Kumulacja

"Filozofia w buduarze" - reż: B. Hussakowski - Teatr Nowy w Krakowie

W "Filozofii w Buduarze" w krakowskim Teatrze Nowym niczym spod igły wychodzą cztery reprezentacyjne eksponaty libertynizmu. Dążą do granic naturalności i próbują przebić gumowy balon wolności. Gdy tak pompują, ich twarze czerwienieją i sami stają się nadmuchanymi balonami.

„Filozofia w buduarze” Markiza de Sade jest prezentacją libertyńskiego sposobu myślenia osnutego wokół opowieści o edukacji młodej Eugenii przez hrabinę, jej brata i Markiza de Sade. Całość jest rytuałem prezentacji ciała, wszelkich czynności seksualnych, jakim można je poddać oraz dysputą na temat istnienia Boga, którego dobroć zostaje zniweczona w tyradzie będącej jedynym przerywnikiem w orgii. Kumulacja myśli libertyńskiej, powaga i "sakralny" charakter praktyk bohaterów zostaje ukazana czarno na białym, z pełnym „oddaniem”, co owocuje niezwykłą farsą.

W tak małej sali, jaką jest scena Teatru Nowego zdecydowano się na odważne zwężenie. Deski sceny wzniosły się około metr w górę, tak, aby stopy aktorów lub ich twarze, gdy leżą były na wysokości oczu widza. Dzieli również plastikowa szybka, przypominając gablotkę muzealną, w której leżą eksponaty. Wszystko jest utrzymane w tonacji czarno – białej, włącznie ze strojami aktorów.  

Eksponaty libertynizmu wpadają na scenę w pierwszych sekundach spektaklu. Cztery postacie w upudrowanych perukach, pobielonych twarzach z obowiązkowym pieprzykiem na policzku, podkreślonymi oczami i pomalowanymi ustami. Ręce mają związane z tyłu przez cały spektakl, lecz zadziwiająco nie przeszkadza to w grze. Przedstawienie charakteryzuje się kolejnymi ograniczeniami przestrzeni, możliwości ruchu, ale w tym wypadku okazuje się, że mniej znaczy więcej. Gra staje się bardziej wyrafinowana, bogatsza. Oglądamy niezwykłe akrobacje cielesne, mimikę dopracowaną do perfekcji, słyszymy wymowę i praktycznie to wystarcza, aby co chwila wybuchać śmiechem.

Publiczność staje się wyczulona na najdrobniejsze gesty, wyrazy tworzące tą mowę ciała, która staje się najważniejsza w zetknięciu z tekstem. Komentuje, prześmiewa tekst Markiza de Sade wyciągając groteskowości, sztuczność i poziom stylizacji zastosowanej przez autora w tym pędzie do granic libertynizmu. Widzimy obraz niezwykle wyedukowanych, wypudrowanych osobników, który radują się poziomem swojej degeneracji. Podsumowaniem tego staje się wejście ogrodnika Augustyna – okrągłego, mamroczącego gbura, niepewnie rozglądającego się po scenie niczym zagubione zwierzę. Identycznie ubrany jak reszta wzbudza salwy śmiechu, a mistrzowie ceremonii, jaką jest edukacja Eugenii, mdleją na widok jego przymiotów. Przez cały spektakl przewijają się momenty, gdy „edukacja” pochłania bardziej nauczycieli niż uczennice i są one jednymi z najlepiej zagranych. Cała komiczność jest osiągnięta dzięki umiejętnościom aktorskim i sytuacjom które stają się skeczami. W tym wypadku można dostrzec w spektaklu popis oraz prezentacje wszystkich umiejętności i wysokiego poziomu gry.  

Publiczność przeprowadzona jest przez wszelkie możliwe sposoby narracji – od gestu, ekspresji twarzy, akrobacji do przysłuchiwania się w zupełnej ciemności słowom. Sprawdzana jest również jej wytrzymałość na pomysły libertynów i żonglowanie stosownością i nie, niektórych tematów. „Filozofia w Buduarze” jest świetnym spektaklem pomysłowym i każdy najmniejszy element zaskakuje swoim dopracowaniem. W dobie przedstawień typu „Mayday”, gdzie żarty na temat seksu swoją konwencją zawsze pozostają w głębiach pruderyjności mimo pompy, z jaką wprowadza się je, spektakl w Teatrze Nowym wypływa na szerokie wody.

Justyna Stasiowska
Dziennik Teatralny Kraków
6 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia