Marzec, 2020

W Trzech Zdaniach

Orły to była ważna nagroda w naszej branży filmowej, uznawana przez środowisko, krytykę i przedstawicieli najwyższych władz, a ich rozdanie stawało się wielkim świętem wszystkich artystów ekranu, na którym wypadało być, a powszechny dostęp zapewniała transmisja w publicznej telewizji.

Dzisiaj już tak nie jest, podziały środowiskowe i upolitycznienie wszystkiego powodują, że Gala Orłów staje się swoistym hyde-parkiem, na którym znane z czasów komuny podziały „my - oni" wracają ze zdwojoną siłą, a nagrodzeni i nienagrodzeni czują się w obowiązku dopieprzyć „im" – prześmiewczo lub poważnie – w ten sposób współzawodnicząc w nieformalnym konkursie na najcelniejsze aluzje, mniej na sztukę, bo odwaga staniała, nagrody staniały chyba też, a ich cena zrównała się z ceną w miarę udanego dowcipu, mało tego, najlepsze wice i poważniejsze oświadczenia polityczne wydają się mieć większą wartość i znajdują większy poklask u publiczności, niż niejeden Orzeł. Szkoda, mam nadzieję, że kiedyś wróci normalność i będziemy przede wszystkim cieszyli się, że niektórzy pofrunęli wysoko i zasłużyli, aby to dostrzec ponad polityką, niestety dzisiaj więcej mówi się o prowadzącym, który przebrał się za papieża, niż o obsypanym Orłami Janie Komasie! (4.03)
***
Tymczasem rozszalał się w Polsce koranawirus, zakażonych lawinowo przybywa. Mamy się czego bać – pomijając niedostatki organizacyjne i finansowe naszej służby zdrowia, niepokoi mnie nieodpowiedzialna postawa wielu młodych ludzi, usprawiedliwiana tym, że są oni na ogół odporni na wirusa, więc nie muszą się przejmować (no tak, ale mogą zarażać ojców i dziadków!); niepokoi mnie stanowisko najbardziej dogmatycznych katolików, zarówno wiernych jak i duchownych, w sprawie gromadzenia się w kościołach, mszy i nabożeństw, sposobu przyjmowania komunii świętej (mimo coraz bardziej rozsądnych zaleceń episkopatu); wreszcie niepokoją mnie charaktery Polaków, którzy trudno poddają się narzuconym rygorom. Kina, teatry, muzea, instytucje kultury są zamknięte, nie bardzo mam o czym pisać, zatem do lepszych czasów, a teraz tylko okazjonalnie... (8.03)
***
Nawet najbardziej głęboka wiara nie może usprawiedliwiać zwykłej głupoty, a tu jeden ze znanych dziennikarzy katolickich wczoraj, w TVN24 wygadywał takie bzdury, że trudno było spokojnie słuchać. Nie mam zamiaru polemizować (no bo jak?) z przekonaniem, że zbawienie wieczne jest ważniejsze od naszego kruchego, tu na ziemi, bytowania, więc wielkim szczęściem zbiorowości jest modlić się w kościołach i uczestniczyć w obrzędach i liturgii (nie tak jak we Włoszech!). Nieśmiało powiem, że nie wszyscy podzielają przekonania owego dziennikarza, nie wszyscy chcą przestać bronić się przed zarażeniem, jednym słowem – wspólnoty wiernych nie żyją w oderwaniu od społeczeństwa i mogą rozsiewać chorobę, a przecież katolik powinien być wyrozumiały dla innych, ja w każdym razie boję się i o siebie i o drugich. (12.03)

Krzysztof Orzechowski
Dziennik Teatralny
14 marca 2020

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia