Łagodne oblicze

"Koprofagi czyli znienawidzeni ale niezbędni" - Teatr Stary w Krakowie

Jan Klata rozstawia nad sceną Teatru Starego wielki zegar i za pomocą utworów Josepha Conrda stara się przenieść widzów do czasów, kiedy terroryzm miał stosunkowo łagodne oblicze

Pierwsza część spektaklu opiera się na powieści „W oczach Zachodu” i opowiada historię zdradzonych i zdradzających. Do mieszkania mało rozgarniętego studenta Razumowa (Juliusz Chrząstwoski) wpada świeży zamachowiec Haldin, który prosi o prostą przysługę, a mianowicie dostarczenie tajnej wiadomości do swoich mocodawców. Razumow, w gruncie rzeczy bardzo powierzchownie zaangażowany w ruch oporu, kiedy zostaje wciągnięty w działania rewolucjonistów, zwraca się do Księcia K. i tym samym wplątuje w rolę podwójnego agenta. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej gdy poznaje siostrę zamachowca, która szuka informacji na temat ostatnich chwil życia Haldina.

W części drugiej (na podstawie dramatu „Tajny Agent”) poznajemy historię starszego zegarmistrza/agenta, który po latach spokojnej i zautomatyzowanej „współpracy” dostaje rozkaz przeprowadzenia zamachu , który zszokuje cały świat. Taki skutek osiągnie tylko wysadzając symboliczny Południk Greenwich, przebiegający przez londyńskie obserwatorium astronomiczne. Verlock, pod presją, angażuje w akcję terrorystyczną upośledzonego brata swojej żony - najbardziej niewinną i zupełnie niezwiązaną ze „sprawą” osobę. Podobnie jak poprzednio, taki wybór nie sprzyja szczęśliwym zakończeniom.

Ogólnie bohaterowie Cornada i Klaty to ludzie niezdecydowani - trochę rewolucji chcą, trochę nie chcą, gdyby Verloc i Razumow nie dostali bezpośredniego rozkazu od swoich anonimowych (ale zawsze jakichś!) mocodawców, pewnie żaden z nich nie podjąłby się tak drastycznych metod. Rosyjscy anarchiści na emigracji w Szwajcarii to znowu przykład ideowców, którzy tak prawdę oprócz rzucania co jakiś czas pogróżek w stronę mateczki Rosji, nic produktywnego nie robią. Zajęci przepisywaniem dokumentów i popijaniem kawy, czekają na jakiegokolwiek zapaleńca – takiego jak Haldin, którego czyny na rzecz „sprawy” będą mogli głośno sławić i utwierdzać się w przekonaniu, że coś się jednak rusza do przodu. A że się nie rusza widać jak na dłoni, bo to co cieszy spiskowców, satysfakcjonuje też władzę, która w poszukiwaniu terrorystów i zdrajców będzie mogła jeszcze mocniej inwigilować społeczeństwo.

Tłem dla akcji jest wielki biały ekran (niezawodna scenografia Justyny Łagowskiej) , na którym wyświetlane są czarno-białe filmy archiwalne, które nie pozwalają zapomnieć, że to co oglądamy na scenie to zamierzchłe czasy, które już się nie wrócą. Zegar tyka, wszystko dookoła się zmienia, dlaczego w takim razie nie miałaby się zmienić formuła ataków terrorystycznych? Teraz zostaje tylko wspominać kolejne rocznice ataku na World Trade Center i ze zgrozą oglądać wiadomości.

Sonia Kaczmarczyk
Dziennik Teatralny Kraków
24 października 2011

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki