Miasto Żywych Trupów

"Dumanowski side A i B" - Narodowy Stary Teatr w Krakowie

No to już wszystko wiemy: "Poczet królów polskich" wcale nie był pojedynczym skandalizującym wybrykiem na otwarcie dyrekcji Klaty i Majewskiego. Przeciwnie - zapowiadał tematy i tonację kolejnych premier. Najnowsze dwa spektakle ze Starego Teatru - "Dumanowski" w wersjach A i B łączy z szalonym żartem Garbaczewskiego wizję Krakowa jako miasta-trupiarni, pełnego dwuznacznych relikwii funeralnego centrum Europy

Józefat Dumanowski to bohater genialnej książki Wita Szostaka, polski upiór i zbawiciel, doża krakowski i ojciec narodu, święty starzec, Don Juan, pozytywista i powstaniec. Szostak tworzy alternatywną historię niepodległej Republiki Krakowskiej, żeby uchwycić wszystkie nasze narodowe i historiozoficzne dyrdymały, sny o potędze i woli przetrwania. W tym innym Krakowie Mickiewicz zostaje kardynałem, a Słowacki finansistą. Czci się tu zakon poetów niepiszących, bo przecież niepisanie jest najwyższą formą twórczości. Świadome zaniechanie jest przez jego widmowych obywateli bardziej cenione niż działanie. Nie żyje się dniem dzisiejszym, tylko przeszłością, mit i zmyślenie zastępują prawdziwe życie.

Prawda, że to jadowita lektura? Nie przypadkiem posłużyła Klacie i Majewskiemu za kanwę ubiegłorocznego słuchowiska w Radiu Kraków. Teraz 2 reżyserów - uznany twórca teatru plastycznego i młody student PWST - dostało zadanie opowiedzenia tej historii jeszcze raz. Konrad Dworakowski zmienia swoją część opowieści w brakujące ogniwo miedzy "Trylogią" Klaty a "Panem Tadeuszem" Grabowskiego. Bawi się teatrem w podobnej konwencji, uruchamia chór 7 dojrzałych Świtezianek i 4 wariatów, którym zdaje się, że są Dumanowskim. Symbolem Krakowa-muzeum jest czarny balon. Nadmuchane żałobne nic. Sebastian Krysiak z kolei wkłada historię Szostaka w sztafaż science fiction. Krakowianie umierają na dziwną chorobę, służby epidemiologiczne nie mogą nadążyć z utylizacją ciał, trzeba wezwać na pomoc ducha Dumanowskiego. Widać, że młody reżyser męczy się z tym Dumanowskim jak ze szkolnym ćwiczeniem, chciałby rozpętać inny teatr, bo środki, jakich używa, nie pasują do literackich pastiszy Szostaka. Krysiak spowija scenę dymami i czarną folią, dziwnie uruchamia muzykę, stawia na energię i atmosferę. Będzie z niego kiedyś pociecha, ale jeszcze nie teraz.

W obu realizacjach cieszy uruchomienie rezerw aktorskich Starego Teatru: jak dobrze zobaczyć Pawła Kruszelnickiego w dużej roli, Monikę Jakowczuk i Beatę Malczewską. Udanie wracają Bogdan Brzyski i Rafał Jędrzejczak. Tylko że całe dwuczęściowe przedstawienie się przewraca, nie skleja, nie przekonuje. Jest odpryskiem a nie spójną wizją, w dodatku wypaczającą intencje autora. A to dlatego, że najsłabszym punktem projektu są dramaturdzy. Lechman i Jękot zakładają, że każdy widz zna książkę, że mogą pozostać w fazie wariacji na temat "Dumanowskiego". U Jękota bolą niekonsekwencje stylu - oryginalny tekst Szostaka gryzie się z dopiskami dramaturga. Lechman, nie wiedzieć czemu, skupia się na wątkach erotycznych z życia Prezydenta. I to, co w powieści Szostaka jest obyczajowym smaczkiem, robi się tematem spektaklu. Przecież ta książka kreśli horyzont dalszy niż gorsety i majtki wdów z dworku Bronowickiego.

Łukasz Drewniak
Dziennik Polski online
6 maja 2013

Książka tygodnia

Pomarli
Wydawnictwo Czarne
Waldemar Bawołek

Trailer tygodnia

" frameborder="0" allowfullscreen>
20. Festiwal Teatru Po...
Ewa Wiśniewska
Spotkanie laureatów Wielkiej Nagrody ...