Krytyka niemiecka o Masłowskiej

"Między nami dobrze jest" - reż: Grzegorz Jarzyna - TR w Warszawie

Premiera przedstawienia odbyła się w Berlinie 26 marca, na międzynarodowym festiwalu autorów poświęconym tożsamości i historii "digging deep and getting dirty".
Sztuka Doroty Masłowskiej spotkała się z dużym zainteresowaniem widowni i krytyków.
To zaledwie kilka wycinków z pracy niemieckiej.

Andreas Schäfer, Tagesspiegel 28.03.2009
Smutna, bezczelna, głęboka: nowa sztuka Doroty Masłowskiej w Schaubühne.
[...] Trzy dni po niewypale, jakim była sztuka Ravenhilla, odbyła się prapremiera bardzo ostrego dramatu Między nami dobrze jest młodej polskiej pisarki Doroty Masłowskiej. Autorka jest w Polsce gwiazdą, odkąd, w wieku niespełna dwudziestu lat, opublikowała powieść Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną. Teraz ma lat dwadzieścia pięć, napisała jeszcze jedną powieść i dwa dramaty i przed rwetesem w Polsce uciekła do Berlina. Masłowska z niezwykłym talentem potrafi naśladować autentyczne głosy i w swojej drugiej sztuce idealnie oddaje język różnych środowisk i pokoleń. W grożących zawaleniem murach warszawskiej kamienicy czynszowej umieszcza panoramę polskiego społeczeństwa, równie plastyczną, jak ponurą, która w swoim przejaskrawieniu przedstawia warstwy zbiorowego rozpadu, tak że widzowi śmiech więźnie w gardle. [...]

Grzegorz Jarzyna w spektaklu TR Warszawa zręcznie bawi się elementem nierzeczywistości. Trzy białe ściany, będące jednocześnie ekranami. Na początku aktorzy stoją w szeregu niczym postaci z wycinanki, występują pojedynczo do przodu lub, jak babcia, na wózku inwalidzkim wjeżdżają w światło. Sceny rozgrywane są z lakonicznym spokojem, raczej ledwo zarysowane niż szarżowane, podczas gdy po ekranach od czasu do czasu migają dziecięce rysunki, które dobrze pasują do infantylnej rodzinnej manii, polegającej na cierpiętniczym celebrowaniu biedy za pomocą przesadnego używania przeczeń typu „Idę do mojego braku pokoju”.

To, że ta mania przeczeń jest czymś więcej niż tylko zabawą, okazuje się w oszałamiającym finale. Teraz światy biedaków i nowobogackich się zazębiają, rzeczywistość i fantazja mieszają się, tworząc ponurą całość. Obrazy zniszczonej niemieckimi bombami Warszawy wypełniają ekrany, babcia zginęła podczas bombardowania, jak wreszcie zauważa wypadająca ze swojej cynicznej pozy wnuczka. W tym momencie dociera do jej świadomości także to, że ona sama nie mogła nigdy istnieć. Polska – jeden wielki koszmar senny? „Nie jesteśmy żadnymi Polakami, tylko normalnymi ludźmi”, krzyczy w pewnym momencie wnuczka. Digging deep. Głębiej właściwie kopać nie można.

Christiane Kühl, die tageszeitung 28.03.2009
Dorota Masłowska sprzedaje w Polsce prawie tyle książek co Karol Wojtyła. W Między nami dobrze jest w berlińskiej Schaubühne ironicznie objaśnia autowizerunek Polaków.

[...] Zaczyna się to od tego, że na scenie widzimy przejrzystą, w większej części pustą przestrzeń, zamiast, jak zapisane to jest w didaskaliach, całkowicie zagraconego pokoju. Rekwizyty są bardzo oszczędne lub też pojawiają się po prostu jako rysunki szkicowane paroma kreskami na ekranie wideo. Pełnia rodzi się z języka, z dialogów Masłowskiej, wypełnionych wściekłymi grami słownymi i kalkami stereotypów, a zarazem nieustannie budzących skojarzenia i zaskakująco komicznym.

[...] wciąż powracającym punktem odniesienia tych słownych kaskad jest druga wojna światowa. Babcia zachwyca się czasami przed jej wybuchem, matka nie może już tego słuchać, a Metalowa Dziewczynka pojąć („babcia nigdy nie jechała na żaden obóz kondycyjny!”). Czas po wojnie to jeden – oczywiście ohydny – sos: socjalizm nie jest tu wspomniany ani jednym słowem, jednak realnie istniejący kapitalizm w opisie młodej autorki sprawia dokładnie takie samo wrażenie. Mieszkania są za małe, leczo rozcieńczone, a życie to nic więcej jak źle opłacana praca. Jeśli człowiek ma szczęście, w koszu z makulaturą znajdzie czasopismo sprzed roku i może się dziwić, czego to nie mógł sobie kupić.

W znacznej części brzmi to niczym radio Erewań. A jednak spektaklowi udaje się wprowadzić publiczność, niejako cofając się śladami historii, w psychikę wypalonego narodu. Od czasu bombardowania Warszawy Polacy najwyraźniej niczym zombi kuśtykają po Europie. Masłowska opisuje tę sytuację z zaangażowanym cynizmem: wyjściem z aktualnej stagnacji byłby tylko przeszczep całego ciała do czwartego pokolenia wstecz, a przede wszystkim zmiana miejsca urodzenia. Urodzeni po wojnie marzą więc, że do Polski przyjeżdżają wyłącznie po dobre bio-ziemniaki, a polskiego nauczyli się z kaset swojej sprzątaczki.

Matthias Heine, Die Welt 27.03.2009

[...] Między nami dobrze jest, goszczące na festiwalu „digging deep and getting dirty” w berlińskiej Schaubühne, nie jest wcale narodową odświętną mszą, lecz satyrycznym świniobiciem, w którym Masłowska znów rysuje ponury obraz współczesnej Polski. Nowością jest jednak to, że skarykaturowana tu zostaje nie tylko pozbawiona nadziei młodzież wraz ze swoimi zdemoralizowanymi rodzicami, ale także elita kulturalna. I że język, jakim mówi w dramacie babcia, udowadnia, że dwudziestosześcioletnia obecnie Masłowska potrafi posługiwać się całkiem innymi tonami niż tylko slang młodzieżowy i internetowy.

Babcia (Danuta Szaflarska) mieszka z córką Haliną (Magdalena Kuta), pięćdziesięciolatką, która skok z komunizmu do kapitalizmu przetrwała w dość opłakanym stanie, i wnuczką, „Małą Metalową Dziewczynką” (Aleksandra Popławska) w jednopokojowym mieszkaniu. Ich życie określa przede wszystkim to, czego nie mają: „Marsz do swojego braku pokoju!” – słyszy Metalowa Dziewczynka, kiedy po raz któryś używa słowa z internetu, którego nie rozumie – może to równie dobrze być nazwisko niderlandzkiego filozofa „Sklerozy” jak coś obscenicznego. Jedynym pocieszeniem staruszki jest antysemickie radio, w którym głos spikera z namaszczeniem opowiada o przeszłości, kiedy to wszyscy ludzie byli Polakami – dopóki Polakom nie odebrano Ameryki, Afryki, Australii, Azji, a wreszcie także Niemiec i Rosji.

Komunikacja w największym stopniu istnieje między babcią a Metalową Dziewczynką, która z niedowierzaniem słucha opowieści o tym, że w Wiśle pływały kiedyś ryby, a nie tylko zużyte kondomy. Coraz wyraźniej widać, że babcię i wnuczkę łączy coś więcej niż tylko warkoczyki: „To tylko ja – druga wojna światowa”, fantazjuje Metalowa Dziewczynka. A w finale w patetycznej scenie wnuczka przybiera postać młodej babci, która czołga się po zbombardowanej przez Niemców Warszawie w poszukiwaniu chleba i zabitych krewnych.

Ale być może cała trójka to tylko postaci z jednego z nędznych filmów, które reżyser (Adam Woronowicz) kręci o polskiej współczesności – sugeruje to początkowa scena, w której odczytuje didaskalia ze swojego laptopa, jakby był to jego scenariusz. Obok reżysera pojawia się także dwójka jego głównych aktorów, intelektualistka i moderatorka talk show. To słabsze partie sztuki.

Może to wynikać z tego, że niemiecki widz nie rozumie wszystkich aluzji. Ale także w przeważającej części młoda polska publiczność w Schaubühne reagowała tu znacznie powściągliwiej niż w scenach z trzema paniami z warszawskiego bloku z wielkiej płyty. Jednak dzięki magicznej inscenizacji Grzegorza Jarzyny z ekranami wideo, na których można podwoić wszystkie postaci i wyczarować przedmioty, nawet karykatury elit zyskują romantyczny wymiar, jakiego nie miały w tekście.

Dirk Pilz, Berliner Zeitung 28.03.2009

[...] Dorota Masłowska napisała sztukę zaludnioną postaciami, które we wszystkim, co robią, dają się poznać jako upojeni orędownicy świata, którego sens wypadł z ram [...].

Jednak w tym szaleństwie z artyzmem stworzonym przez Masłowską jest nie tylko dowcip, ale i metoda: autorka utrzymuje, że rysuje w ten sposób obraz współczesnej Polski, stan realnie istniejącego absurdu. Motto: „Każdy chce jakoś nie żyć”.

Masłowska, urodzona w 1983 roku, od czasu napisanej w wieku 18 lat powieści Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną cieszy się w Polsce wręcz nadrealną sławą, bo jej przechodzący w satyrę absurdalny realizm najwyraźniej trafia w nerw powszechnego samopoczucia. W zasadzie wszystkie jej teksty dotyczą bowiem kwestii polskiej tożsamości, także Między nami dobrze jest, jej druga sztuka.

Grzegorz Jarzyna [...] wyreżyserował w TR Warszawa prapremierę sztuki, a Schaubühne – za co możemy być wdzięczni – zaprosiła ten spektakl na swój międzynarodowy festiwal poświęcony tożsamości i historii. Jarzyna uchwycił niejako duszę tego tekstu i wydobył jego surrealistyczny rdzeń: podchodzi do tego dramatu nie tylko od jego dowcipnej strony, ale pozwala mu także zabłysnąć jako tragikomicznej, wyzutej z realizmu farsy. Trzy ekrany, brzęcząca muzyka, animowane dodatki i sposób gry oparty na ironicznej aluzji sprawiają, że spektakl w cudownie wieloznaczny sposób oscyluje między powagą i żartem. [...]

(-)
www.trwarszawa.pl
4 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...