Konstruowanie urody życia

"Grażyna Barszczewska. Amantka z pieprzem - w rozmowie z Grzegorzem Ćwiertniewiczem" - Prószyński i S-ka

Grażyna Barszczewska. Zjawiskowa aktorka. Ujmująca siłą wyrazu, stylem gry i prezencją. Duma polskiego teatru, kina, radia i telewizji. Kobieta z genami piękna oraz talentu.

To wszystko uchwycił Jacek Poremba, którego zdjęcie przedstawiające Grażynę Barszczewską zostało wkomponowane w okładkę książki. Jej twarz emanuje urodą życia oraz oddaje spełnienie w jego wielu wymiarach. Uzewnętrznia też pogodę ducha. Zapowiada spotkanie z aktorką. Warto dodać, że jest to pierwsza jej biografia zapisana w formie wywiadu rzeki. Przeprowadzona przez Grzegorza Ćwiertniewicza, autora świetnej książki o Krystynie Sienkiewicz, „Różowe zjawisko", a przede wszystkim dobrze czującego materię teatru i filmu. Człowieka z artystyczną duszą.

A zatem, Grażyna Barszczewska jako kilkuletnia dziewczynka, jadąc „ciuchcią" do przedszkola na Żeraniu, umilała czas współpasażerom, śpiewając ówczesne przeboje muzyki rozrywkowej. Wraz z brawami otrzymywała za swoje występy słodycze. Od tych wspomnień z czasów dzieciństwa rozpoczyna się podróż przez życie prywatne i zawodowe. Aktorka bardzo sugestywnie opowiada o tym, z jakich powodów składała dokumenty do szkoły aktorskiej oraz na medycynę i psychologię. Co zadecydowało o tym, że wybrała uczelnię artystyczną. I dlaczego po pierwszym roku studiów w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie przeniosła się do krakowskiej. A w roku 1968 wystąpiła w roli Łatki w spektaklu „Dożywocie" Aleksandra Fredry, w reżyserii Haliny Gryglaszewskiej w Teatrze PWST w Krakowie. A że wspomnienia często zapętlają się z czasem współczesnym, nie brakuje tu odniesień i dygresji, komentarzy oraz ocen zjawisk kulturowo-społecznych. Bardzo ciekawie czyta się te partie wywiadu, odsłaniające stosunek aktorki do otaczającej ją rzeczywistości.

To także okazja do „umieszczenia siebie" w świecie Grażyny Barszczewskiej, kiedy dzieli się emocjami, i wrażeniami, i przeżyciami czasów minionych. W wymiarze teatralnym, filmowym, radiowym i telewizyjnym. Jakże wiele z nich ukazuje specyfikę mechanizmów ludzkich zachowań, zjawisk obecnych i w czasach nam współczesnych. Bo aktorka jest znakomitą obserwatorką tego, co dzieje się wokół, odsłania swoje widzenie świata, a poprzez nie charakter, przeżycia wewnętrzne. Ta recepcja odbywa się w wielu sferach, i tej teatralnej, społecznej, i osobistej. I o tym wszystkim czyta się z zapartym tchem.

A jednocześnie jest tu sporo poczucia humoru, wysublimowanych spostrzeżeń, intelektualnych i filozoficznych przemyśleń nad kondycją człowieka oraz tworzonego przez niego świata.

Jednak najwięcej jest tu rzeczywistości, w której Grażyna Barszczewska osiągnęła profesjonalne mistrzostwo. Sławę, zawodową satysfakcję, energię, która niczym perpetuum mobile napędza ją bezustannie do coraz to oryginalnych poszukiwań twórczych. Bo jak nikt inny, bezustannie szuka nowych źródeł natchnienia, inspiracji; jakkolwiek je nazwiemy, imponuje niepowtarzalnym twórczym zaangażowaniem we wszystkim, co robi. Z zapartym tchem czyta się jej wspomnienia związane ze spektaklem Williama Gibsona „Dwoje na huśtawce", w reżyserii Kazimierza Kutza, w którym wystąpiła razem z Romanem Wilhemim. Był to przeogromny sukces sceniczny. Warto zwrócić uwagę na słowa aktorki mówiącej w kontekście tego przedstawienia o emocjonalnej pamięci ciała.

Po raz kolejny spotkała się z nim nie w teatrze, lecz na planie filmu „Kariera Nikodema Dyzmy" w reżyserii Jana Rybkowskiego, występując w roli Niny Ponimirskiej. Reżyser zachęcając aktorkę do objęcia tej roli, nazwał ją „amantką... z pieprzem". I tak narodził się, jak mówi Grzegorz Ćwiertniewicz „jeden z najbardziej niezapomnianych duetów polskiego kina". Tak zadziałał wspaniały i niepowtarzalny talent Grażyny Barszczewskiej razem z magią srebrnego ekranu.

Bardzo kameralne, wyciszone i pełne refleksji są wspomnienia związane z teatralną garderobą. Z kolei rozmowa związana z obecnymi kreacjami aktorskimi na teatralnej scenie i na planie filmowym zaskakuje dynamizmem działań, poszukiwaniem nowych środków wyrazu i niesamowitym emocjonalnym zaangażowaniem. Interesująco opowiada Grażyna Barszczewska o kreowanej roli Marleny Dietrich w sztuce Janusza Majcherka „Marlena. Ostatni koncert", w reżyserii Józefa Opalskiego, granej na Scenie Kameralnej warszawskiego Teatru Polskiego. Napisanej specjalnie dla niej.

Ale o Grażynie Barszczewskiej „opowiadają" również i zamieszczone w książce materiały fotograficzne, przedstawiające zdjęcia z rodzinnego albumu, z okładek czasopism, wywiady, listy od wielbicieli. Świetnie prezentują się fotografie przedstawiające aktorkę w kreowanych rolach, w pełnej charakteryzacji. Każda z tych wykreowanych przez Grażynę Barszczewską scenicznych i filmowych postaci opowiada swoją historię. I ukazuje jednocześnie ogromny potencjał artystyczny. Z kolei zdjęcia prywatne odsłaniają jej własny świat.

Opowieściom Grażyny Barszczewskiej sprzyja kompozycja. Grzegorz Ćwiertniewicz uporządkował je chronologicznie, a poza tym wyodrębnił poprzez nadanie im śródtytułów. Dzięki temu czytelnik wsłuchując się w wspomnienia, niczym z nurtem rzeki „płynie" poprzez lata szkolne, wczesną młodość i studia teatralne; poprzez życie zawodowe i prywatne, w sposób bardzo harmonijny. Tak harmonijny, jak życie Grażyny Barszczewskiej. I co ciekawe, podczas czytania „słyszy" się zarazem przyjemny oraz rozpoznawalny tembr jej zmysłowego głosu.

Poza tym, ciekawym zabiegiem jest umieszczenie wypowiedzi znanych osób, związanych z Grażyną Barszczewską czy to poprzez teatr, film, radio i telewizję. Są też wypowiedzi jej najbliższych. I to one w równie ważny sposób dopełniają jej charakter, osobowość i usposobienie. Portretują ją z zewnętrznego świata.

Warto też zwrócić uwagę na niezwykle sumiennie i szczegółowo opracowane „Kalendarium", obejmujące lata od roku 1968 a kończące się w roku 2018. Nie można też pominąć informacji o przyznanych nagrodach, odznaczeniach i wyróżnieniach.

„Amantce... z pieprzem" sprzyja także i oprawa plastyczna książki zaprojektowana przez Pawła Panczakiewicza, który nie tylko stworzył okładkę przyciągająca wzrok, ale zastosował ciekawą kontrastowość barw, także i w liternictwie, żeby razem z tekstem oddać klimat stworzony w tej tak wyjątkowej książce.

 

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
18 czerwca 2019
Książki
Amantka z pieprzem

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski
„Viva La Mamma" - reż. Roberto Skolmo...