Mężowie stanu - wyjątkowego

"Reality Szopka Szoł..." - reż. Adolf Weltschek - Teatr Groteska w Krakowie

Organizatorzy tegorocznej Szopki zapowiadali, że będzie to wieczór bardziej sentymentalny i daleki od polityki. Owszem, było lirycznie, ale również zabawnie i kąśliwie. Tym razem jednak nie śmiano się z konkretnych osób czy sytuacji, ale z polityki jako przestrzeni życia społecznego i z siebie samych

Wszystko to za sprawą rewelacyjnych i nigdy się nie starzejących tekstów Leca. Wybór tych tekstów stanowił o sukcesie przedsięwzięcia. Można było się w nich dopatrywać aluzji, ironii i podtekstu, np. w myślach sentymentalnych wykonanych przez Joannę Senyszyn, ale były i teksty z polityką niewiele mające wspólnego, np. dowcipny wiersz Ryszarda Kalisza. Okazuje się, że wielu polityków jest obdarzonych nie lada talentem, czy to wokalnym, czy aktorskim.

Oceniając artystów, sympatię polityczną należy schować do kieszeni. To wieczór, w którym na polityków, nawet tych nielubianych na co dzień, patrzy się z ogromną przyjemnością. Z dystansem do siebie, w finezyjnych stronach, z uśmiechem na ustach bawili przepełnioną widownię. Wyjątkowym talentem wokalnym wykazały się panie: np. Katarzyna Piekarska z „Życie kocham cię nad życie”, nie zawiedli także starzy „wyjadacze” Szopki. Panowie nie zostawali w tyle – Bartosz Arłukowicz okazał się energiczniejszą wersją Ryszarda Rynkowskiego, Jerzy Wenderlich zachwycił, prócz śpiewu, grą na skrzypcach. Nie do końca prawdziwe okazały się zapowiedzi stonowanych strojów (a trzeba wspomnieć, że Szopka słynie z wysmakowanych kostiumów, w których lubią się prezentować artyści) – choć w większości inspirowane malarstwem Rene Magritte’a, nie skończyło się na garniturach i melonikach. Europoseł Cymański wystąpił w długiej blond peruce, poseł Ireneusz Raś przebrany w zbroję wojownika. Także panie ujawniły swoją sympatię do przebieranek i niestandardowych kreacji.

Teatr Groteska wypchany był po brzegi. Prowadzący co rusz komentowali frekwencję, zwracając uwagę na wyjątkowość tych, którzy otrzymali zaproszenia. Okazało się jednak, że i to mogło być niewystarczające, by śpiewających polityków zobaczyć na żywo. Widzów było tyle, że spora część nie mieściła się w sali i występy musiała oglądać na telebimie na półpiętrze. Szkoda, że teatralne warunki nie pozwalają zrobić z Reality Szopka Szoł imprezy o mniej elitarnym charakterze. Wszak to do szerszej publiczności mogłaby trafić „ludzka” twarz polityka – osoby z dystansem do samego siebie, umiejącej się bawić i choć na chwilę zapomnieć o oficjalnej pozycji.

Wykonania były gorsze i lepsze, śmieszniejsze i mniej, bardziej przenikliwe czy sentymentalne, lecz najważniejsza była panująca swobodna atmosfera ironii i zabawy. Miłym i jakże odległym od codziennego widoku było zakończenie, w którym wszyscy politycy – od prawa do lewa – w radosnym uścisku śpiewali wspólną piosenkę. Odetchnęłam jednak z ulgą, że tegoroczna Szopka nie okazała się tylko nudnawą akademią o refleksyjno-sentymentalnym charakterze. Nie zabrakło kąśliwości i złośliwej krytyki, choć w bardziej ogólnym niż zazwyczaj tonie. Gwiazdą wieczoru bezapelacyjnie pozostał Stanisław Jerzy Lec.

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
2 marca 2011

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia