłumione. Człowiek, o którego tak walczyła Dolores w młodości, stał się tylko pionkiem w grze, z której bez problemu można go wyeliminować, dla wyższej idei.

Te dwie Dolores spotykają się na scenie, rozmawiają ze sobą. I przede wszystkim kontrastują. Ten udany zabieg sceniczny pokazuje wyraźnie przemianę bohaterki. Pokazuje, jaką drogę przeszła i co ją ukształtowało. Jak można stracić lub zmienić swoje ideały. Jak byt kształtuje świadomość.

Mimo kilkuosobowej obsady, to właśnie dwie Dolores skupiają na sobie największą uwagę widzów. Ale uwagę zwraca także Joanna Matuszak jako Matka. To zupełnie inna postać. Nie angażuje się politycznie. Ma rodzinę i za wszelką cenę chce ją chronić. Jej mąż ginie, dzieci uciekają za granicę przed prześladowaniami, a Falangista nachodzi ją w domu i szantażuje. A Matka chce mieć tylko spokój. Chce spokojnie żyć. Przecież nic złego nie robi. Matuszak poprzez swoją postać pokazuje pewną zbiorowość - niewinnych matek, które ponoszą konsekwencje wojny domowej. Wbrew sobie. Pokazuje dramat tych kobiet i jest chyba najbardziej przejmującą postacią tego spektaklu. To duża zasługa aktorki.

Realizatorzy tego spektaklu zastosowali kilka ciekawych rozwiązań scenicznych. Przede wszystkim podzielili widownię na pół umieszczając w środku coś w rodzaju szklanego akwarium, w którym toczy się akcja. Biuro partii w Hiszpanii, redakcja gazety, dom, ulica. Wszystko w tym małym pomieszczeniu widzowie oglądają z dwóch stron. Po zaciemnieniu na szklanych ścianach pojawiają się projekcje wideo, w których możemy oglądać sceny z młodości Dolores, jej pełne pasji przemówienia. Projekcie są tak zmontowane, że mamy wrażenie nieograniczonej przestrzeni, przenoszenia się z miejsca na miejsce, mimo skupienia operatora głównie na twarzach aktorów. Zabieg bardzo udany.

Również to, co się dzieje w akwarium, jest umiejętnie rozegrane. Oprócz kameralnych scen na dwie osoby, rozgrywają się tutaj także "zajęcia w podgrupach", czyli po dwie, trzy sceny jednocześnie. O dziwo, nikt nikomu nie przeszkadza, nie tracimy żadnego wątku, każda z rozmów jest jest ważna i ma znaczenie dla drugiej, dziejącej się pół metra dalej.

Minusem tego spektaklu są dłużyzny w niektórych scenach. Zwłaszcza że dotyczą scen, w których Dolores snuje swoje przemyślenia i filozofuje.
Minusem jest też piosenka wykonywana do mikrofonu przez Michała Lewandowskiego. Element zbędny. Wszystko, co ten bohater ma do powiedzenia, mówi bez tej piosenki. I to wystarcza.

Spektakl powstał w ramach programu "Dramatopisanie" Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
4 października 2021

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...