Lament z kobiecych ust

"Lament" - reż: Paweł Szkotak - Teatr Polski w Poznaniu

Trzy wielkie monologi i, co za tym idzie - trzy wielkie wyzwania. Aktorskie trio w składzie: Teresa Kwiatkowska (matka), Barbara Prokopowicz (córka) i Kazimiera Nogajówna (babcia) stanęło przed zadaniem ukazania nam dosadnego i jasnego obrazu upadłej kobiety, którą przerastają aktualne problemy życiowe, zawodowe, czy też finansowe. Trio wspierane było przez Barbarę Karasińską w roli głosu wewnętrznego bohaterek dramatu, który miał nam pomóc wniknąć głębiej w psychikę i uczucia bohaterek.

Scenografia znikoma. Czasami na scenie pojawi się krzesło, czasami łóżko, czasem obraz. Skromnie przyozdobiona scena komponuje się doskonale z równie skromnymi, białymi sukienkami bohaterek. Ascetyzm na scenie skupia naszą uwagę wyłącznie na samych przeżyciach i uczuciach kobiet. Dramatyczne, czasem zabawne opowieści zamiast rozpływać się w morzu scenografii i kostiumów trafiają nas celnie, co powoduje wrażenie, że lament jest adresowany tylko do nas.  

Sama kompozycja dramatu jest bardzo prosta i przejrzysta - to trzy bohaterki, trzy monologi, trzy wielkie lamenty. Oddzielenie od siebie kobiet, które przecież należą do jednej rodziny symbolizuje kompletny brak porozumienia między nimi. Mimo, iż były sobie bliskie, to nie mogły na siebie liczyć i nie widziały sensu zwracania się do kogokolwiek o pomoc.  

Akcję sztuki osadzono w pokojach kobiet. Każda w swoim zamkniętym światku, odizolowana od innych ludzi i rodziny. Po kolei obserwujemy na scenie – mamę Justynę, córkę Anię i babcie Zofię. Każda z nich wyróżnia się swoim małym osobistym dramatem.. Justyna została wyrzucona z pracy i nie wie co dalej ze sobą począć. Aby choć na chwilę zapomnieć o bólu, jaki powoduje marna rzeczywistość postanawia ukraść płaszcz z bardzo drogiego sklepu. Natomiast Ania, która aktualnie przeżywa młodzieńczy bunt, dla zdobycia pary wymarzonych dżinsów jest w stanie zrobić wszystko, łącznie z prostytuowaniem się. W ostatniej, trzeciej scenie obserwujemy babcię Zofię, która przez swoją ślepą wiarę w system do toto lotka zostaje doprowadzona do tragicznej zguby. Wszystkie trzy postaci łączy jedno - samotność w obliczu problemów i trosk. Kobiety nie mogą liczyć na żadną pomoc, zdane są tylko na siebie. Pogrążone w konsumpcjonistycznym świecie swoje myślenie kierunkują w stronę dóbr doczesnych zapominając jednocześnie o rzeczy najważniejszej – rodzinie. 

Dzięki prostocie inscenizacji sztuka jest jasna i przejrzysta. Nie musimy rozszyfrowywać co rusz to nowych symboli, dzięki czemu bardzo łatwo jest prawidłowo odebrać spektakl. Natomiast skupienie w sztuce całej uwagi na aktorze wymaga od niego samego dużej wrażliwości i dość silnego utożsamienia się z własną postacią. Każda z aktorek zdała egzamin śpiewająco. 

Reżyser Paweł Szkotak wprowadził do dramatu jeszcze jedną bohaterkę. To „Ona”. Jej zadaniem jest odgrywanie głosów wewnętrznych matki, córki i babci. W zamyśle miała to być postać, która umożliwiałaby głównym bohaterką wchodzić w dialog z samym sobą, co przybliżałoby nam ich uczucia. Niestety rzeczywistość okazała się odmienna. Barbara Krasińska pełniła rolę zupełnie niepotrzebną, która nic nie wnosi ani niczego nam nie przybliża. Jako głos wewnętrzny odzywała się bardzo sporadycznie, zaś dialogi, które prowadziła ze swoimi postaciami nie wymagały upersonifikowania ich wnętrza. 

„Lament” doskonale ukazuje portrety kobiet z zepsutej, tradycyjnej rodziny, jak również uzmysławia nam jak ważna jest kwestia zrozumienia, kontaktu z drugim człowiekiem. Jeżeli nie rozmawiamy ze sobą i nie wyrzucamy na bieżąco swoich bólów i smutków doprowadzamy do zguby nie tylko siebie, ale również ciągniemy za sobą swoich bliskich. Sztuka bez wątpienia wskazuje na wiele ważnych współczesnych problemów społecznych, nad którymi warto się zastanowić. Z Teatru Polskiego wychodzimy z przejrzystą przestrogą na przyszłość.

Witold Kobyłka
Dziennik Teatralny Poznań
22 października 2009

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia