Kosmonauty wiadomość ostatnia...

"Kosmonauty wiadomość ostatnia do kobiety..." - reż. Steve Livermore - Teatr Siemaszkowej w Rzeszowie

Sztukę „Kosmonauty wiadomość ostatnia do kobiety, którą kochał w byłym Związku Radzieckim" szkocki autor David Greig napisał zainspirowany historią Siergieja Krikalowa, który utknął na kilka miesięcy na stacji Mir, skąd powrócił już po upadku Związku Radzieckiego.

Widzowie oglądają 42 sceny, które dzieją się w Kosmosie, i na Ziemi. Niby poetyckie i groteskowe. Ich bohaterami są dwaj kosmonauci, którzy utracili kontakt z Ziemią, przeżywający niepokoje wieku średniego urzędnik, norweski negocjator na rzecz pokoju, rosyjska tancerka, francuski badacz UFO i logopedka z Edynburga poszukująca zaginionego męża. Ich losy splatają zbiegi okoliczności, które mają łączyć intymnie światy każdego z nich w pojedynczy ludzki dramat.

Grieg zdaje się nie wie wiele o kondycji ludzi ze wschodniej Europy, ich niedawnej historii, wyborach i uwikłaniach. Dlatego jego nawet najogólniejsze diagnozowanie części rzeczywistości w jakiej do niedawna żyliśmy jest tak powierzchowne. A tekst miałki i napisany bez polotu. Co gorzej, z tezą, że jeśli ktoś jest z zachodu ma zadatki na człowieka, a jeśli ze wschodu na człowieczka. Co każdego rozsądnego widza musi zniesmaczać za daleko posuniętą jednoznacznością.

Spektakl w założeniu jest kolejną sceniczną opowieścią o braku ludzkiej komunikacji w świecie, w którym wszystko wydaje się być misternie urządzone, ale właśnie dlatego łatwiej ulega unicestwieniu. Nic dziwnego, że reżyserujący przedstawienie Steve Livermore pracowicie eksploatuje niezgłębiony obszar bezustannej ludzkiej potrzeby życia harmonijnego, które zakłócają uwikłania wobec których pojedynczy człowiek bywa bezsilny. Jednak tak samo zdaje się być bezsilny sam Livermore wobec dłużyzn i przegadania na scenie. Sprawiają one, że czasami wieje z niej bezdenną nudą. Okolicznością trochę tłumaczącą może być fakt, że „Kosmonauty wiadomość ostatnia... " jest polską prapremierą, a sztukę Greiga zapewne w tempie równie kosmicznym tłumaczyli studenci rzeszowskiej anglistyki.

Przedstawienie ratuję aktorzy, z których prawie każdy gra dwie role. Piotr Napieraj, jako pacjent Joe, który przeszedł zawał, misternie tworzy wzruszającą postać kogoś, kto ogarniany coraz większą demencją jest jednak świadom, że jego stan z dnia na dzień się pogarsza. Rosły, potężnie zbudowany mężczyzna, który do niedawna imponował tężyzną i energią, staje się jak dziecko bezradny. Dysponując resztką świadomości swoim stanem jest bardzo zawstydzony. Świetna, doskonale poprowadzona rola, z wielką wrażliwością i wyczuciem.

Partneruje mu Małgorzata  Machowska, która gra Vivienne – opiekującą się Joe logopedę, i Sylwię – tancerkę erotyczną. Płynnie przechodząc z emocji ukrytych, w uzewnętrzniane dosadnie, jako Vivienne – jest chłodna, zasadnicza, profesjonalna, jako Sylwia – nachalna, wulgarna, o manierach dziwki. Jednak obie te pełne kobiecości postacie są po części neurotyczne i wątłe. Robert Chodur w roli Keita – urzędnika, i Bernarda – tropiciela UFO – jest trybikiem w machinie, której na imię świat, urządzony i rządzony przez innych. Małgorzata Pruchnik jako Nastazja, tancerka erotyczna – jest zmysłowa i drapieżna, jako policjantka Clare – twarda i bezwzględna. Paweł Gładyś w roli koniunkturalisty Eryka – urzędnika Banku Światowego, zwraca uwagę starannością i warsztatową precyzją.

Józef Hamkało i Adam Mężyk, orbitujący w nieskończoność kosmonauci, symbolizują nasze zagubienie i niemożność odnalezienia ścieżek także na Ziemi. Ten ich sceniczny duet wytwarza niesamowitą, pełną zamglonych tajemnic energię, która odbija się echem na widowni.

Rozbudowaną industrialno – kosmiczną scenografię przygotowała Zofia Mazurczak, a videoprojekcje Wacław Marat. W taki sposób, że chwilami publiczność ma wrażenie jakby rzeczywiście przebywała w kapsule komicznego statku krążącego nad Ziemią.
W sumie jest trochę wirtualnej zabawy, parę sensownych i dobrze zagranych scen, ale całość ulepiona nie wiadomo z czego i dlaczego.

Andrzej Piątek
Dziennik Teatralny Rzeszów
18 lutego 2014

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski