Mama Tadzia idzie do nieba

"Piekło – Niebo" - reż. Jakub Kroft - Wrocławski Teatr Lalek

Zaczyna się spektakularnie. Za konsoletą DJ Daje Radę. Scena eksploduje muzyką elektroniczną. Olbrzymie figury geometryczne tańczą rytmicznie w przestrzeni. Tempo narasta. Widownia się ożywia. DJ Daje Radę to Jola, mama Tadzia. Jest świetna. Po koncercie telefonuje do synka. Obiecuje bezpiecznie wrócić do domu. Krótko potem rozlega się huk. Jola ginie w wypadku. Tadzio dowiaduje się o nieszczęściu od Ciotki Renaty, siostry Joli. Chłopiec nie rozpacza, ale zamyka się w szafie. Widzowie go nie zobaczą. W trakcie spektaklu będą mogli tylko usłyszeć głos Tadzia, spokojnie i zadziwiająco dojrzale komentujący przygody jego mamy w zaświatach.

Tadzio to niewidzialny bohater najnowszej premiery we Wrocławskim Teatrze Lalek, spektakularnie wieńczącej obchody 70-lecia tej znakomitej sceny dla małych i dużych widzów. Sztukę Piekło – Niebo napisała Maria Wojtyszko, kierowniczka literacka teatru, a wyreżyserował dyrektor artystyczny WTL Jakub Krofta. Polska dramatopisarka i czeski reżyser tworzą bardzo skuteczny tandem artystyczny. Dwa lata temu wygrali 20. Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej wielkim przebojem teatru młodego widza, widowiskiem Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie. Spektakl Piekło – Niebo udał im się nawet bardziej, zachwyca rozmachem, wybitnymi kreacjami aktorskimi i przepięknymi obrazami scenicznymi.

Maria Wojtyszko skomponowała role w sztuce z myślą o konkretnych aktorach wrocławskiego zespołu. Strategia ta sprawdziła się znakomicie. Teksty uskrzydliły artystów. Agata Kucińska, świetna jako DJ Daje Radę i Mama Tadzia, emanuje energią i wspaniałym poczuciem humoru podczas zuchwałej próby ucieczki z zaświatów. Kucińska ma zadziwiająco silną obecność sceniczną. Trudno od niej oderwać wzrok. Jolanta Góralczyk w roli Diablicy Mani daje popis aktorstwa z najwyższej półki. Tworzy odważny, lekko przerażający, ale i zabawny portret toksycznej matki.

Grzegorz Mazoń po raz kolejny oszałamia talentami. Skomponował świetną, chwilami porywającą muzykę do spektaklu. Gra też Lucyfera, szefa piekła, bez kompleksów parodiując hollywoodzkie filmy i brawurowo operując ciałem. Bywa i groźny i śmieszny. Mazoń, choć wciąż młody, należy już do elity wszechstronnie uzdolnionych performerów.

Najtrudniejszemu wyzwaniu w spektaklu Piekło – Niebo musiał sprostać Tomasz Maśląkowski. Gra Boga. Maria Wojtyszko znakomicie wyczuła artystę. Ograniczyła do minimum słowa w partii Boga, pozostawiając aktorowi duże pole do kreatywnych improwizacji. Maśląkowski w takich sytuacjach nie zawodzi. To kolejny wielki aktor w zespole WTL. Stworzył przekonującą i charyzmatyczną postać Boga Ojca. Gra Maśląkowskiego zawsze wyróżnia się inteligencją i wyjątkowo oryginalnym poczuciem humoru. Tak jest i tym razem. To taki wrocławski Gajos.

Anna Makowska-Kowalczyk występuje w spektaklu jako głos Tadzia i Matka Boska. Choć jest młodsza od Mazonia, należy już do grona dojrzałych artystek. Jej Tadzio wyróżnia się wiarygodną dziecinnością. Chwilami rzeczowy, a nawet okrutny w swych komentarzach, Tadzio emanuje pogodą ducha i wiarą w innych ludzi. Zupełnie inaczej Makowska-Kowalczyk kreuje postać Matki Boskiej. Jest asertywna, ale wyciszona. Stanowczo jednak strofuje Boga i z dużą empatią reprezentuje w niebie interesy człowieka.

Świetne są w spektaklu zarówno diabły, jak i anioły. Marek Koziarczyk szczerze bawi w roli Osmółki, pośledniego diabełka, poniżanego przez okrutnych szatanów i manipulowanego przez toksyczną matkę. Konrad Kujawski zachwyca jako wspaniały Belzebub, groźny idiota z siłowni. Sławomir Przepiórka z wdziękiem gra androgynicznego anioła Sandalfona, a Patrycja Łacina-Miarka anielicę z brodą. Radosław Kasiukiewicz, obdarzony wybitnym talentem komediowym, wciela się w dostojnie brodatego świętego Piotra. Aktor demonstruje też swoje zdolności animacyjne w przebojowej roli liska. Podczas krótkiej scenki teatru lalkowego Kasiukiewiczowi towarzyszy równie utalentowana Marta Kwiek. Animuje kaczuszkę. Nawet niewielkie epizody aktorskie są w tym spektaklu dopracowane. Przykładem poruszający Dziadek Tadzia w wykonaniu Krzysztofa Grębskiego, seria pasaży Edyty Skarżyńskiej w roli Ciotki Renaty czy przebojowy Dorosły Tadzio Grzegorza Borowskiego.

Wspaniała gra wszystkich aktorów to zasługa nie tylko dobrego scenariusza, ale też znakomitej pracy z aktorem. Jakub Krofta nie ma dziś sobie równych w sztuce reżyserii teatru młodego widza. Rewelacyjnie łączy legendarny czeski humor z polską martyrologią i parafiańszczyzną. Tworzy znakomicie skonstruowane narracje teatralne, przejrzyste i łatwe do odczytania także przez najmłodszych widzów. Potrafi też skutecznie inspirować aktorów do podejmowania ambitnych wyzwań. W ciągu kilku lat pracy we Wrocławiu dyrektorzy Jakub Krofta i Janusz Jasiński zbudowali w WTL wyjątkowo zgrany i utalentowany zespół artystyczny. W ich teatrze nie ma złych premier.

Aktorów skutecznie wspiera bardzo pomysłowa scenografia Matyldy Kotlińskiej. Za sprawą sceny obrotowej niebo przemienia się błyskawicznie w piekło, a piekło w niebo. Binarna architektura zaświatów w tym spektaklu uzupełnia chrześcijański kosmos o materialny wymiar zła. Diabły są w tym świecie równie realne co anioły. Zło nie jest tylko brakiem dobra, istnieje i jest namacalne, jak wypadek samochodowy albo wizje chorej wyobraźni. Na przeźroczystym ekranie oddzielającym widzów od aktorów Jakub Lech wyświetla olbrzymie postaci duchów i upiorów. Światło, sprawnie wyreżyserowane przez Damiana Pawella, potęguje grozę i piękno scenicznych obrazów.

Piekło – Niebo przypomina średniowieczny moralitet. Oswaja ze śmiercią. Stawia fundamentalne pytania. Rezolutna Mama Tadzia samego Boga wprowadza w zakłopotanie odwiecznym pytaniem: Unde malum – Skąd zło? Spektakl nie oferuje prostych czy banalnych odpowiedzi. Nie wyśmiewa uczuć religijnych. Z wielkim taktem i lekkim przymrużeniem oka nawołuje do tolerancji i otwartości. Chrześcijański Bóg medytuje jak Budda i chwilami wygląda jak hippies z lat 60. Nie przestaje jednak być Bogiem.

Nowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek, koncertowo zagrana i mistrzowsko skomponowana, zachwyca mądrym przesłaniem i bogactwem możliwych interpretacji. Mama Tadzia w finale godzi się ostatecznie ze swoją śmiercią. Zostanie w niebie. Tadzio będzie mógł wreszcie wyjść z szafy.

Mirosław Kocur
teatralny.pl
10 grudnia 2016
Portrety
Jakub Krofta

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia