Klasyczna apokalipsa

"Książę Niezłomny" - reż. Paweł Świątek - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

„Książę Niezłomny" w interpretacji Pawła Świątka oraz Seba Majewskiego to kolejna propozycja prezentowana na opolskim festiwalu, który odbywa się pod hasłem „Klasyka dotyka". Utwór według dramatu Pedra Calderona de la Barca w parafrazie Juliusza Słowackiego to sztuka trudna – wypełniona, wydawać by się mogło, odległymi dla dzisiejszego społeczeństwa wartościami. Jak poradzili sobie z nią twórcy?

Drugi dzień 42. Opolskich Konfrontacji Teatralnych nie był dla publiczności tak łaskawy jak inauguracja. Faktycznie, „Ślub" w reżyserii Augustynowicz zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, jednak w tym przypadku, porównanie obu inscenizacji zdaje się przywodzić na myśl artystyczną przepaść. Co ciekawe, cel którym kierowali się twórcy obu przedstawień był dość zbliżony. Zarówno Augustynowicz jak i Świątek swoją uwagę skupili przede wszystkim na formie. Niestety problem pojawia się wtedy, gdy ciężko jest odnaleźć w inscenizacji jakąkolwiek wymowę, a interpretacja nie pozostawia miejsca dla klasyki. Dramat Calderona/Słowackiego to przede wszystkim studium nad fenomenem niezłomności, duchowego zwycięstwa, wiary i honorowej walki o własne wartości. Czy po licznych cięciach tekstu pozostało jeszcze coś z tego przekazu? Niestety, twórcy wyraźnie obdarli utwór z jakichkolwiek głębszych znaczeń.

Scenografia przedstawienia zabiera publiczność w mroczną, postapokaliptyczną przestrzeń umiejscowioną na pustyni. Na scenie możemy zobaczyć krajobraz tuż po katastrofie. Pogrzebany świat jest wypełniony wrakami samochód. Bohaterzy są ubrani w futurystyczne stroje, składające się z elementów zbroi oraz kasków z rogami. Obraz wykreowany przez twórców nawiązuje do stylistyki gry komputerowej. Aktorzy poruszają się w mechaniczny sposób. Ich motorykę podkreślają dźwięki elektronicznej muzyki, granej na żywo przez Dominika Strycharskiego (jeden z nielicznych elementów spektaklu, który zasługuje na dobre słowo).

Ideowe deklaracje twórców nawiązują do nadchodzącego zmierzchu cywilizacji. Bohaterowie próbują walczyć o przetrwanie i wodę, która podczas eko-zagłady stanowi towar deficytowy. W taki oto sposób Świątek z Majewskim interpretują konflikt o święte mury Ceuty.

Tekst Słowackiego chwilami wypowiadany jest w sposób prześmiewczy. Wykrzykiwane podczas scenicznych pląsów frazy są niewyraźne, często w ogóle niezrozumiałe. Zawarte w utworze znaczenia zostają spłycone do minimum lub całkowicie pominięte. Takie rozwiązanie trudno zrozumieć, a tym bardziej obronić. Tłumaczenia twórców, o które prosiła publiczność podczas panelu dyskusyjnego niestety na wiele się nie zdały. Według artystów, sens przedstawienia do wykreowanej formy każdy z widzów powinien dopowiedzieć sobie na własną rękę.

Niestety taka interpretacja klasyki nie jest do końca tym, czego widzowie poszukują podczas festiwalu OKT. Niekonwencjonalne odczytania utworów są jak najbardziej pożądane przez publiczność, jednak współczesna interpretacja klasyki nie powinna odbywać się kosztem najistotniejszych wartości zawartych w pierwowzorach. Nie warto skreślać tego, co zdawać by się mogło, aktualnie archaiczne i niedzisiejsze. Eksplorowanie elementów mniej charakterystycznych dla czasów współczesnych może być tym, czego widzowie oczekują od teatru. Podjęcia tematu, który dziś jest dla publiczności trudny. W spektaklu Świątka zabrakło Słowackiego, zabrakło niezłomności, wiary, honorowej walki i jakichkolwiek wartości. Nie dostajemy od twórców nic, poza wizualną wydmuszką w elektronicznej aranżacji.

Katarzyna Majewska
Dziennik Teatralny Opole
20 kwietnia 2017
Portrety
Paweł Świątek

Książka tygodnia

Mewa. Egzemplarz reżyserski Krystiana Lupy
Akademia Sztuk Teatralnych
Krystian Lupa

Trailer tygodnia