Krystyna Janda w nowych konstelacjach

"Maria Callas. Master Class" - reż. Andrzej Domalik - Och-Teatr w Warszawie

Były brawa na stojąco, wzruszenia, śmiech i ostentacyjne wyjścia z Teatru Zdrojowego. Wszystko to w ramach już 3 Festiwalu Krystyny Jandy w Szczawnie Zdroju. Tym razem aktorzy Teatru Polonia i Och na czele z Krystyną Jandą i Marią Seweryn przyjechali z czterema spektaklami - "Piosenki z teatru", "Maria Callas" [na zdjęciu], "Dobry Wieczór Państwu" i "Konstelacje".

Krystyna Janda, podczas tegorocznej edycji festiwalu jej imienia, wystąpiła dwukrotnie. Raz, kiedy zaśpiewała piosenki ze swojego bogatego repertuaru teatralnego. Po raz drugi, kiedy widzowie, którzy wypełnili salę Zdrojowego sporo ponad miarę, mogli aktorkę podziwiać jako Marię Callas. I to był bez wątpienia najmocniejszy punkt tegorocznych spotkań z warszawskimi teatrami. Bohaterka spektaklu (u schyłku życia) prowadzi ekskluzywne zajęcia z młodymi śpiewakami operowymi. Są to jednak bardziej rozmowy o sztuce, o podejściu do śpiewania, o filozofii i w końcu o życiu. Początkowo "Maria Callas" ma charakter wręcz komediowy. Owiana legendą diva jest kąśliwa i ostra w ocenach swoich podopiecznych. Wywołuje to sporo śmiechu. Z każdym kwadransem jej wypowiedzi stają się jednak próbą rozliczenia z dotychczasowym życiem i karierą. Aby na koniec, w wyrazistym monologu o losie artystów, chwycić widzów za gardła. Dodatkowym, miłym zaskoczeniem był udział prawdziwych operowych głosów. Ich arie zaśpiewane w przestrzeni neorokokowego teatru zabrzmiały bardzo efektownie. Nic zatem dziwnego, że dwugodzinne przedstawienie zostało nagrodzone owacjami na stojąco.

Festiwal zamknęły "Konstelacje", czyli hit europejskich scen. Ich tematem jest przypadek, który może spowodować zupełnie różne życie dwojga zakochanych. Niestety, tym razem na widowni można było usłyszeć jęk rozczarowania. To wynik niezbyt zrozumiałej formuły (kilka powtarzanych po sobie wersji wydarzeń) i trochę brak emocji ze strony Marii Seweryn i Grzegorza Małeckiego.

Publiczność składająca się w 90% z kobiet bardzo szybko zareagowała i zaczęła z teatru wychodzić. Cóż, nie zawsze jest niedziela. Ci, którzy jednak zostali do końca, mogli za to pośmiać się podczas rozmowy z artystami. Jednym słowem, trzecią edycję można uznać za udaną. Było to kolejne ciekawe spotkanie z mainstreamowym teatrem. Zrozumiałym i niebanalnym zarazem. Prezes Zespołu Uzdrowiska Szczawno-Jedlina SA. Paweł Skrzywanek zamykając festiwal zapowiedział, że przyszła edycja będzie co najmniej równie atrakcyjna. M.in. zobaczymy inny gorący tytuł Teatru Polonia - "Danuta W." Już czekamy.

Piotr Bogdański
Tygodnik Wałbrzski
22 września 2016

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...