Maska na kiju

"Przygody Odyseusza" - reż: Paweł Szumiec - Teatr Groteska w Krakowie

Znudzeni bogowie olimpijscy proszą Tespisa o rozrywkę w postaci teatralnego przedstawienia. Antyczny artysta postanawia zaprezentować im znany mit o przygodach Odyseusza.

Odys, leżąc na plaży wyspy Feaków, śni o przygodach z olbrzymem Polifemem i czarodziejką Kirke. Kolejne poziomy historii prezentowane są odmiennymi środkami. Przeniesienie narracji w sferę snu zaznaczono poprzez wprowadzenie na scenę lalek. Te wykonane zostały starannie i stanowiły wierne kopie animujących je aktorów. Oglądanie żywych bohaterów i ich małych sobowtórów szybko jednak stało się nużące.

Ingerencja bogów, niby przypadkowa, wywołana znudzeniem, czy niedopatrzeniem, układa losy Odyseusza tak, by pozostały zgodne z Homerowym eposem. Historia zaprezentowana na trzech płaszczyznach nieco się jednak rozłazi, a przerywanie akcji „nieumyślnym” bałaganem, mające ukazać kulisy działań teatralnych, trudno uznać za udany zabieg.

Przedstawienie „Przygody Odyseusza” miało premierę przeszło dziesięć lat temu i najwyraźniej zasługuje na renowację. Mając w głowie spektakularne wyobrażenia po dziecięcej lekturze mitu i znając potencjał teatru lalkowego Groteska, który w innych inscenizacjach potrafi wykorzystać wszelkie współczesne media, spektakl ten pozostawia niedosyt. Tajemnicze, przejmujące grozą potwory, które co rusz zmniejszały liczbę Odyseuszowych towarzyszy, zostały poskromione możliwościami lalkowej animacji (mam na myśli biedną Scyllę), a rekwizyty ograniczono do minimum.

Pomieszana chronologia antycznego eposu oraz luźne plastyczne nawiązania do starożytności, prowadzić mogą do błędnego odczytania historii przez najmłodszych widzów. Użycie w spektaklu kurtyny, której teatr grecki nie wykorzystywał czy niejasny status Tespisa, pierwszego aktora, (nie wiadomo, czy jest bożkiem teatru, przyjacielem czy sługą olimpijskich bogów) wymagają komentarza kogoś dorosłego dla uniknięcia nieprawidłowego wyobrażenia o antyku.

Powrót Odyseusza na Itakę sprowadza się do sceny spotkania z Penelopą. Reżyser nie podjął się obszerniejszej ilustracji końcowej części eposu, a szkoda. Barwny mit na deskach Groteski pozbawiony został energii i tkwiącego w nim dreszczu przerażenia.

Adrianna Markowicz
Dziennik Teatralny Kraków
15 maja 2012

Książka tygodnia

Kto ukradł jutro?
Wydawnictwo ALBUS
Olga Ptak

Trailer tygodnia