Letnie osy kąsają nas trochę za lekko

"Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie" - reż. Anna Januszewska - Teatr Współczesny w Szczecinie

Tekst Iwana Wyrypajewa "Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie" to pierwsza w tym sezonie artystycznym premiera Teatru Współczesnego zrealizowana w ramach Sceny Propozycji Aktorskich. Na scenie Teatru Małego wyreżyserowała je Anna Januszewska.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to być lekka komedia mieszczańska. W salonie Robert (Jacek Piątkowski) stara się dociec, kto i dlaczego go okłamuje: żona Sara (Anna Januszewska) czy przyjaciel Donald (Grzegorz Młudzik). Trójka przyjaciół rozmawia o tym, a także o wielu wydarzeniach z przeszłości, czasami absurdalnych, czasami rzeczywistych, miłych i niemiłych. Każdy z tej trójki przeżywa swoje małe dramaty, wzloty życiowe i upadki, a także okresy zwątpienia i znudzenia.

Jednak u Wyrypajewa nic nie może być klasycznie. To nie jest typowa komedia salonowa, to raczej wariacja na jej temat. W tekście można znaleźć prawdziwe perełki, jak choćby historia o zjedzeniu palca żony Donalda.

Wyrypajew, popularny w Polsce dramaturg, bo i czasami tu pomieszkujący z polską żoną Karoliną Gruszką, zagęszcza ten tekst różnymi podtekstami, niuansami i cała sztuka polega na tym, żeby je umiejętnie wydobyć. Nie do końca udaje się to szczecińskim realizatorom tej sztuki. Spektakl przypomina bardziej typową komedię salonową, niż jej wariację. Brakuje tutaj odrobiny szaleństwa, czegoś więcej niż lekkiej rozmowy i przesiadania się z krzesła na krzesło.

Można odnieść wrażenie, że aktorzy, świetni, cenieni za wiele innych ról, tutaj nie do końca wpasowali się w tę konwencję. Jakby zabrakło wejścia głębiej w ten tekst i znalezienia dla niego odpowiedniej formy.

Jak sobie przypomnimy inne realizacje Wyrypajewa, jak "Lipiec" pokazywany kilka lat temu na Kontrapunkcie czy "Tlen" Piwnicy przy Krypcie, widać, że Wyrypajewa można zrealizować na różne sposoby. To jest taki autor, który pozwala na zabawę formą, a jego tekst nic przy tym nie straci, a wręcz przeciwnie - może wiele zyskać.

To nie jest zły spektakl, bo nie może być zły przy takim tekście i takich aktorach. Ale szkoda mówić, że spektakl jest dobry, bo przecież mógłby być bardzo dobry. Zabrakło jakiejś odrobiny, która by tę komedię podniosła o szczebel wyżej, czegoś, coby widza jeszcze bardziej wciągnęło, co by sprawiło, że będzie oglądał sztukę z zapartym tchem.

Komedia Wyrypajewa nie opiera się tylko na rozmowie trójki przyjaciół o kłamstwie, jego znaczeniu w ich życiu, ich podejściu do kłamstwa. To również rozważania o Bogu, wierze, znaczeniu wiary w naszym życiu, znaczeniu czegoś, co jest nieuchwytne, ponad nami, co pomaga nam lub utrudnia życie.

Warto wybrać się na sztukę, żeby choć trochę przejrzeć się w bohaterach jak w lustrze, bo chwilami możemy w nich dostrzec siebie i swoje niedoskonałości. No i rozwiązać pewną zagadkę.

Małgorzata Klimczak
Głos Szczeciński
16 września 2015
Portrety
Anna Januszewska

Książka tygodnia

Bauhaus - nauczanie/nowy człowiek
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
red. Małgorzata Leyko

Trailer tygodnia

27. Międzynarodowy Fes...
Ewa Pilawska
Artysta w kryzysie 27. Festiwal Sztu...