Miłe "Złego" początki

"Zły" - reż. Jan Buchwald - Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie

Czyli miasto moje, a w nim...warszawiacy, którzy chybaby lubili, żeby od czasu do czasu ktoś im zafundował na ekranie czy na scenie kawał dobrej miejskiej legendy. Ballady na tyle realnej, żeby ich miasto dało się w niej rozpoznać, na tyle bajkowej, by krzepiła i czarowała. Nie dziwne więc, że przed kasą Powszechnego stoi kolejka amatorów odświeżenia książki, która od 50 lat stała na ich półce (albo na półce rodziców) i spęczniała od wielokrotnego zaczytywania się nią.

Czy dostają to, po co przychodzą? Powiedzmy, że połowicznie. Kłopot sprawia jednak sam pierwowzór. Zły" składa się z dwóch pakietów - złotej aury otaczającej dzieło oraz powieści właściwej. W pakiecie pierwszym mieści się status książki niegdyś zakazanej, a przynajmniej źle widzianej. Mieszczą się tu opisy Warszawy lat 50. XX wieku, biednej, ale dumnej, egzotycznej, lecz aktywnej w półświatkowym życiu. Gdy wszak złota aura się rozwieje, widać jak na dłoni, że to jednak powieść klasy B, naiwna i pełna nieprawdopodobieństw, z ciężkim stylem bliskim Mniszkówny i drewnianymi dialogami.

Teatr to niby wie. Bierze postacie w nawias. Aktorzy po swoich kwestiach dopowiadają widowni didaskalia typu: "powiedziała Marta, wodząc za Halskim rozmarzonym wzrokiem". Robią to jednak nieśmiało i niekonsekwentnie, jakby nie mieli pewności, czy ze swoich bohaterów w ogóle wolno się śmiać. Jan Buchwald ma ambicje - w znacznej mierze zresztą spełnione - żeby fabuła kręciła się jak w filmie, a krótkie scenki miały swoją dynamikę, niechby i komiksową. Komiks i pastisz nie chcą jednak pójść w parze. Na dobitek funkcję łączników między rozdziałkami akcji pełnią sceny z bieda-musicalu a la "Show na Gnojnej" (była kiedyś taka pseudofolklorystyczna śpiewogra). Z kolei bójki rozgrywane są w groteskowo zwolnionym tempie, w tle co pewien czas wyświetlany jest rysunkowy film, Karolina Porcari śpiewa stare songi w nowoczesnych, zgrzytliwych aranżacjach, z taśmy od czasu do czasu odzywa się Niemen... To już nie dwa grzyby w barszczu, to cały grzybowy wianuszek konwencji, które gryząc się nawzajem, tracą smak.

W czym na dodatek kompletnie gubią się aktorzy. Paulina Chruściel i Piotr Ligienza (Marta Majewska i doktor Halski) paradują sztywni i lalkowaci, nie czując, że tylko pastiszowe "amanctwo" mogłoby ratować ich role. Dariusz Siastacz rysuje gangstera Merynosa kreską sztampową, choć na szczęście powściągliwą. Na odmianę Sławomir Pacek w roli jego totumfackiego Kruszyny zbliża się do granicy błazenady. W chaosie stylów i koncepcji zatraca się tytułowa postać, skądinąd blada już w powieści. Grzegorz Falkowski wraz z reżyserem nie próbują nieszczęsnego bohatera choćby na chwilę - nawet półkpiąco! - wzmocnić, opromienić nimbem mściciela za wszelkie ludzkie nieprawości, uprawdopodobnić jeden z powodów, dla których Warszawa tak "Złego" pokochała.

I właśnie brak mocy mitotwórczej, napędu kreowania legendy zdaje się najcięższą przywarą tego sprawnego mimo wszystko widowiska. W którym, owszem, terkocze akcja i mnożą się atrakcje, ale nie ma dystansu, melancholijnej perspektywy odwróconej lornetki, jasnego rozdzielenia, co winno być serio w tej balladzie, a co zasługuje tylko na pobłażliwość i przymrużenie oka.

Miast tego wszystkiego teatr woli skok na główkę - prosto we współczesność. Wojciech Tomczyk dopisał Tyrmandowi zadzierżystą puentę: oto szykuje się przekręt na Euro 2012, bo Warszawą rządzi sojusz spadkobierców Merynosa, Dziarskiego i Zylbersztajna: ubek, bandzior i Żyd. Skoro tak, to już trzeba było konsekwentnie walnąć finał z wkroczeniem Złego nowych czasów - pogromcy "układu" z ogniem w białych ślepiach, krzyżem w jednej dłoni i pochodnią w drugiej. Kpię, ale smutno, bo Tomczyk przy całej jednoznaczności sympatii politycznych (na zdrowie!) do tak nędznej propagandy dotąd się nie zniżał. I chyba nie o takiej szemranej mitologijce marzyli wielbiciele powieści, wystając przed kasą teatru.

Jacek Sieradzki
Przekrój
20 listopada 2010

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Malta Festival Poznań ...
Michał Merczyński
Dziś ogłaszamy kolejne wydarzenia, kt...