Majówkowe Afanasjewo

"Chimery Afanasjewa" - reż. Tomasz Kaczorowski - Teatr Miniatura w Gdańsku

Teatralna odsłona opowiadań pisarza, poety i reżysera związanego z Sopotem.

Miasto Sopot postanowiło uhonorować uroczyście Jerzego Afanasjewa, przedstawiając w różnych formach jego twórczość podczas tegorocznej majówki. 29 kwietnia odbyło się w Sopotece niekonwencjonalne spotkanie z udziałem aktorów Afanasjewa, przyjaciół, miłośników i znawców jego twórczości. Dzień później w siedzibie Teatru BOTO promowano dwujęzyczny (polsko-angielski) zbiór opowiadań Jerzego Afanasjewa "Ślizgawka i inne opowiadania". W dzień Święta Pracy odbyła się najpierw parada mimów, a potem premiera spektaklu "Chimery Afanasjewa" w Teatrze na Plaży w reżyserii Tomasza Kaczorowskiego (tuż po niej wyświetlono film "Białe zwierzęta" w reżyserii bohatera majówki), a już następnego dnia można było przypomnieć sobie słuchowisko "Poczta Afanasjewa" autorstwa wspomnianego Kaczorowskiego. Gośćmi wydarzeń byli przede wszystkim mieszkańcy Sopotu, a wśród nich rodzina Jerzego Afanasjewa, w tym m. in. jego syn, wnuk czy Ryszard Ronczewski (brat bliżniak żony Afanasjewa i jednocześnie jego charakterystyczny aktor).

"Chimery Afanasjewa" powstały z inspiracji trzema opowiadaniami Afanasjewa ("Każdy człowiek ma swój cień", "Cień czasu", "Gnom na śmietniku czsu"), wydanymi w zbiorze zatytułowanym "Chimery", uznanymi przez reżysera za najbardziej reprezentatywne w literackim dorobku twórcy Cyrku Rodziny Afanasjeff. Rzeczywiście teksty zawierają mieszankę liryzmu, tajemniczości, groteskowego podejścia do uśmiechającego się losu, jego nadrealistycznej sprawczości a wszystko podane w nieco archaicznej stylistyce, przypominającej rozmowę narratora ze sobą. Opowiadania wydobywają samotność bohaterów, uwikłanych we własne tęsknoty i lęki, którym ostatecznie ulegają, aby definitywnie potwierdzić własną alienację wobec złożoności nieodgadniętego świata. W opowiadaniach "anty"bohaterami zostają Franciszek Potwora, Kazimierz i Rudolf zajmujący się "animowaniem" rzeczywistości, w którą okolicznościowo lub na stałe zostają wpisani.

Reżyser spektaklu, Tomasz Kaczorowski (rocznik 1992, były uczestnik projektu Nowa Siła Krytyczna), przedstawił rodzajowy obrazek zbudowany w formie baśniowej historii z trojgiem Pierrotów w rolach głównych. Wraz z widzami wkraczają na widownię, przypominając o powtarzalności niewdzięczności tego świata, czyli niezbadanych wyrokach Opatrzności. Ich sceniczna opowieść dokonuje się w okolicznościach wojennych, przed którymi w sposób niebanalny chcą uciec. Uciekają również przed banalnością biurokracji, której przypisuje się niemal podobne rezultaty spustoszenia i sponiewierania, co wojnie. Pierroci, z własną przeszłością, próbują adaptować się w magicznej enklawie względnego spokoju, opowiadając i dopowiadając historie, jakie im towarzyszyły, czyli takie, od których nie mogli się uwolnić. Widzimy ich pieczołowite próby zrozumienia świata, oswojenia go i jednocześnie ich przywiązanie do konfabulacji, nadmiernej kreacji, dającej chwilowe ukojenie. Wykorzystują przy tym rozliczne "pozostałości" wojenne, które zgromadzone w jednym miejscu przypominały różne scenerie i nawiązywały do treści trzech opowiadań.

Trzej Pierroci istnieją w świecie "Chimer Afanasjewa" na równych prawach, ponieważ każdy z nich wnosi ogromny ładunek zadziwiania siebie i innych. Dwie historie podaje Pierrot "z kontrabasu", czyli Edyta Janusz-Ehrlich. Wnosi prostą zwyczajność, którą zderza z niezwykłością swoich opowieści. Jacek Gierczak dał swojej postaci znamiona doświadczonego arlekina, przeżywającego wewnętrznie i na serio każdy impuls magicznej rzeczywistości. Wojciech Stachura nadał swojemu Pierrotowi młodzieńczą siłę, trwanie przy nadziei na lepszą teraźniejszość, a także wyposażył postać w uroklliwą wrażliwość. Aktorzy z dużą swobodą i przyjemnością podróżowali wraz z widzami po surrealistycznym świecie wyobraźni sopockiego odmieńca.

Reżyser, dbając o odrealniony świat Afanasjewa, nie zajął się wystarczająco dramaturgią, choć zaprosił do tej roli Mariusza Babickiego. Wypowiedzi postaci dzielą się na trzy fabularyzowane historie i strzępki wypowiedzi w roli przerywników. Historie w swej "temperaturze" nie różnią się od siebie, jakby podobieństwo miało nie zakłócać "pejzażu" bajki. Zabraklo tragizmu, którego reżyser nie wydobył ze zgliszcz pożogi wyobraźni. Szkoda, ponieważ Tomasz Kaczorowski stał się, chcąc nie chcąc, specjalistą od Afanasjewa, przygotowując słuchowisko, spektakl z pensjonariuszami domu opieki społecznej, czy właśnie inscenizując "Chimery...". Być może zabrakło odwagi, aby zdystansować się do dorobku własnego i autora, którego treści po raz kolejny wziął na warsztat. Na pewno na słowa pochwały zasługują scenografia oraz kostiumy Agnieszki Wielewskiej, która w sposób bardzo plastyczny uchwyciła klimat prozy Jerzego Afanasjewa. Najciekawszym pomysłem okazała się druciana marioneta z balonową głową.

Chwalebne, kompleksowe podejście Sopotu do twórczości zasłużonego dla tego miasta oraz lokalnej społeczności artysty - cieszy, bo jest próbą uchwycenia całości. Przy okazji w sposób trwały w pamięci zbiorowej dokonywać się może recepcja twórczości Jerzego Afanasjewa. W wątpliwość można poddać jedynie siłę przekazu czy ponadczasową przystawalność treści a nawet samych Pierrotów.

Katarzyna Wysocka
Gazeta Świętojańska
9 maja 2016

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...