Kobiety niegodne

"Kobieta. Istnienia poszczególne" - reż. Justyna Kowalska - Teatr im. S. I. Witkiewicza w Zakopanem

Witkacy - malarz, pisarz, filozof przyciągał do siebie kobiety jak magnes. Wiele dam poświęciło mu swoje życie, co nie zawsze doceniał. Spektakl pt." Kobieta istnienie poszczególne" w reżyserii Justyny Kowalskiej, na podstawie dramatu Macieja Pinkwarta grany w Teatrze Witkacego w Zakopanem obrazuje jaką rolę pełniły kobiety w życiu artysty o zwichrowanej psychice.

Spektakl na podstawie dramatu Macieja Pinkwarta „Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz" stanowi studium życia i związków emocjonalnych Witkacego. Tytułem dramatu jest cytat z jednego z listów Witkacego do żony.

Wybitny artysta był związany z wieloma kobietami: Marią Witkiewiczową z Pietrzkiewiczów, Ewą Tyszkiewiczówną, Ireną Solską, Heleną Czerwijowską, Jadwigą Janczewską, Eugenią Dunin-Borkowską, Jadwigą Witkiewiczową, Czesławą Oknińską – Korzeniowską. Przypuszczalnie owych porywów serca Witkacy miał jeszcze więcej niż zdołał poznać świat.

W monodramie występuje Katarzyna Pietrzyk, która wciela się w role kilku kobiet Witkiewicza. Jej gra jest nad wyraz zajmująca, jej postacie są niezwykle różnorodne. Podczas trwania spektaklu nie ma miejsca na nudę i uciekanie myślami gdzie indziej. Tekst tworzą materiały dokumentalne: wspomnienia, pamiętniki, korespondencje, co sprawia, że sztuka zyskuje na autentyczności, a widz ma uczucie, że odkrywa tajniki życia Witkacego i wybranek jego serca.

Rozterki sercowe, przemyślenia, odczucia kobiet stanowią trzon spektaklu. To one są centralnymi postaciami tworzącymi akcję. Przedstawione fakty bezpośrednio dotyczą losów Witkacego. Dzięki uwypukleniu roli kobiet w jego życiu, poznajemy lepiej konstrukcję psychiczną artysty. Kobiety traktował jako przedmiot do przeżywania pewnych stanów. Twierdził, że prawdziwa kobieta nie jest ani zła ani dobra. Po prostu jest kobietą.

„Odmienność" artysty naznaczył już mocno w dzieciństwie ojciec, pragnący aby jego syn nie stanowił jedynie części społeczeństwa, a nade wszystko był sobą. Indywidualizm, skłonność do depresji, przesadnego analizowania własnych myśli i odczuć, nadmierne wgłębianie się
w swoje stany emocjonalne oraz świadome podążanie za odkrywaniem siebie oraz nowych wyrazów w sztuce naznaczyły go jako artystę. Sam siebie uważał za filozofa. Całe swoje życie prowadził zapiski. Choć uznawano jego działalność malarską, to jednak sam siebie definiował jako filozofa.

Czesław Miłosz twierdził, że był to pisarz, który nie jest przyjemny. To pisarz nieprzyjemny, który mówi nam gorzkie prawdy. Pisał o ludziach, o nas, którzy łatwo możemy zmienić się. Pokazywał wcielenie kultury polskiej w jednej osobie.

Niekwestionowanym atutem spektaklu są kostiumy. Dla każdej z kobiet, pomysły na stroje zostały zaczerpnięte z portretów malowanych przez Witkacego (jak w przypadku Eugenii Dunin-Borkowskiej). Kostiumy są dopełnieniem interesujących osobowości, które pośrednio je definiują. Słowa uznania za ich dobór należą się Justynie Kowalskiej.

W Teatrze było sporo turystów, co jest zupełnie zrozumiałe, biorąc pod uwagę położenie geograficzne i walory Zakopanego. Panowała nieco inna, luźniejsza atmosfera niż w teatrach warszawskich. Spektakl spotkał się z gorącymi owacjami, na które w pełni zasłużyła Justyna Kowalska oraz pozostali twórcy spektaklu.

Kinga Woźniak
Dziennik Teatralny
25 marca 2016
Portrety
Justyna Kowalska

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia