Made in Poland

To nie jest kraj dla wielkich ludzi - reż: M. Walczak - Teatr Montownia

Żyjemy w bezsensie - ten sens ma przynieść teatr. Za cenę może zbyt pośpiesznie i stereotypowo poskładanej rozsypanki ogarniamy wreszcie zróżnicowanie. Nierzadko w tym procesie dystansowania duże znaczenie ma śmiech. Może dlatego najczęstszym scenicznym wyrazem komicznego rozprawiania o współczesności stał się skecz kabaretowy.

Scena Szapito w Parku Chopina gościła w sobotni wieczór wiele barwnych postaci. Był ksiądz udzielający ślubu kobiecie, którą niegdyś kochał, była kobieta w ciąży i ginekolog rodem z kawałów, pułkownik, który chce tępić gejów, mimo tego że sam nim jest, był krytyk filmowy, który za recenzję oberwał od artysty po twarzy oraz uśmiercający każdy dowcip smutny clown. 

Ów wieczór spod znaku mistrzowskiego aktorstwa Rafała Rutkowskiego ubawił publiczność do łez. Postacie hiperbolizowane, choć nie jest pozbawione rysu autentyzmu, dzięki któremu można było się z nimi identyfikować, rzeczywiście porwały wszystkich bez względu na wiek. Rozluźniona publiczność śmiała się nawet z kapiącej z dachu na scenę wody, a sam Rutkowski raz po raz udowadniał swoją wirtuozerię w improwizacji. 

Bezapelacyjnie należą się brawa aktorowi za zbudowanie tej swoistej więzi z publicznością, o którą chyba najtrudniej. Brawa za żart o Sosnowcu, który brzmiał dość przewrotnie w ustach Warszawiaka. „Za dwa tygodnie wystąpię w Ruinach” - powiedział Rutkowski właściwie na samo zakończenie. Nie wiadomo tylko czy to element skeczu, czy rzeczywiście chce wrócić. Okazuje się, że uwielbiamy się śmiać, a najbardziej śmieszymy siebie sami. „Zapraszamy” - krzyknęła z publiczności pewna kobieta reagując na zapowiedź Rutkowskiego. Rzeczywiście takich przedstawień nigdy za dużo.

Małgorzata Bryl-Sikorska
Dziennik Teatralny Katowice
20 maja 2009

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia