Ławeczka Dormana

rozmowa z Dariuszem Wiktorowiczem

Jubileuszu sześćdziesięciolecia Teatru Dzieci Zagłębia, to najlepszy czas, aby porozmawiać o rzeczach istotnych dla tego miejsca, podsumować pewien etap i planować przyszłość - z dyrektorem Dariuszem Wiktorowiczem rozmawiają Marta Odziomek i Dawid Komuda

Marta Odziomek, Dawid Komuda: Jakie wydarzenie możemy zaliczyć do kluczowych w trakcie trwania sześćdziesięciolecia Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie?

Dariusz Wiktorowicz: Na pewno istotnym wydarzeniem jest nasze wydawnictwo, czyli coś, co jest namacalne i prezentuje działalność tego teatru na przestrzeni lat. Jest to udokumentowanie fotograficzne 60 lat działalności tej sceny – spektakli, projektów scenografii, plakatów itp. zarówno z czasów działalności Jana Dormana, jak i wydarzeń, które miały tu miejsce po jego odejściu, po dziś dzień.

Żałuję, że obchody 60-lecia zostały zorganizowane w dość wielkim pośpiechu. Mieliśmy zaledwie półtora tygodnia, aby zaprosić wszystkich gości. Niestety nie wszyscy oni mieli czas, aby dojechać na dwudniowe spotkanie jubileuszowe, które odbywało się w dniach 2-3 czerwca. Oficjalnie obchody rozpoczęły się w październiku 2010, będą trwać przez 3 lata i zakończą się w 2012 roku. Chciałbym, aby zakończenie obchodów uświetniło postawienie w Będzinie symbolicznej ławeczki poświęconej Janowi Dormanowi. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Dlaczego obchody trwają trzy lata i jakie wydarzenia się za tym kryją?

Obchody zostały rozłożone na trzy lata ze względów finansowych. W pierwszym roku, czyli w roku 2010 zorganizowaliśmy w Teatrze wystawę poświęconą Janowi Dormanowi oraz powstanie wydawnictwa dokumentującego działalność będzińskiej sceny. Drugi to tzw. obchody centralne, czyli dwudniowe spotkanie artystów, twórców, naukowców, przedstawicieli władz, które miały się zakończyć premierą na podstawie scenariuszy Jana Dormana lecz, niestety, nie starczyło środków na jej realizację. W roku 2012 będziemy obchodzić 100 rocznicę urodzin Jana Dormana. Bardzo się cieszę, że Prezydent Miasta Będzina ogłosił rok 2012 rokiem kultury, w związku z czym postać Jana Dormana wspaniale wpisze się w kalendarz obchodów będzińskiego roku kultury.

Jakie znaczenie dla Teatru Dzieci Zagłębia miała postać Jana Dormana?

Twórcom takim jak Tadeusz Kantor, Jerzy Grotowski czy Jan Dorman było o wiele łatwiej niż teraz artystom. Oni zapełniali ‘carte blanche’, tworzyli oryginalne spektakle, zakładali swoje autorskie teatry, realizowali wizje, na które nikt wcześniej nie wpadł. Ja dziś, jako reżyser, jestem już wstawiony w pewne ramy. Nie chodzi o to, że nie robię autorskiego teatru, tylko o to, że muszę liczyć się z brutalną rzeczywistością. Twórcy, o których wspomniałem byli w tamtych czasach pielęgnowani przez państwo. Mieli możliwości finansowe i czas na przemyślenia, próby, tworzenie w laboratoriach, szkołach, własnych studiach. Dzisiaj jesteśmy rozliczani z ilości premier i sprzedanych biletów. Sztuka jest traktowana bardzo formalnie, nie ma miejsca na wielomiesięczne próby, teatralne poszukiwania. Wracając do Jana Dormana – on stworzył autorski teatr od podstaw, bo miał na to czas i warunki.

Jak jest postrzegany Teatr Dzieci Zagłębia?

Teatr Dzieci Zagłębia jest bardzo ceniony zarówno w Będzinie jak i w całej Polsce. Podróżując po kraju, spotykam wiele pozytywnych opinii o naszej działalności. Przez ostatnie dwa dni wykładów i spotkań, usłyszałem wiele ciepłych słów o pedagogicznym znaczeniu teatru, zwłaszcza w procesie edukacji dziecka i o jego znaczeniu dla lokalnego środowiska. Krótko mówiąc, umocniłem się w przekonaniu, że teatr jest mieszkańcom niezwykle potrzebny, zatem zarówno instytucje samorządowe i państwowe powinny go pielęgnować.

Kim był Jan Dorman dla teatru lalkowego w Polsce?

Wiele informacji na temat jego twórczości zostało zawartych w naszym jubileuszowym wydawnictwie, więc zachęcam do jego przeglądnięcia. Powiedziałbym, że Dorman ciągle żyje w naszym teatrze. Mówiąc humorystycznie – każdy teatr ma swojego ducha. Podobno założyciel teatru odwiedził nas podczas jubileuszowych uroczystości – dwa szkła stojące na ladzie pękły i wystraszył jednego z pracowników teatru. A tak na poważnie: spektakle Jana Dormana były niezmiernie ciekawe i w związku z tym wciąż są bardzo inspirujące dla innych reżyserów. Gdyby Dorman tworzył teraz, sądzę, że zyskałby dużo większe uznanie niż w swoich czasach. Później teatr był bardziej kolorowy. Zaczął naśladować telewizję. Wychodząc temu naprzeciw, staramy się robić spektakle szybkie, o zwartej akcji. Dzieci operują skrótami i trzeba zaskakiwać je, tak jak są realizowane produkcje telewizyjne.

A co zostało w Teatrze Dzieci Zagłębia po Dormanie?

Wiele osób pracowało z Dormanem i miało z nim kontakt. Zatem jego osoba i twórczość cały czas ma na nas wpływ. Posiadamy pewne elementy scenografii, które powstały za czasów Dormana, ale najcenniejsze rzeczy są w posiadaniu Pani Iwony Dowsilas, córki Jana Dormana, która założyła Fundację im. Jana Dormana. Fundacja ta jest w posiadaniu zbiorów scenariuszy, scenografii, notatek i dokumentów, które pozostały po Janie Dormanie. Mam cichą nadzieję, że w niedalekiej przyszłości powstanie instytut im. Dormana, gdzie zgromadzone materiały mogłyby być szeroko dostępne w zarówno w formie eksponatów jak i w formie elektronicznej.

Jakie zmiany w teatrze, zespole, repertuarze nastąpiły przez lata podczas Pańskiej dyrekcji?

Od sześciu lat zespół pozostaje taki sam poza niewielkimi zmianami. Widzę ogromny postęp w rozwoju zespołu. Gdy przypomnę sobie ich w 2005 roku i skonfrontuję z obecnym obrazem to dostrzegam wiele zmian na lepsze. Widzę różnicę w ich sposobie grania, myślenia o teatrze, o własnej wartości. To mnie niezmiernie cieszy.

Starałem się również w trakcie tych sześciu lat nie powtarzać reżyserów, którzy pracowali przy kolejnych premierach. Właściwie poza mną i Stanisławem Ochmańskim żadne nazwisko nie powtórzyło się dwukrotnie. Dzięki tym zabiegom zespół miał okazję współpracować z różnymi reżyserami. Taką samą zasadą kieruję się w doborze kompozytorów. Mam jednak stałych choreografów i specjalistów od ruchu scenicznego. Wolę, gdy zespół czuje się bezpiecznie i ma zaufanie do choreografa.

Teatr w Polsce koniecznie wymaga dofinansowania. Czy jest szansa na otrzymanie środków, aby było można realizować repertuar godny tego miejsca?

Nie ma innego wyjścia. Pytaniem podstawowym jest, w jakiej wysokości. W kwocie, jaką dysponujemy teraz, nie jesteśmy w stanie utrzymać teatru w takim samym kształcie, czyli pod względem liczby pracowników i ilości realizowanych spektakli. Zapowiedzi Urzędu Miasta i Powiatu są pozytywne. Temat pieniędzy to jest delikatny temat, ale poruszamy go od dłuższego czasu, albowiem zastrzyk funduszy jest Teatrowi niezbędny. Również dlatego, że planujemy zmianę wyglądu fasady budynku, a więc czeka nas remont. Instytucja tego typu to wizytówka miasta. Mam nadzieję, że trwający właśnie jubileusz zwróci większą uwagę na nasz Teatr.

Bardzo dziękujemy za rozmowę.

Dariusz Wiktorowicz – aktor, reżyser, absolwent Wydziału Aktorskiego PWSFTviT w Łodzi. Występował w Teatrach: Nowym, Studyjnym i Arlekin w Łodzi oraz w Teatrze Śląskim w Katowicach. Od 2005 roku pełni obowiązki dyrektora naczelnego i artystycznego Teatru Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie.

Marta Odziomek, Dawid Komuda
Dziennik Teatralny Katowice
11 czerwca 2011

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia