Mewa krzyczy bezgłośnie

"Mewa" - reż. Paweł Miśkiewicz - Narodowy Teatr Stary w Krakowie

W "Mewie" Pawła Miśkiewicza nie słychać krzyku mew, nie ma jeziora ani dworu Sorina. Znakomita scenografia Barbary Hanickiej ogranicza przestrzeń do niezbędnego minimum. Proste, drewniane krzesełka, w tle brzezina, a na scenie biel śniegu który jest tylko puchem. Jak życie

Najnowsza, krakowska inscenizacja arcydzieła Czechowa na pewno wywoła dyskusje. Jest chropowata, niedoskonała, po wyjściu z przedstawienia mnożą się pytania, na które nie sposób udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Właściwie dlaczego Arkadina (Iwona Bielska) została pomyślana slapsticowo? Z jakiego powodu Nina (Małgorzata Hajewska) nie jest rozmarzoną dziewczynką, tylko dojrzałą, smutną kobietą? Kim naprawdę jest Masza (Urszula Kiebzak) - pijaczką czy wizjonerką? Miśkiewicz powtarza niektóre Czechowowskie wątki, rezygnując z pozostałych, w tekst "Mewy" zostały wplecione słynne kadencje z "Płatonowa" i "Wujaszka Wani". Ów sceniczny galimatias, nad którym w żaden sposób nie można zapanować, rymuje się jednak z paradoksami wpisanymi w tekst sztuki.

Oglądałem już rozmaite adaptacje "Mewy". Oryginalne, pospolite, wywrotowe. Zawsze najbardziej irytowały mnie próby tak zwanego klasycznego przeczytania dramatu. W ostatniej, głośnej, i powszechnie chwalonej wersji Agnieszki Glińskiej w Teatrze Narodowym, obok pięknych świateł i cudownych kostiumów, dostrzegłem przede wszystkim dojmującą pychę aktorów, wbrew Czechowowi wygładzających wszystkie zgrubienia tekstu. Adaptacja Miśkiewicza jest o wiele mniej efektowna, ale w mojej opinii dużo odważniejsza i ciekawa. Miśkiewicz, również autor scenariusza i opracowania muzycznego, zrezygnował z kilku ważnych postaci - nie ma np. nauczyciela Miedwiedienki czy Poliny, z kolei psychologiczne predyspozycje pozostałych bohaterów uległy zasadniczemu przetworzeniu. Aktorka Arkadina w interpretacji wspaniale ubranej i znakomicie wyglądającej Iwony Bielskiej jest przede wszystkim komiczna. Stale puszcza oko do widzów. To

postać w większym stopniu z kina Almodovara niż z Czechowa. Również Zbigniew W. Kaleta jako Trigorin szarżuje aż iskry lecą. Tak bardzo stara się udowodnić drugorzędność swojego bohatera - niezbyt utalentowanego, chociaż popularnego pisarza, że wpada w tonację nie tyle tragikomiczną, co farsową. Grająca Maszę Urszula Kiebzak ma świetne momenty, na przykład gdy w długim monologu referuje nieprzystawalność przyjmowanej przez nas maski do rzeczywistego charakteru. Wiktor Loga-Skarczewski jako znerwicowany, nadpobudliwy eksperymentator Trieplew, udowadnia, że wśród najmłodszych członków zespołu "Starego" nie ma sobie równych. Świetny jest również Roman Gancarczyk w roli lekarza Dorna. Niekiedy niemal autystyczny, innym razem perwersyjny.

Filarem przedstawienia jest jednak kreacja Niny w interpretacji Małgorzaty Hajewskiej. To kolejna wspaniała rola w dorobku aktorki. Pomysł, żeby rolę egzaltowanej, wrażliwej dziewczyny powierzyć artystce z tak ogromnym doświadczeniem, wydawał się ryzykowny. Rozumiem jednak intencje Miśkiewicza - aktorstwo jest profesją bez wieku. Nina, aktorka marząca o wielkich rolach i wspaniałych romansach, przeżywa swoje życie w przyspieszeniu. Wszystko wydarza się w jej życiu jednocześnie: wielkie dramaty i erotyczne spełnienie, młodość i dojrzałość. Nina-Hajewska, ubrana w śnieżnobiały kostium Ofelii po przejściach, a następnie wzmocniona o atrybuty Gertrudy (trampki zastępują czerwone szpilki) spokojnym, budzącym bezpieczeństwo głosem, opowiada o rozmiarach klęski bohaterki. Lepiej wszystko się zapowiadało. Świat miał być piękniejszy. Przyszłość łaskawsza. Żaden wielki projekt jednak się nie spełnił. W efekcie zostaje tylko pamięć kilku przedmiotów. Długi, miłosny list; różowy kostium baletnicy; i rozpaczliwie samotna mewa, leżąca na środku sceny. Ptak jest jednak martwy. Krzyk Niny bezgłośny. To szept rozpaczy.

Łukasz Maciejewski
Polska Gazeta Krakowska
7 czerwca 2011

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia

(F) Paralele
Marek Zimakiewicz
„Paralele”, to inicjatywa Fundacji An...