Klątwa, czyli za... a nawet przeciw

"Klątwa" - reż. Oliver Frljić - Teatr Powszechny w Warszawie

Filozofka Magdalena Środa oraz dziennikarz Jan Wróbel polemizują na temat spektaklu "Klątwa" w reż. Olivera Frljicia na łamach tygodnika Wprost.

Lewo

Gdy gramy w brydża, możemy kłamać. Gdy bawimy się grą komputerową, możemy zabijać. Bo to gra. Gdy jesteśmy w kinie, na thrillerze, bez protestów, a nawet bez moralnego oburzenia obserwujemy zło, terror, przemoc. To filmowa konwencja. Gdy uczestniczymy w mszy świętej, pijemy krew i spożywamy symboliczne - ciało Jezusa. Nikt się tu nie oburza, nie protestuje przed kościołem, bo to rytuał przepojony symboliką religijną. Bywa, że w teatrze kukiełkowym, gdy jakaś pacynka zostaje przebita mieczem, dzieci płaczą i lecą na pomoc. Nie rozumieją konwencji i traktują bajkową narrację jak rzeczywistość. Bo to dzieci.

"Klątwa" to sztuka. Sztuka to konwencja i gra. Szczególna, nowoczesna, wstrząsająca, wykraczająca poza kryteria sztampy. Traktowanie wszystkiego, co się w niej dzieje, dosłownie, jest czymś więcej niż brakiem dojrzałości. Po premierze "Klątwy" Episkopat, narodowcy, prokuratura, a nawet mec. Giertych, który usilnie próbował się cywilizować przez ostatnie dwa lata (nie wyszło!), wszczęli protesty oraz śledztwa w sprawie obrażania uczuć religijnych i nawoływania do popełnienia zbrodni. Jest groźba kar więzienia. Sztuka przejdzie więc do historii, a działania narodowców i Kościoła stworzą nową formę męczeństwa (artystyczne -go), dzięki czemu przesłanie sztuki i liczne tabu, które ona narusza, staną się przedmiotem publicznych debat, a nie tylko recenzji teatralnych. I może o to chodzi?

Osobiście nie przepadam za wybujałą awangardą w teatrze i artystyczną prowokacją, choć wiem, że prowokując, można naruszyć różne tabu i skłonić do myślenia tych, którzy myśleć potrafią. Taka to i rola sztuki: przesuwać granice. Żywoty świętych i Fredro tego nie zrobią. A jeśli chodzi o uczucia religijne, to widać, że w naszym kraju są one bardzo kruche, wątłe, ledwo się tlące. Ale może skuteczniej je wzmacniać, pogłębiając wiarę niż angażując prokuraturę i sądy. Ale może wcale nie o wiarę tu chodzi i nie o sztukę?

prof. Magdalena Środa - filozofka, feministka

___

Prawo

Ze wszystkich gazet codziennych "Super Express" ma najlepsze strony opinii - błysnęło mi ni z gruszki, ni z pietruszki w czwartek podczas oglądania niby-Klątwy w Teatrze Powszechnym. A może jednak z gruszki - przecież oglądałem sztukę tabloidową. Tabloid umie banalne i bałamutne treści przedstawiać jako odkrywcze. Nadużywa chwytów, aby wywołać pierwotne emocje, najchętniej (czasem słusznie) zawiść, nienawiść, odrazę i lęk. Buduje solidarność redaktorów i czytelników wokół wspólnych i silnych odczuć, a jednocześnie potrafi przedstawiać krytyków tych zabiegów jako spaczonych hipokrytów. Reaguje alergicznie na jakąkolwiek krytykę - wówczas tabloid ryczy jak bawół o wolności słowa (i obrazka). Zawsze wie, kto jest dobry, kto zły i z zapałem podaje nazwiska. Wreszcie, od czasu do czasu puszcza oko do widowni ("Chyba nie wierzycie, że my wierzymy, że wieloryb płynie Wisłą..."). Wypisz, wymaluj wszystkie te elementy znajdziemy w niby-Klątwie. Na korzyść tabloidów przemawia nieużywanie wulgaryzmów i dystans wobec opisów czynności związanych z wydalaniem. Niby-Klątwa obraża siedzącą na sali publiczność, a tabloidy jednak swoich czytelników nie obrażają. Może dlatego, że twórcy niby-Klątwy stosują patent: tak, jesteśmy wulgarni, ale skoro przedstawiamy fellatio z figurą polskiego papieża, to uwaga, poszerzamy granicę dopuszczalnej w Polsce krytyki Kościoła.

Naprawdę w tej sztuce wylewa się z kąpielą wszystkie dobre obyczaje, ale eh... z tym (jak powiedziano by w niby-Klątwie). Publiczność ma się na to godzić, skoro w zamian dostaje więcej wolności w krytyce Kościoła. Działa? Działa. Męczeństwo aktorów niemała część publiki oklaskiwała, chociaż, jak przypuszczam, większości tego eleganckiego towarzystwa do głowy nie przychodzi, by do śniadania czytać brukowiec. A propos, piątkowy "Super Express" skrytykował przedstawienie. I słusznie.

Jan Wróbel - zawodowy nauczyciel, dziennikarz, publicysta

(-)
1 marca 2017
Portrety
Oliver Frljić

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia