Kukiełki w teatrzyku Życie

"Ożenek" - reż. Iwan Wyrypajew - Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Warszawie

Iwan Wyrypajew, czasami przedstawiany w Polsce jako rosyjski Quentin Tarantino, przygotował w warszawskim teatrze Studio premierę "Ożenku" Mikołaja Gogola. Premierowa publiczność oczekiwała zapewne awangardowego przedstawienia, w którym treść sztuki przeniesiona zostanie do czasów współczesnych. Otrzymała jednak spektakl, w którym klasykę potraktowano bardzo starannie - nawet zapowiedź kolejnych aktów jest odczytywana głośno i stanowi integralną część scenicznego dzieła.

Rozterki Podkolesina w interpretacji Marcina Bosaka można odebrać jako wahania dzisiejszego singla, który lubi przebywać w swoim eleganckim domu i słuchać muzyki Philipa Glassa czy Sade. Widzowie słuchają za to rosyjskich pieśni wykonywanych na żywo przez kwintet złożony z czterech głosów żeńskich i jednego męskiego. Zespół śpiewa naprawdę pięknie, choć czasami za głośno, zagłuszając dialogi. Wyrypajew w zapowiedziach przed spektaklem mówił, że aktorzy będą rozmawiać z widzem. Chcąc osiągnąć efekt braku czwartej ściany, podzielił scenę na dwie części: przednia jest całkowicie biała i przedstawia wnętrze pokoju, tylna sprawia wrażenie czarnej głębi, której nieskończoność powiększają podwieszone u sufitu lustra.

Akcja w pierwszej części toczy się żwawo, w rytmie wodewilu, a aktorzy czasami wydają się być marionetkami z teatru kukiełkowego. Ekspresyjne mówienie tekstu w bardzo szybkim tempie ukazuje w pełni znakomity język przekładu Juliana Tuwima. Część druga jest utrzymana w mrocznym klimacie, odnosi się do tych wypowiedzi, które brzmią poważnie i dotyczą albo smutnych aspektów życia, albo tego, co charakteryzuje rosyjską duszę.

Aktorzy grający u Wyrypajewa są bardzo młodzi i to różni tę inscenizację od dwóch słynnych adaptacji tekstu realizowanych dla Teatru Telewizji. Podkolesin Bosaka przypomina juppie, a nie podstarzałego starego kawalera. Monika Pikuła w roli swatki jest młoda i piękna. Jakby na przekór - bo z tekstu wynika, że powinna być stara i brzydka. Razem z Karoliną Gruszką stworzyły zupełnie nowe warianty swoich bohaterek. Ich satyryczne podejście do postaci jest przerysowane, ale z niezwykłą urodą i wdziękiem, który aktorki posiadają. Widzów może zaskoczyć to, że tym razem nie mamy do czynienia ze starą panną i głupią swatką, lecz z kobietami, które wiedzą co to jest miłość i znają jej cenę.

"Ożenek" skrzy się dowcipem i humorem, mimo że jest to przecież sztuka nie do końca pogodna - mówi o tęsknocie za miłością i o tchórzliwej przed nią ucieczce. Reżyser zapewne chce pokazać, że młode pokolenie boi się wziąć odpowiedzialność za związek z drugą osobą. Czterech kandydatów na męża chce na małżeństwie z Agafią zyskać jak najwięcej. Gogolowska satyra w interpretacji aktorów Studio jest zaskakująco współczesna, nawet mimo wykorzystania tak śmiesznych atrybutów jak doprawione nosy czy nierówne nogawki spodni. Największym walorem przedstawienia jest gra aktorów. Mirosławowi Zbrojewiczowi w grze nie przeszkodziło nawet to, że na scenie pojawił się na wózku inwalidzkim w towarzystwie osoby nim kierującej.

Współczesność interpretacji reżyserskiej i aktorskiej może dobrze określić motto, którym Gogol opatrzył "Rewizora": "Nie przygaduj zwierciadłu, kiedy masz gębę krzywą".

Wojciech Giczkowski
Teatr dla Was
7 lutego 2013
Portrety
Ivan Wyrypajew

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia