Lekcja tolerancji

"Rock & Troll" -reż. Waldemar Wihelm -Teatr Lalki i Aktora "Pinokio" w Łodzi

Na afisz Teatru Lalki i Aktora Pinokio znowu powraca sztuka "Rock & Troll" na podstawie opowieści Selmy Lagerlof "Podrzutek". Muzykę do libretta Stanisława Tyma napisał Jerzy Derfel, a na scenę przeniósł ówczesny dyrektor Waldemar Wihelm. I tak powstał ten niezwykle pouczający, muzyczny spektakl.

„Rock & Troll” to sztuka zdecydowanie odmienna od pozostałych prezentowanych w tym teatrze. Nie ma kolorowych lalek, wesołej scenografii i bajkowo ubranych aktorów. Świat kreowany w tej opowieści jest szary, ponury, pełen tajemnic i niewiadomych. Jasne jest jednak dla każdego bardzo uniwersalne przesłanie.

Dziecko z wiejskiej rodziny i małe Trollątko zostają podmienione. Matka Trolla (Krystyna Filipiak) zamienia swojego brzydkiego syna na różowiutkie niemowlę z niebieskimi oczkami. I tutaj nasuwa się pytanie - czy ktoś będzie w stanie zaakceptować porzuconego odmieńca? Czy ktoś będzie umiał pokochać brzydala ze świńską szczeciną, zjadającego szczury i larwy? Pomimo sprzeciwu Męża (Marek Niemirowski) i sąsiadów Matka (Małgorzata Flegel) decyduje się zaopiekować małym stworkiem. Nieważne jest dla niej czyje to dziecko i jak wygląda - matczyna miłość jest gotowa na wielkie poświęcenia. Ukazuje to niezwykle poruszająca scena walczącej o życie Trolla kobiety, którą dodatkowo potęguje niesamowita scenografia ze szmacianym ogniem. Matka rzuca się w płomienie, kiedy skandynawscy chłopi pragną dokonać zbrodni na maluchu, którego jedyną winą jest to, że jest inny. 

Na tym zasadza się cała akcja utworu, który bardzo zgrabnie kreowany jest przez „pinokiowych” aktorów. Za pomocą szybkich zmian strojów i bardzo prostej, ruchomej scenografii raz zabierają nas do lasu, w którym żyją Trolle, to znowu przenoszą do wioski zamieszkiwanej przez chłopów. Przechodzą ciągle zmiany na oczach widzów - od bycia trollem, do chłopa komentującego wydarzenia, czy drzewa, które również pełni rolę chóru opowiadającego fabułę. Nie sposób również nie wspomnieć o sugestywnym wcieleniu się w krowę (Danuta Kołaczek), kurę (Urszula Binkowska), kota (Anna Sztucer-Mieszek), czy szpaka (Piotr Seweryński). Aktorzy ubrani w cudowne, zwierzęce stroje bardzo dobrze spisali się w komediowych scenkach, które stanowiły chwilową odskocznie od pełnej emocji sztuki.

Jak na spektakl muzyczny przystało nie może w tym widowisku zabraknąć piosenek. I owszem pojawiają się liczne songi, które tworzą fabułę. Muzyka jest niesamowicie przejmująca. Trudno zapomnieć śpiewaną przez matkę bluesową kołysankę, czy piosenkę, która rozpoczyna spektakl i tym samym wita widzów oraz tę kończącą i żegnającą publiczność. Jednak popełnione zostaje przy tym wielkie wykroczenie - wszystkie piosenki puszczane są z playbacku! Aktorzy ruszają tylko ustami, albo nucą piosenki, co niesamowicie przeszkadza w odbiorze. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że to pewnego rodzaju oszukiwanie widza, który wybierając spektakl muzyczny chce obcować z muzyką w najpełniejszym jej wymiarze, a dostaje tylko namiastkę tego, co dostać by mógł.

Rock & Troll to sztuka adresowana przede wszystkim do najmłodszych widzów, jednak lekcja tolerancji, jaką daje Teatr Pinokio, czasami może przydać się każdemu człowiekowi, szczególnie temu, który zapomina o rozumieniu i akceptacji innych. Bo nieważne jak wyglądamy, jak żyjemy i kim jesteśmy - wszyscy jesteśmy równi.

Kamila Golik
Dziennik Teatralny Łódź
28 marca 2009

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski