Lem przekładany Fellinim i Tarkowskim

Solaris - reż: Natalia Korczakowska - TR Warszawa

"Solaris. Raport" Natalii Korczakowskiej to spektakl wsparty na tak wielu książkach i inspiracjach, że powieść Lema wśród nich ginie. Zamiast wgryzać się w intencje reżyserki, chciałoby się więc pisać o rewelacyjnych rolach aktorów

Filmowych adaptatorów powieści Lema łączy przekonanie, że Lem na ekranie nie obroni się sam. Stąd skłonność klejenia go z rozmaitymi obrazami, "dopisywania mu" i rekombinowania jego tekstów. Andriej Tarkowski próbował fuzji mistycyzmu "Andrieja Rublowa" z futuryzmem spod znaku cudów architektonicznych Tokio i Osaki. Dopisał też przybywającemu na stację kosmiczną bohaterowi Krisowi Kelvinowi bogatą przeszłość na Ziemi. Amerykanin Steven Soderbergh ("Solaris" 2002) zamierzał połączyć "2001: Odyseję kosmiczną" z "Ostatnim tangiem w Paryżu". 

Choć Natalia Korczakowska, przenosząc powieść Lema na scenę, odżegnywała się od filmowych inspiracji - ona także kleiła. Powolność, pauzy, długie najazdy Tarkowskiego nałożyła na hollywoodzki, melodramatyczny psychologizm Soderbergha. Miejsca nie zabrakło dla obsesyjnych wizji Felliniego, ram psychoanalitycznych, Mozarta, rewolucji francuskiej i "Ambasadorów" Hansa Holbeina. 

Otwarta na interpretacje powieść Lema prowokuje być może do takich zestawień. Nie jest zwykłą historią science fiction o kontakcie zamkniętej na stacji Solaris grupy naukowców z obcą inteligencją. "Twory f" ukazujące się badaczom pokrytej przez ocean planety to nie Obcy. Przeciwnie - wydają się jak najbardziej własnymi, prywatnymi, intymnymi obrazami przechowywanymi w zakamarkach psychiki. Kelvina (Cezary Kosiński) budzi jego żona Harey (Katarzyna Warnke), która przecież zmarła przed laty tragicznie z jego własnej winy. Gibariana (Lech Łotocki) ściga opasła Murzynka, która u Korczakowskiej zmienia się w olbrzymkę Saraghinę (Lidia Schneider) z "8 1/2" Felliniego. W zamkniętym i pilnie strzeżonym gabinecie Sartoriusa (Sebastian Pawlak) coś kwili. Nie jest jasne, kto nawiedza Snauta (Adam Woronowicz). Naukowiec paraliżowany strachem, przyczajony, wyczerpany, prawdopodobnie bierze początkowo Kelvina za swojego "gościa". 

Twórców spektaklu mniej interesowały filozoficzne rozważania, czym jest wywołująca te materialne halucynacje planeta. Oceniający, badający, testujący nasze reakcje twór to nie pozaziemska istota, ale społeczeństwo. Wysyłani przez niego goście - to produkty nieświadomości, seksualne natręctwa zamkniętych, izolowanych od społeczeństwa mężczyzn. 

Tu właśnie spektakl Korczakowskiej łączy się z Fellinim. To, co odbywa się na kosmicznej stacji, przypomina wyrafinowany sąd z "Miasta kobiet". Sytuację, gdy wszystkie ukochane, pożądane, zranione, budzące lęk i fascynację kobiety domagają się wreszcie uwagi. Dlatego Instytucja (Schneider) przesłuchująca w retrospektywie pilota Bertona (Eryk Lubos) nie jest bezdusznym aparatem władzy, ale pełną seksapilu dominą w mundurze. 

Schneider nie trzyma się protokołu, ale jednocześnie uwodzi, "upupia" i karci stropionego Bertona. Jest jak matka. Nauczycielka. Dojrzała znudzona kochanka. 

Przedstawienie ma powolny, transowy rytm. Przez cały czas zza sceny słychać pulsujący dźwięk. Silnik? Serce? A może odbywająca się gdzieś pod drewnianą podłoga impreza? 

W rozproszonym, rozbitym spektaklu TR Warszawa chciałoby się po staroświecku dostrzegać tylko świetne role aktorskie. Pisać o Katarzynie Warnke, która na tle dość filmowej fabuły i filmowej scenografii wydaje się obrazem zarejestrowanym na innej taśmie, czulszej, szybszej, bardziej pojemnej i trójwymiarowej. O Sebastianie Pawlaku, którego rola tworzy się już w momencie, gdy niewidoczny dla publiczności nadciąga, kroczy, zbliża się ciężkimi krokami. Gdy wtoczy się wreszcie - zbyt głośny, zbyt sztywny i rozedrgany, przygnieciony udręką bezsennych nocy - zaczyna się osobny spektakl. 

Podesty tworzące na scenie wystrój stacji kosmicznej podparte są stosami książek. Na wielu książkach, lekturach i inspiracjach opierał się też z pewnością spektakl. Czy była wśród nich jednak powieść "Solaris" Stanisława Lema? Czy tylko jej powidoki i fantomy?

Joanna Derkaczew
Gazeta Wyborcza
12 października 2009
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia