Malarz introwertyczny

Aleksander Kotsis (1836–1877) Odcienie realizmu - Kamienica Szołayskich im. Feliksa Jasieńskiego w Krakowie

W piątek 19 marca 2021 r. miałam szczęście zobaczyć interesującą wystawę malarską w Kamienicy Szołayskich, na placu Szczepańskim 9, w Krakowie. Następnego dnia muzeum zostało zamknięte z powodu wzrostu zakażeń wirusem Covid-19, który niestety nie ustaje na sile. Ale zostawmy ten lockdown!

Aleksander Kotsis jest bardzo tajemniczą postacią wśród malarzy dziewiętnastego wieku. Spośród jego kolegów ze studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie wyróżniają się sylwetki Jana Matejki i Artura Grottgera. Uważany był za introwertyczną osobowość. Tak o nim mówili bliscy znajomi w swoich wspomnieniach. Opisywali go jako prostego i zacnego człowieka.

Aleksander Kotsis wywodził się z ludu. Jego matka była chłopką a ojciec kupcem. Jego pozycja społeczna była wyśmiewana przez bardziej zamożnych kolegów, toteż przyjmował on postawę outsidera wśród artystów.

Nigdy nie założył rodziny, choć swój autoportret pod tytułem „Artysta zawsze sam" podarował malarce Józefie Geppert.

Przyglądając się etymologii nazwiska Kotsis można przypuszczać, iż jego korzenie są węgierskie lub słowackie – Kociŝ - oznacza woźnicę, stangreta. Był malarzem wsi i ludu. Jego przepiękne, dopracowane przedstawienia wnętrz głównych izb zachwycają różnorodnością odcieni brązów. Dominują tu ciepłe kolory ziemi i pigmenty żelazowe jak umbra, siena lub ochra. Jasne sylwetki postaci chłopów odcinają się od ciemnych ścian.

Artysta używał również intensywnych, czystych barw, aby zaakcentować czapki, chusty lub spódnice bohaterów. Przy malowaniu natury, aby uzyskać głębię koloru nieba – łączył ze sobą różne odcienie błękitu. Używając wąskiej palety barw potrafił wyczarować pędzlami i szpachlą bardzo subtelny światłocień i wrażenie przestrzeni w obrazach. Najczęściej stosował technikę olejną. Używał wielu rodzajów podłoży, uzyskując przy tym różne rezultaty wizualne. Tektura, płyta drewniana, podobrazie z płótnem bawełnianym. Mniej liczne drewniane podobrazia zdarzały się być nie zawsze pokryte zaprawą, aby otrzymać dany efekt – kolorystykę i fakturę drewna.

Przed przystąpieniem do malowania obrazu Kotsis szkicował i opracowywał kompozycję. Zestaw farb zależał od tematu i był modyfikowany według uznania artysty. Część obrazów posiada sygnatury u dołu prac – w lewym lub prawym rogu. Zwykle jest to monogram „AK", czasem całe nazwisko, data i miejsce. Barwy jakie stosował w portretach to: ochra żółta i czerwona, umbra, błękit pruski, biele i czerń kostna.

Część dzieł skrywa pod warstwami farby zupełnie różne szkice od obecnej wierzchniej kompozycji. Można było to zobaczyć dopiero po wykonaniu zdjęć rentgenowskich.

Moją uwagę przykuł niewielki obraz zatytułowany „Dwie głowy dzieci". Dzieło namalowane techniką olejną, przywiezione na wystawę z Muzeum Okręgowego w Toruniu. Są na nim przedstawione dwa portrety dzieci. Blondwłosej dziewczynki i starszego chłopca o ciemnej karnacji. Obie tytułowe głowy patrzą z uwagą w jednym kierunku, jakby poza prawe ramię widza. Co je tak zainteresowało? Zaniepokoiło? Nie wiem, ale ich mimika wyraża żywe emocje. Patrząc na obraz chłonie się jego lekki niepokój i piękno tych dziecięcych główek.

Na wystawie znajduje się wiele nadzwyczajnych przedstawień z życia na wsi. Choćby postaci spacerujących dzieci po lesie, pracujący rzeźbiarz, dramatyczne zobrazowanie powodzi wewnątrz domu, idylliczne zilustrowanie chłopca grającego na instrumencie lub pary pod drzewem, i nie tylko.

Dla mnie jako kobiety największe zainteresowanie wzbudziły liczne portrety dzieci malowane farbami olejnymi i rysowane ołówkiem. Wśród nich znajduje się obraz Jana Kochanowskiego i Urszulki. Myślę, że każdy z nas odnajdzie tu coś dla siebie, wśród tak wielu prac tego artysty. Introwertyzm według mnie nie jest ujmą, a ogromną zaletą, gdyż na wielu pracach wyczuwa się empatię Kotsisa do tych ludzi, których portretował. Był bardzo wrażliwym twórcą, ilustratorem najniższej klasy społecznej, a przedstawił ją w ludzki, serdeczny sposób.

Od 20 marca bieżącego roku Kamienica Szołayskich jest tymczasowo zamknięta dla zwiedzających, ale miejmy nadzieję, ze wkrótce Muzeum Narodowe w Krakowie otworzy swe podwoje.

Aleksandra Kaleta
Dziennik Teatralny Kraków
3 kwietnia 2021

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...