Komedia charakterów

"Weekend z R." - reż. Krystyna Janda - Och-Teatr w Warszawie

Fakt, iż w 140-tysięcznym mieście nie ma ani jednego repertuarowego teatru może dziwić, jednak mieszkańcy Rybnika z tym większym zainteresowaniem obserwują listę gościnnych przedstawień, które kilka razy w miesiącu mają okazję oglądać na scenie Rybnickiego Centrum Kultury (dawny Teatr Ziemi Rybnickiej). Tym razem do śląskiego miasta zawitał zespół Och-Teatru z Warszawy, by zaprezentować "Weekend z R." - angielską farsę, w której nad zawiłością fabuły nie panują nawet bohaterowie scenicznych wydarzeń.

Wszystko byłoby idealnie, dokładnie jak zaplanowała sobie Clarice (Krystyna Janda), gdyby nie pewna drobna pomyłka jej przyjaciółki Daisie (Aleksandra Justa), która jest jednocześnie kochanką jej męża Rogera (Cezary Żak). Jeden malutki błąd i na dom małżeństwa w średnim wieku zaczynają spadać kolejne katastrofy: Roger nie może spędzić długo planowanego weekendu z kochanką, a Clarice oddać się miłosnym uciechom z włoskim kochankiem Roberto (Piotr Borowski), który przyjeżdża do Londynu aż z Rzymu. Wszyscy zjawiają się w domu Clarice i Rogera, w wyniku czego powstaje intryga, w której udział bierze także zatrudniony przez panią domu dekorator Rodney (Rafał Mohr). Aby matactwa nie wyszły na jaw Clarice przydziela kolejnym osobom nowe role, jednak goście gubią się wśród licznych masek, jakie muszą przywdziewać wraz z pojawieniem się kolejnej postaci. Apogeum następuje w momencie, gdy w drzwiach staje mąż Daisie (Piotr Machalica), który podążał za niewierną żoną próbując rozszyfrować tajemniczą notatkę, jaką znalazł w jej kalendarzyku. Kim jest ów tajemniczy R., z którym postanowiła spędzić weekend Daisie, skoro w domu znajduje się trzech mężczyzn o imieniu zaczynającym się na tę literę? I jak to się stało, że pod jednym dachem nocuje tyle obcych sobie osób? Akcja farsy toczy się w tak zawrotnym tempie, że rozszyfrowanie tego, kto, z kim i dlaczego mogłoby zająć długie godziny. Nie chodzi jednak o rozkładanie przebiegu akcji na części pierwsze, lecz o dobrą zabawę, którą warszawskie przedstawienie niewątpliwie rybnickim widzom zapewniło. 

Scenografia ewidentnie wskazuje na wierność gatunkowi - charakterystyczne dla angielskiej farsy mieszczańskie wnętrze wypełniają meble, fotele i kanapy, na ścianach widzimy mało gustowna tapetę, jest też oczywiście kominek i obrazy, nie mające z dobrym gustem wiele wspólnego. Na wprost widowni usytuowana została ciągnąca się przez całą szerokość sceny ściana pokryta fototapetą przedstawiającą dom położony wśród licznych drzew. W wystroju wnętrza widzimy dość wysoki poziom kiczu, co rzuca się w oczy nie tylko widzom, spędza także sen z powiek pani domu, która postanowiła zatrudnić projektanta wnętrz, który pod nieobecność Rogera miał wprowadzić kilka zmian w wystroju. Zarówno zniewieściały gej Rodney, jak i do bólu męski Bob, czy zdystansowany do sytuacji macho Roberto tworzą galerię postaci narysowanych grubą krechą, charakterystycznych i przewidywalnych, co w przypadku farsy staje się zaletą, jest to bowiem jeden z wyznaczników tego gatunku. Aktorzy podają tekst z szybkością karabinu maszynowego, humor słowny przeplata się z sytuacyjnym, komedia charakterów trwa w najlepsze. Oto na małej przestrzeni znalazło się 4 mężczyzn - reprezentanci najpopularniejszych typów, przedstawiciele gatunku. Owa charakterystyczna dla farsy typowość przejawia się niemalże w każdym elemencie przedstawienia nie pozostawiając wątpliwości co do warsztatowej sprawności autora sztuki oraz wykonawców. 

Robin  Hawdon, jeden z najpopularniejszych autorów angielskich komedii i fars, napisał „Weekend z R.” specjalnie dla Och-Teatru i Krystyny Jandy. O rozczarowaniu nie może być mowy, tekst charakteryzuje bowiem karykaturalny sposób przedstawienia postaci oraz niezwykłe spiętrzenie konfliktów i nieporozumień, które są motorem dynamicznej akcji. Słowem - farsa idealna. To dobry sposób na spędzenie wieczoru w towarzystwie kilkuset zanoszących się od śmiechu osób, z których żadna nie będzie potrafiła w kilku słowach streścić zależności miedzy postaciami, każda jednak zapamięta, że kłamstwa są zabawne tylko wtedy, kiedy to nie my jesteśmy ich ofiarą. A zatem i waloru edukacyjnego trudno warszawskiemu przedstawieniu odmówić.

Olga Ptak
Dziennik Teatralny
10 maja 2011

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia