Krystian Lupa wraca do TR Warszawa

"Miasto snu" - reż. Krystian Lupa - TR Warszawa

Na afisz TR Warszawa wraca "Miasto snu" - głośny spektakl Krystiana Lupy inspirowany powieścią Alfreda Kubina. "Między mną i Kubinem jest jakieś pokrewieństwo" - mówi PAP Lupa. Opowiada też o pracy ze studentami i obawach dotyczących przyszłości Starego Teatru.

Premiera "Miasta snu" w TR Warszawa odbyła się w listopadzie 2012 roku (wcześniej w październiku odbyła się też premiera paryska). Lupa powrócił wówczas do spektaklu po 27 latach - w 1985 roku Lupa wystawiał "Miasto snu" w Starym Teatrze w Krakowie.

- "Miasto snu" tkwi we mnie od dawna. Było we mnie jeszcze zanim poznałem powieść Kubina, bo sam w sobie wykreowałem podobną rzeczywistość - analogiczne miasto, nieistniejące państwo. Między mną a Kubinem jest pewne pokrewieństwo. Powroty do "Miasta snu" są poza moim myśleniem; to nie przychodzi do mnie z głowy - powiedział PAP Krystian Lupa.

Warszawska premiera "Miasta snu" odbyła się 10 listopada 2012 - w przeddzień Święta Niepodległości i towarzyszących mu zamieszek. W "Mieście snu" tłum celebruje niezidentyfikowane narodowe święto. W wielu recenzjach prasowych zwracano uwagę na tę zbieżność.

- Pomyślałem, że przetestuję polską rzeczywistość, polski absurd. Sam byłem ciekaw co się stanie, jeżeli w jakiś sposób spróbujemy zaatakować to, w czym wszyscy istniejemy. Choć może nie identyfikujemy się z tym i nie chcemy podejmować rozmowy na ten temat, to jednocześnie musimy w tym tkwić. A media pilnują nas, żebyśmy nie przestali wariować. Ten świat jest za oknami pomieszczania, ale również w nas. Nie można powiedzieć, że to nas nie dotyczy. Czy chcemy, czy nie - ulegamy temu surrealizmowi, ogłupieniu. Ulegamy tej paranoi - mówił Lupa.

"Miasto snu" będzie można zobaczyć w TR Warszawa od 6 do 9 lutego. 10 i 11 lutego w stołecznym Teatrze IMKA zaplanowano pokazy innego spektaklu w reżyserii Lupy - "Pływalni"; spektakl jest dyplomową kreacją absolwentów krakowskiej PWST.

- To fantastyczne, jeśli dyplomowy spektakl zaczyna żyć własnym życiem. W tej chwili "Pływalnia" to absolutnie spektakl tych młodych ludzi. Oni całkowicie go zagarnęli, a ja się już do tego nie mieszam. Uwielbiam pracować z młodymi aktorami. Ci, którzy nie mają jeszcze doświadczenia i nie znają zagrożeń, mają w sobie odwagę, żeby badać te rejony i forsować te idee, których obawiają się dojrzali aktorzy. Od młodych można się wiele nauczyć, bo - dzięki swojemu instynktowi - mają dostęp do rzeczywistości, którą my - żyjąc dłużej w świecie - powoli zatracamy, bo za dużo wiemy - powiedział PAP Lupa.

Lupa - na prośbę PAP - odniósł się też do trwającego w Starym Teatrze w Krakowie Sezonu Swinarski i niedawnych kontrowersji związanych z próbami do spektaklu "Nie-Boska Komedia".

- To co się dzieje w Starym Teatrze to coś haniebnego i żenującego. Do głosu w tej sprawie doszły siły, które to zwalczają i krytykują, a z którymi nie chciałbym stać w jednym szeregu, ponieważ ten dyskurs zszedł na psy. Ale wina jest po obu stronach. Zawieszenie prób nad "Nie-Boską Komedią" w reżyserii Olivera Frljicia mocno mnie obeszło. To faktycznie jest bardzo bolesne - że zaczyna się dzieło, które w pewnym momencie zostaje zaniechane, bo ktoś się boi o własny tyłek - ocenił Lupa.

Zdaniem Lupy jest jednak coś absurdalnego w tym, że do realizacji "koronnego spektaklu", który miał dotyczyć Konrada Swinarskiego wybrano właśnie Frljicia.

- To, że w tekście "Nie-Boskiej" odnajdujemy antysemityzm to niesłychanie ciekawa sprawa, ale w jaki sposób Frljić miał zrozumieć Swinarskiego? Zaproszono człowieka z zewnątrz, który nie ma na to szans. I to jest rzecz z piekła rodem, skazana z góry na tragedię, czyli na to co się stało. Kompletnie niefrasobliwie powołano coś do życia, a potem - w niefrasobliwy sposób to zabito. Nie mieści mi się to w głowie - tłumaczył Lupa.

Sezon Swinarski (2013/2014) to pierwszy tematyczny sezon poświęcony osobom i twórczości wybitnych polskich reżyserów i inscenizatorów związanych z Krakowem i bezpośrednio - ze Starym Teatrem. Kolejne sezony - jak zapowiadał dyrektor krakowskiej sceny Jan Klata - mają być poświęcone Andrzejowi Wajdzie, Tadeuszowi Kantorowi, Jerzemu Jarockiemu i właśnie Krystianowi Lupie.

- Szczerze powiedziawszy obawiam się totalnej hochsztaplerki. Jeszcze za życia Jarockiego, spotkałem się z nim i Andrzejem Wajdą. Głównie u Wajdy zrodził się niepokój, że nie jest w porządku, jeżeli pomysłodawca takiego projektu (Jan Klata) nie uznaje za stosowne skontaktować się z patronami poszczególnych sezonów. Myślę, że wynika to z faktu, że ewentualny kontakt z "przedmiotem badań" byłby raczej kłopotliwy dla Klaty. Żyjący "modele" raczej przeszkadzają w tym projekcie - ocenił Lupa.

(-)
(PAP)
6 lutego 2014
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia