Król (nie) jest nagi

"Edward II" - reż. Anna Augustynowicz - Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

W baśni Andersena król daje omamić się oszustom, gdyż po zrzuceniu gronostajów i purpur czuje się swobodnie. Właśnie to wyzwolenie cielesności staje się przyczyną szczęścia innego władcy, Edwarda II, jednak także przyspiesza jego upadek pod czujnym spojrzeniem poddanych. W nowym spektaklu Anny Augustynowicz brakuje takiego zaufania w „mięso" teatralne – ubiera swojego „Edwarda II" w tyle konwencji, że może nikt nie krzyknie, że „Król jest nagi", ale też nie odda życia za takiego króla.

Spektakl bazuje na tekście Christophera Marlowe'a, który został przeniesiony na scenę w ascetycznej i dziwnie „modnej" formie. Właściwie każdy element minimalistycznej scenografii przypomina o swojej teatralności. Aktorzy ubrani w proste czarne ubrania (z małym odstępstwem na czerwone elementy szat pary królewskiej) w pewnym momencie zakładają maski. Izabela grana przez Błażeja Peszka – kolejny przykład umowności – w jednej scenie zakłada krynolinę, w innej długie rękawiczki czy czerwone korale, czyli symbole kobiecości. Dominująca w warstwie plastycznej czerń rozświetlana jest elementami w bieli i czerni, co punktuje w pewien sposób mroczną historię z tragicznym zakończeniem, sprawia, że staje się nieco komiksowa, ale przede wszystkim efektowna – Augustynowicz epatuje wręcz skromnością środków wyrazu, które zamieniają scenę w designerskie wnętrze.

Spektakl jest pełen prostych, lecz nastawionych na efekt chwytów – od opuszczania na scenę ramy obrazu aż po umieszczanie Edwarda II i Gavestona zawsze po przeciwnych stronach sceny. Na pierwszy plan wysuwa się jednak decyzja obsadowa – wszystkie postaci odgrywane są przez mężczyzn. Co prawda spektakl Marlowe'a nie obfitował w heroiny, jednak tutaj obsadzenie młodego Peszka jest o tyle istotne, że męża Izabeli gra jego ojciec. Ten zabieg pozwala reżyserce przekroczyć odwołania do teatru elżbietańskiego i wzmocnienie queerowych treści dzieła. Augustynowicz daleko jednak do chociażby Kleczewskiej i zastanawia wręcz, co skłoniło ją do wyboru tego tekstu. Po licznych homoseksualnych interpretacjach „Edwarda II" – w tym najsłynniejszej bodajże ekranizacji Dereka Jarmana z 1991 roku – wkład reżyserki w temat pozostaje znikomy. Co prawda niezwykle celnie potrafi ona punktować tekst, bawiąc się frazami i uciekając od dosłownej cielesności, ale potem zabawia publiczność pocałunkami ojca i syna oraz bicepsami Izabeli.

Spektakl przez swoje „wypośrodkowanie" staje się asekuracyjny i najzwyczajniej w świecie poprawny. Jego wadą nie jest brak epatowania nagością, nadmiernie eksploatowaną w wielu spektaklach, a brak osobistego tonu, odwagi interpretacyjnej. Król miał być nagi emocjonalnie, spektakl miał obnażać – a na scenie Starego można oglądać konfekcję konwencji.

Marta Stańczyk
Dziennik Teatralny Kraków
18 lipca 2014

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia