Libretto w Paryżu odnalezione

"Złote runo" - reż. Maria Sartova - Teatr Wielki w Łodzi

Mit o wyprawie Argonautów po złote runo jest jednym z najpopularniejszych w kulturze europejskiej. Jego znaczenie można odczytywać na wiele sposobów: doszukując się w upragnionym skarbie najszlachetniejszych cnót, jakie może zyskać człowiek, bądź spojrzeć na runo magicznego baranka przyziemnie i potraktować je jako symbol wielkiego bogactwa. Bez względu na przyjęty klucz interpretacyjny mit pozostaje interesującą opowieścią, której wpływy odnajduje się w wielu dziełach.

Jednym z nich jest opera Aleksandra Tansmana „Złote runo", której światowa prapremiera w łódzkim Teatrze Wielkim zamknęła 11.Międzynarodowy Festiwal Indywidualności Muzycznych. Ten surkonwencjonalny spektakl, którego akcja ograniczyła się do trzech niedługich aktach stanowił piękne ukoronowanie tegorocznej edycji Festiwalu.

Libretto, którego autorem jest Salvadora de Madariaga, bawiło widzów, odnajdujących w tym komicznie przekształconym antycznym micie nawiązanie do obecnej sytuacji panującej w polskiej polityce. W pamięć zapadały przede wszystkim nazwiska i tytuły polityków rządzących w Cocagnii-królestwie Szczęśliwości, w którym mieszkańcy żyją dostatnie i bez zmartwień, a wszystko to dzięki zgodzie na wymazywanie im pamięci. Żyjący dniem obecnym, bez zmartwień, kryjący twarze za maskami, bardziej od swojego króla Strzałuwgłówkę szanowali Jana Wełnę (głównego sponsora królestwa). To nie ministrowie noszący tak wdzięczne miana, jak na przykład Pokrętny Lis czy Analfabeta Osioł byli prawdziwymi doradcami monarchy. Głos rozsądku w tym zwariowanym świecie stanowił przybyły z daleka Falcon (Sokół), który jako nadworny błazen mógł wpływać na decyzje władcy, gdyż paradoksalnie tylko piastujący to stanowisko człowiek był poważnym obywatelem posiadającym wspomnienia i racjonalną ocenę polityki państwa. Niczym historyczny Stańczyk zadawał pytania o dalsze losy królestwa, którego krucha konstrukcja opierała się na jednym, nadzwyczajnym obywatelu. Jego runa pragnęli wszyscy, doceniając w nim wyłącznie okazję do wzbogacenia się.

Libretto „Złotego runa" po latach poszukiwań zostało odnalezione w Bibliotece Narodowej w Paryżu. Wymagało przygotowania do wystawienia, Andrzej Wendland zrekonstruował nieczytelne fragmenty. Maria Sartova podjęła się zrealizowania inscenizacji koncertu. Materiał muzyczny był bardzo wymagający, zaś okres przygotowania przeznaczony na realizację prapremiery za krótki by opracować wielowymiarowe widowisko. Na scenie wykorzystano minimalizm formy. Widzowie nie zobaczyli monumentalnych dekoracji, przeniesienie do krainy Szczęśliwości miały umożliwić wizualizacje, jednak z powodu awarii sprzętu nie wszystkie udało się zaprezentować. Nie okazało się to żadną przeszkodą dla publiczności, która dzięki wspaniałym głosom solistów posmakowała atmosfery komicznego królestwa. Śpiewacy mogli wspierać się nutami, które znajdowały się na pulpitach rozstawionych na scenie. Trójce głównych bohaterów: księżniczce Albinie, Falconowi oraz Lekkiemupiszczelowi towarzyszyli tancerze (będący ich alter ego), których ruch sceniczny oddawał charakter relacji zachodzących między postaciami. Balet przejął na siebie większą część zadań aktorskich, zresztą z sukcesem.

Niestety dźwięki partytury można było usłyszeć tylko podczas dwóch wieczorów, jednak dyrekcja teatru jeszcze przed prapremierą zapowiedziała, że jeśli dzieło przypadnie publiczności do gustu, „Złote runo" w formie pełnowymiarowego spektaklu wejdzie do repertuaru Teatru Wielkiego. Byłoby to prawdziwe święto dla wielbicieli opery.

Opera, której libretto jest komiczną bajką dla dorosłych, przypadła widzom do gustu. Klimat absurdu, jaki wyłaniał się z każdej sceny nie był jednak powodem do pustego śmiechu, dawał raczej możliwość refleksji i przemyślenia istotnych kwestii. Jedną z nich było uświadomienie sobie, jak wiele wspólnego mają mieszkańcy kraju Cocagne, królestwa Szczęśliwości i jego stołecznego miasta Zbaraniałego oraz my-obywatele kraju, którego historia także coraz częściej bywa wymazywana i skazywana na zapomnienie. Niestety za naszym przyzwoleniem.

Agata Białecka
Dziennik Teatralny Łódź
5 grudnia 2016
Portrety
Maria Sartowa

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia