Kochać, czy to łatwo powiedzieć...

"Bóg, ja i pieniądze" - reż. Maciej Wojtyszko - Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Monodram „Bóg, ja i pieniądze" w reżyserii Macieja Wojtyszki to sztuka będąca dowodem na to, że właściwy tekst okraszony odrobiną humoru oraz dobry, czujący jedno i drugie aktor, to recepta na świetne widowisko. Teatr im. J. Słowackiego po raz kolejny dowiódł, że perełki grane na deskach Sceny Miniatura, warte są obejrzenia.

Spektakl zrealizowany został przy minimalnym nakładzie środków, niemniej jednak ten minimalizm doskonale podkreśla jego przejrzystość. Dziejąca się na oczach widzów teraźniejszość ograniczona została do przestrzeni osiedlowego sklepiku spożywczego, wyznaczonego przez scenografa (Maciej Wojtyszko) kilkoma pustymi skrzynkami. To tutaj bohaterka (w tej roli fenomenalna Hanna Bieluszko) wpada co jakiś czas, by zrobić drobne zakupy i podzielić się z ekspedientką wspomnieniami ze swojej młodości, planami na najbliższą przyszłość i pochwalić dniem dzisiejszym. Pozostałe wydarzenia teraźniejszości dzieją się poza sceną, gdzieś tam, streszczane podczas zakupów szybko i niedbale, bądź przepełnione przykuwającymi uwagę widza emocjami. Z opowieści kobiety wyłania się schematyczna, w sumie trywialna, przeszłość. Studia, niespełnione marzenia o sławie, zakończone miłosnym zawodem zauroczenie, przypadkowe małżeństwo. W sumie, aktorce i reżyserowi, w niespełna półtorej godziny udało się wtłoczyć ludzkie życie. Pokazać jego wspomnianą już banalność, ale też chwile szczęścia, których człowiek na nic i za nic nie zamieni na inną jakość. Dziecko, duma z tego, kim się stało, wnuki, piękne wspomnienia walki o realizację marzeń i próby ich spełnienia.

Z tej fragmentarycznej opowieści wyłania się obraz dojrzałej, doświadczonej przez los kobiety, podchodzącej do życia ze spokojem, dużym dystansem i lekkim przymrużeniem oka. Ta perspektywa ulega subtelnej zmianie na skutek przypadkowego spotkania ze znajomym sprzed lat. Nawiązana ponownie relacja i rozkwit dawno zapomnianego uczucia sprawiają, że opowieść Kobiety i jej wizyty w sklepiku zmieniają charakter. Teraz tematem opowieści staje się przede wszystkim teraźniejszość, nawiązania do wspólnej ze znajomym przeszłości i plany na przyszłość. Rozważania, czy warto zachować dotychczasowe status quo, czy jednak lepiej z pełną ufnością upajać się życiem. Dotychczasowe doświadczenia i wspomnienia młodości pozostawiły w bohaterce przekonanie, że najważniejsi w życiu są ludzie, pieniądze się przydają, ale są jakością nabytą, która na ogół w razie potrzeby daje się skombinować, a wiara w opiekę Opatrzności przynosi spokój i przekonanie, że wszystko się jakoś poukłada. Decyduje się na związek z mężczyzną swego życia i scena po scenie odsłania motywy swojej decyzji. Jej opowieść ma też drugą stronę. Pokazuje jak poddanie się nowej jakości zmienia życie jej i otaczających ją ludzi, jest też odpowiedzią na pytanie, czy warto dla zaledwie roku odrzucić dotychczasową egzystencję i czy po zakończeniu tego snu na jawie da się wrócić do szarej rzeczywistości.

Minimalistyczna jakość tej sztuki to nie tylko wybitnie ascetycznie zaaranżowana scenografia, ale także kostiumy zmieniane w trakcie trwania scen, przypominające codzienny ubiór współczesnych kobiet. Ta dbałość o zachowanie złudzenia przeniesienia rzeczywistości na deski teatru sprawia, że aktorowi, z całego spectrum środków służącemu uzyskaniu odpowiedniego efektu scenicznego pozostają w zasadzie dwa: tekst i jego interpretacja głosowa oraz własne ciało. Gra Hanny Bieluszko jest fenomenalnym pokazem sztuki aktorskiej na najwyższym poziomie. Mimika twarzy, pantomima ciała oddają ekspresję granej przez nią postaci, sposób mówienia, gesty oddają jej stany emocjonalne i ich natężenie. Warto wspomnieć, że uzyskany dzięki tym zabiegom efekt doskonale podkreśla, a zarazem współtworzy, oprawa muzyczna widowiska (Bolesław Rawski).

Premiera tego spektaklu odbyła się 14.05.2015 roku niemniej jednak o jego jakości stanowi fakt, że mimo upływu czasu, widownia wypełniona była do ostatniego miejsca, a wśród widzów byli zarówno ludzie młodzi, dopiero wkraczający w dorosłość, jak i reprezentanci wieku średniego i ci zbliżający się już do jesieni życia. Monodram jest więc przekazem o doniosłej treści i ponadczasowym znaczeniu , w którym sensy istotne dla siebie znaleźć mogą bardzo zróżnicowani odbiorcy, a jego niesłabnąca popularność świadczy o tym, że warto się na niego wybrać.

Iwona Pięta
Dziennik Teatralny Kraków
21 marca 2017
Portrety
Maciej Wojtyszko

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia