Marksistowska czkawka

"Męczennicy" - reż. Grzegorz Jarzyna - TR Warszawa

Atak na Kościół, na chrześcijaństwo, a już najbardziej na religię katolicką, nie ma końca. Przybiera najrozmaitsze rozmiary i wyrafinowane sposoby. Od ośmieszania i dyskryminacji słownej i czynnej, po okrutne, zdziczałe morderstwa kapłanów i wiernych. Teatr od dawna bierze aktywny udział w nagonce na Kościół katolicki.

Właściwie nie powinny już dziwić bluźniercze sceny w przedstawieniach teatralnych, wszak ma to miejsce niemal w każdym spektaklu. Reżyserzy w przedstawieniach wręcz prześcigają się w swoich chorych pomysłach na "dołożenie" katolikom, prezentując rynsztokowo wulgarne, wyuzdane erotycznie i bluźniercze sceny z Chrystusem na krzyżu.

Są też inne sposoby fałszywego pokazania religii katolickiej. Otóż próbuje się zrównać religię katolicką z wojującym islamem, nazywając katolicyzm niebezpiecznym fundamentalizmem. Takie zadanie pełni ostatnia premiera w warszawskim Teatrze Rozmaitości (TR) "Męczennicy" w reżyserii Grzegorza Jarzyny. Chyba nie trzeba nikomu przypominać, że chrześcijaństwo, katolicyzm jest religią miłości. Największym przymiotem Boga jest miłosierdzie. Chrystus za nas cierpiał na krzyżu.

To historia Lidki (Justyna Wasilewska), nastolatki, której pewnego dnia rzekomo objawił się Pan Jezus w postaci przenikających ją promieni (ironiczna w wymowie i obsceniczna sytuacja z użyciem świateł laserowych, którym dziewczyna w niedwuznaczny sposób oddaje się - co za perfidia). Odtąd Lidka nie rozstaje się z Biblią, fragmenty Nowego Testamentu cytuje z pamięci. Z tej perspektywy interpretuje życie swoje i innych, a także problemy świata. W szkolnym środowisku uznaje się ją za psychopatkę. Ojciec nie rozumie jej postawy. Nauczycielka biologii (Aleksandra Konieczna) uważa ją za ćpunkę lub chorą psychicznie fanatyczkę. Nastolatka zaprzyjaźnia się z koleżanką szkolną, Zosią (Roma Gąsiorowska), która utyka. Na pytanie Lidki: "Dlaczego kuśtykasz?", Zosia odpowiada: "Chcieli zbadać wody płodowe i przez przypadek ukłuli mnie w nogę. Chcieli wiedzieć, czy będę upośledzona, żeby mnie usunąć, i niechcący mnie dźgnęli, no i stałam się upośledzona".

Tu wszystko podszyte jest ironią. Postać Lidki jest tak skonstruowana, by u widza budzić śmiech, a w jej zachowaniu i wypowiedziach widzieć grozę fundamentalistycznego omamienia, które prowadzi do zguby. Taki obraz religii katolickiej - w oparciu o tekst sztuki niemieckiego autora Mariusa von Mayenburga - prezentuje polskiej publiczności TR.

Są też takie sytuacje, jak choćby obleśna scena na granicy pornografii, gdzie nie najmłodsza już aktorka w roli nauczycielki biologii (Aleksandra Konieczna) wypina siedzenie w kierunku nauczyciela WF (Piotr Głowacki), a także do publiczności. Tu już zatrzymam się w dalszym opisie tej sceny, szanując wrażliwość Czytelników "Naszego Dziennika".

Krótko mówiąc, "Męczennicy" to przedstawienie utrzymane w ideologii lewackiej, propagujące postawę ateistyczną. To spektakl próbujący wmówić nam, że Bóg nie istnieje, a Kościół, religia, zwłaszcza katolicka, to - przywołując słowa Marksa - opium dla ludu. Erzac. Wnioskując zaś po gromkich oklaskach Małgorzaty Omilanowskiej, minister kultury (widziałam, bo siedziała dwa rzędy przede mną), tego typu estetyka, idea i tematyka trafia w samo sedno jej gustu. A warto dodać, że Teatr Rozmaitości jest teatrem miejskim, a więc utrzymywanym z kasy państwowej, czyli z naszych podatków. Skoro miasto finansuje tego typu przedsięwzięcia, to znaczy, że opowiada się za atakiem na Kościół i za dyskryminacją katolików.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
25 kwietnia 2015
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia