Maniery pani Gerbery

"Ładne kwiatki" - reż. Krzysztof Jędrysek - Teatr Lalki Maski i Aktora Groteska w Krakowie

W królestwie kwiatów zapanowało wielkie poruszenie. Przerażony pan Tulipan oznajmia, że podczas gdy spokojnie sobie rósł spotkało go ogromne niebezpieczeństwo! Potwór, który zagroził jego delikatnym korzeniom, sprężystej łodydze i kruchym płatkom, próbując je zadusić rozpanoszył się na łąkach. Jego straszliwe imię to...Perz!

Na scenie wśród świstów wiatru pojawiają się ogrodowe kwiaty. Bratek, Gerbera, Tulipan, Hiacynt i Róża ulegają personifikacji, a każdy z nich zostaje wyposażony w konkretne cechy charakteru, a także specjalne gesty czy powiedzonka. Gerbera (Katarzyna Kuźmicz), nieco zmanierowana i napuszona, zabawna w przekręcaniu słów i swojej egzaltacji, więdnie często z emocji, zniecierpliwienia czy dla wzmocnienia własnej wypowiedzi. Wówczas psika się z wyimaginowanego spryskiwacza odrobinką wody by po chwili poczuć się lepiej i promienieć na nowo. Bratek (Michał Snarski) - skromny kwiatek, zazdrości innym długości łodyg i piękna płatków. Sam szuka przyjaciela, którym prędko staje się Kaktus (Paweł Mróz), przybysz z dalekiej słonecznej krainy. Wprowadza on pewien zamęt wśród kwiatków – dziwnym trafem zamiast kolorowych płatków ma kłujące kolce. Kaktus, a właściwie Kaktusus Kolczatus, porusza się pstrykając palcami i powłócząc nogami w rytm flamenco. Jest nieszczęśliwe zakochany w Chryzantemie (Oliwia Jakubik), która do Europy przybyła z dalekich Chin. Stąd właśnie jej powiedzonko „ding-dong" dodawane w różnych kontekstach. Gdy nadwrażliwy Tulipan (Maja Kubacka) zostaje zaatakowany przez złowieszczego Perza (Bartosz Watemborski), cała plejada kwiatowych gwiazd udaje się na naradę do nieco zdezorientowanej Królowej Róży (Iwona Olszewska). Królowa mówi o sobie „Moja Wysokość" i nie bardzo rozumie dlaczego kwiaty boją się potwora, gdyż dysponuje przecież wojskiem gotowym stanąć w ich obronie. Okazuje się, że wojsko istnieje, ale jedynie w postaci Generała Hiacynta (Rafał Szumski), który nie dałby potworowi rady w pojedynkę. Jedynym ratunkiem przed Perzem straszącym i chłostającym plątaniną pędów okazuje się śpiew słowika. Potwór momentalnie zmienia się w przyjaciela,a dobre zakończenie dopełnia fakt, że kolce Kaktusa łagodnieją, a na czubku głowy zakwita mu malutki kwiat. Chryzantema przestaje obawiać się Kaktusa i odtąd mogą tworzyć już zgrany bukiet.

W spektaklu zachowane są bardzo dobre proporcje pomiędzy akcją, a komentującymi ją piosenkami. Warto zaznaczyć, że oprawa muzyczna (Bartosz Chajdecki) jest świetnie opracowana; piosenki nie są naiwne, lecz pełne dowcipu i zawsze adekwatne. Zmienia się ich stylistyka zależnie od tego co komentują. Tu dużą inspiracją były miejsca, z których pochodzą poszczególne kwiaty (Chryzantema i Kaktus), a także ich charaktery (majestatyczna piosenka Róży czy dość groźna piosenka Perza). Bardzo pomysłowe są także stroje (Małgorzata Zwolińska), które w wierny sposób oddają kształty i kolory kwiatów. Poprzez zgrabne połączenie tych elementów łatwo dzieciom zapamiętać nazwy kwiatów, ich kolory, a także miejsce, z którego pochodzą. Niesposób nie wspomnieć o dobrych umiejętnościach aktorskich wykonawców, którzy – co widoczne i bardzo cenne! - sami dobrze się bawią grając dla dzieci.

Niełatwo jest stworzyć spektakl, który zaciekawi najmłodszych, rozbawi dorosłych, przy tym będzie o czymś ważnym opowiadał, a w dodatku edukował i niósł pewne wartości. Udało się to bezbłędnie teatrowi Groteska w spektaklu „ Ładne kwiatki" w reżyserii Krzysztofa Jędryska.

Agnieszka Bednarz
Dziennik Teatralny Kraków
31 maja 2014

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia