Kolorowa i egzotyczna

„Kono Donkili" - Galerii Bielskiej BWA

Wczoraj w Galerii Bielskiej BWA otwarto bajecznie kolorową i bardzo egzotyczną wystawę „Kono Donkili", poświęconą afrykańskiemu teatrowi lalek. Wystawa oczywiście towarzyszy 28. Międzynarodowemu Festiwalowi Sztuki Lalkarskiej, ale sama w sobie jest prawdziwym wydarzeniem. Zgromadzone są na niej lalki z różnych krajów i regionów Afryki, reprezentujące różne tradycje i różne potrzeby.

Wszystkie wykonano w XX wieku. Niektóre służą rytuałom i obrzędom (np. wizerunki przodków), inne świętowaniu i rozrywce. Każda lalka czy maska ma nazwę – czy też dosyć rozbudowane imię (np. Łysy elegant, Kobieta, której łono jest czarne, ponieważ nie myła się pięć lat, Młoda katoliczka). Są lalki bez twarzy – tak radzą sobie z zakazem tworzenia wizerunków muzułmanie w Nigerii.

Otwierały wystawę trzy panie – dyrektor BWA Agata Smalcerz, dyrektor Teatru Lalek Banialuka Lucyna Kozień i kustosz Muzeum Narodowego w Szczecinie i zarazem kurator Wystawy Ewa Prądzyńska. Bo lalki przyjechały do nas właśnie ze Szczecina, który może się szczycić liczącą ok. 500 obiektów afrykańską kolekcją. Ewa Prądzyńska, poproszona o krótkie wprowadzenie do wystawy, przyznała, że krótko się o afrykańskim teatrze nie da (dlatego oglądając wystawę warto przeczytać opisy eksponatów i wprowadzające teksty). Mówiła za to z zachwytem, że afrykański teatr lalek to zjawisko, które wciąż żyje i rozwija się, nie kostnieje w tradycji, ale nieustannie przyswaja nowe prądy.

- Każda z lalek ma własne imię, jak to możliwe?

Ewa Prądzyńska: Nam jest trudno to zrozumieć, ale w Afryce nie istnieje ogólne pojęcie lalki czy maski, tam się zawsze używa imion. Laki pochodzą z konkretnych przedstawień, granych w konkretnych miejscach. Idealna piękność kiedyś po prostu żyła w pewnej wiosce i ze względu na swoją urodę cieszyła się sławą w okolicy – a w końcu stała się ideałem kobiety.

I dzieli się je też zupełnie nie po europejsku – na przykład na takie, które tańczą w dzień i takie, które tańczą w nocy. Albo takie, które mogą być oglądane przez mężczyzn i takie, które mogą oglądać kobiety.

- Da się tę wiedzę jakoś usystematyzować?

Ewa Prądzyńska: Raczej zgromadzić. Kiedy jeżdżę do Afryki, zbieram na bieżąco wszystkie informacje o pozyskiwanych lalkach, bo kiedy upłynie trochę czasu, po prostu nie da się tego zrobić. Ten teatr jest tak żywy i bogaty, że nie da się go zamknąć w jednym opracowaniu.

(-)
Materiał organizatora
22 maja 2018

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia