Memento mori - umieraj powoli

"Król umiera, czyli ceremonie" - reż: P. Cieplak - Stary Teatr w Krakowie

Jeżeli umierać, to nie indywidualnie - koniecznie umierać, będąc w centrum uwagi. Najlepiej na scenie, publicznie. Przy okazji można jeszcze dać lekcję życia tym, którzy zostają na ziemi. W Teatrze Starym w Krakowie umiera król Béranger, czyniąc ze swego zgonu misterium dobrej i powolnej śmierci. "Król umiera, czyli ceremonie" to adaptacja utworu Eugène Ionesco

Władca o swym rychłym zgonie dowiaduje się ostatni – wiedzą już obie jego żony, Małgorzata i Maria (Anna Polony i Anna Dymna), wie służąca Julia (Dorota Segda), wie nawet lekarz (Jacek Romanowski) i strażnik (Zbigniew Kosowski). Świadomość tego nieuchronnego faktu przytłacza ich, co widać w trakcie rozmowy, jaką prowadzą ze sobą w Sali Tronowej. Królewskie połowice przyjmują inne zachowania. Małgorzata, zepchnięta w cień przez poruszającą się na wózku inwalidzkim Marię, jest pragmatyczna, obchodzi się z byłym mężem pozornie bez sentymentu, jednak w oschłych gestach widać troskę o władcę. Maria, przerażona stanem ukochanego męża, okazuje mu bardzo dużo czułości, która niestety nie przynosi mu ukojenia.

Gdy w Sali pojawia się wreszcie Béranger, dowiaduje się, iż umrze pod koniec spektaklu, po upływie blisko dwóch godzin. Świadomość tego faktu stopniowo obezwładnia jego psychikę – początkowo opanowany stopniowo zaczyna reagować histerycznie. Wraz z najbliższymi, zatroskanymi o niego osobami nerwowo odlicza czas, jaki pozostał do końca sztuki, pośpiesznie starając się wymyślić coś, co po jego odejściu ulepszyłoby sytuację państwa. Kona długo, dlatego obywatele wciąż nie otrzymują jednoznacznego komunikatu. „Król umarł”, „król nie umarł”: te dwa stwierdzenia padające naprzemiennie, ponaglają go. Nie można przecież wprowadzać powszechnego chaosu... Gdy po raz ostatni wchodzi na scenę, dołączając do Anny Polony, grającej Małgorzatę, wydaje się, że jeszcze nie skończył roli. Ale oto oboje schodzą ze sceny – król, prowadzony przez swego ostatniego przewodnika przechodzi pomiędzy rzędami, kolanami niemal dotykających naszych kolan, opuszczając salę. Towarzyszące im jasne światło potęguje uczucie rozbicia przestrzeni. Rzeczywistość zdaje się stać w zawieszeniu, dopóki za drzwiami, za którymi znika Béranger i jego przewodnik, nie odzywa się płacz narodzonego dziecka.

Piotr Cieplak poprzerywał fabułę scenami tańca (choreografia Jacka Gębury). Kilkuosobowy zespół zaprezentował parę sensualnych scenek, a także specyficzny, makabryczny pokaz mody: revue de mode macabre. Ta etiuda bezpośrednio poprzedza scenę odejścia króla i jej sens zawiera się dla mnie we wrażeniu, jakie wywiera – chodzi o niespodziewany turpizm, po którym następuje oczyszczenie. Zabieg reżyserski nie wywołuje jednak uczucia niespójności; sztuka zaczyna się od choreograficznego pokazu, będącego subtelną i ciekawą introdukcją. „Wstawki” są wypełnieniem intelektualnego tropu estetyczną cielesnością.

Spektakl to „pewnik” – gwarantem satysfakcji jest świetna obsada, przede wszystkim rewelacyjni Jerzy Trela, Dorota Segda i Anna Polony. Przenoszą do sztuki „naleciałości” ze swych wielkich ról u Konrada Swinarskiego, czy Jerzego Jarockiego. Dzięki temu występ pozwala na budowanie kilku poziomów znaczeń. Inny atut stanowi reżyseria świateł, zwłaszcza we wspomnianym końcowym fragmencie spektaklu. Interesująca jest również muzyka, której autorami są Stanisław Radwan i Kormorani. Andrzej Witkowski przygotował ciekawą scenografię, która także wpłynęła na atmosferę spektaklu: Sala Tronowa przypomina wnętrze magazynu ale z elegancką podłogą, wypełnionym kilkoma meblami. Duże wrażenie zrobiło na mnie gigantyczne lustro, które, powieszone u sufitu, obraca się w pewnym momencie w stronę widowni, przypominając, że czekamy na śmierć króla tak samo, jak postaci na scenie.

Piotr Cieplak wystawił sztukę na miarę swego nazwiska. Publiczność entuzjastycznie, owacją na stojąco, przyjęła spektakl.

Maria Anna Piękoś
Dziennik Teatralny Kraków
6 marca 2012

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia